Dolary, Iran i USA

Dyskusje nie związane z zasadniczą tematyką forum Militarium.

Dolary, Iran i USA

Postprzez moluka » 2 mar 2009, o 22:18

Znalazłem cosik ciekawego.
O relacji dolar ropa wiedziałem wcześniej ale reszta jest również pouczająca.
Z racji , że wątek" Iran zaatakuje" raczej umarł założyłem nowy tutaj, nie tylko o Iranie.
Petrov: Prawdziwy powód ataku na Iran


I. Ekonomia imperiów

Państwo narodowe opodatkowuje własnych obywateli; imperium opodatkowuje inne państwa narodowe. Historia imperiów, od hellenistycznego i rzymskiego po osmańsko-tureckie i brytyjskie, poucza nas, że ekonomicznym fundamentem każdego bez wyjątku imperium jest opodatkowanie innych narodów. Zdolność imperium do narzucania podatków zawsze opiera się na lepszej i silniejszej gospodarce, a w konsekwencji - na lepszym i silniejszym wojsku. Część podatków ściąganych od poddanych szła na podnoszenie stopy życiowej obywateli imperium; część zaś służyła dalszemu wzmacnianiu dominancji militarnej niezbędnej do egzekwowania owych podatków.

Historycznie rzecz biorąc, kraje podporządkowane składały daniny w rozmaitych formach - zwykle w złocie i srebrze tam, gdzie kruszce te miały walor pieniądza, ale nieraz także w postaci niewolników, żołnierzy, ziemiopłodów, bydła czy innych produktów i surowców naturalnych, w zależności od tego, jakich dóbr gospodarczych imperium żądało a kraj podwładny był w stanie dostarczyć. Dawniej opodatkowanie na rzecz imperium miało zawsze formę bezpośrednią: państwo podporządkowane przekazywało te dobra gospodarcze wprost do imperium.

W XX wieku, po raz pierwszy w historii, Ameryce udało się opodatkować świat nie wprost - za pośrednictwem inflacji. Zamiast bezpośrednio domagać się podatku, jak czyniły to wszystkie poprzednie imperia, USA rozprowadziły po świecie, w zamian za towary, własną walutę bez pokrycia - dolary - z zamiarem późniejszego doprowadzenia do ich inflacji i dewaluacji. To z kolei umożliwiało odkupienie każdego następnego dolara za mniejszą ilość dóbr - właśnie owa różnica [między ilością dóbr importowanych a eksportowanych] stanowiła imperialny podatek spływający do Stanów Zjednoczonych. A oto, jak do tego doszło.

W początkach XX wieku gospodarka USA uzyskała dominującą pozycję w świecie. Dolar amerykański był wówczas ściśle związany ze złotem, toteż jego wartość ani nie rosła, ani nie malała, lecz była wciąż równa tej samej ilości złota. Wielki Kryzys, z poprzedzającą go inflacją w latach 1921 - 1929 oraz napęczniałymi deficytami budżetowymi w latach następnych, pokaźnie zwiększył ilość waluty w obiegu - dalsze utrzymywanie jej pokrycia w złocie stało się niemożliwe. To skłoniło Roosevelta do zniesienia w 1932 r. sprzężenia między wartością dolara a wartością złota. Aż do tego momentu USA mogły co prawda dominować w gospodarce światowej, ale, w sensie ekonomicznym, nie były jeszcze imperium. Stała wartość dolara i jego wymienialność na złoto nie pozwalała Amerykanom ekonomicznie wykorzystywać innych krajów.

Amerykańskie imperium w sensie ekonomicznym narodziło się w Bretton Woods w 1945 r. Wprawdzie dolar nie był już w pełni wymienialny na złoto, ale ową wymienialność na złoto zagwarantowano rządom innych państw - i tylko im. Tym samym dolar stał się walutą rezerwową całego świata. Było to możliwe, ponieważ w czasie II wojny światowej Stany Zjednoczone zaopatrywały aliantów żądając zapłaty w złocie, dzięki czemu zgromadziły u siebie znaczną część światowych zasobów tego kruszcu. Imperium nie mogłoby zaistnieć, gdyby, zgodnie z postanowieniami z Bretton Woods, podaż dolara pozostała ograniczona i nie przekraczała wartości dostępnego złota. Umożliwiałoby to pełną wymianę dolarów z powrotem na złoto. Jednak polityka "armaty i masła" z lat sześćdziesiątych miała typowy charakter imperialny: podaż dolara zwiększano nieustannie, żeby finansować wojnę w Wietnamie i projekt "wielkiego społeczeństwa" L. B. Johnsona. Większość owych dolarów trafiała za granicę w zamian za towary sprzedawane do USA bez szans na odkupienie ich po tej samej cenie. Wzrost zasobów dolarowych zagranicy wywoływany przez nieustanny deficyt handlowy Stanów Zjednoczonych był równoznaczny z opodatkowaniem - z klasycznym podatkiem inflacyjnym nakładanym przez dany kraj na własnych obywateli, tyle że tym razem był to podatek inflacyjny nałożony przez USA na resztę świata. Kiedy zagranica zażądała w latach 1970-1971 wymiany posiadanych dolarów na złoto, 15 sierpnia 1971 rząd USA ogłosił niewypłacalność. Wprawdzie opinię publiczną karmiono frazesami o "zerwaniu więzi między dolarem a złotem", ale w rzeczywistości odmowa spłaty w złocie była aktem bankructwa rządu Stanów Zjednoczonych. W gruncie rzeczy USA ogłosiły się wtedy imperium. Wyciągnęły z reszty świata ogromną ilość dóbr, nie mając zamiaru ani możliwości ich zwrócić, a bezsilny świat musiał się z tym pogodzić - świat został opodatkowany i nic nie mógł na to poradzić.

Od tego momentu, aby Stany Zjednoczone mogły utrzymać status imperium i nadal ściągać podatki, reszta świata musiała w dalszym ciągu akceptować - jako zapłatę za dobra ekonomiczne - stale tracące na wartości dolary. Musiała też gromadzić ich coraz więcej. Trzeba było więc dać światu jakiś powód do gromadzenia dolarów, a powodem tym stała się ropa.

Gdy coraz wyraźniej było widać, że rząd USA nie zdoła wykupić swych dolarów płacąc za nie złotem, zawarł on w latach 1972-73 żelazną umowę z Arabią Saudyjską: USA będą wspierać władzę królewskiej rodziny Saudów, a w zamian za to kraj ten będzie sprzedawał ropę wyłącznie za dolary. Śladem Arabii Saudyjskiej miała podążyć reszta państw OPEC. Ponieważ świat musiał kupować ropę od arabskich krajów naftowych, utrzymywał rezerwy dolarowe, aby mieć czym za nią płacić. Świat potrzebował coraz więcej ropy, a jej ceny szły stale w górę, toteż popyt na dolary mógł tylko wzrastać. Wprawdzie dolarów nie można już było wymienić na złoto, ale za to stały się one wymienialne na ropę naftową. Sens ekonomiczny wspomnianej umowy sprowadzał się do tego, że dolar miał pokrycie w ropie naftowej. Dopóki tak było, świat musiał gromadzić coraz większe sumy dolarów, ponieważ były one niezbędne, aby móc kupić ropę. Tak długo jak dolar był jedynym dopuszczalnym środkiem płatności za ropę, miał on zagwarantowaną dominację w świecie, a amerykańskie imperium mogło dalej ściągać podatki z całego świata. Gdyby dolar, z jakiegokolwiek powodu, stracił pokrycie w ropie naftowej, amerykańskie imperium przestałoby istnieć. Trwanie imperium wymagało więc, aby ropa była sprzedawana wyłącznie za dolary. Wymagało ponadto, aby rezerwy ropy pozostawały rozproszone pomiędzy osobne, suwerenne państwa nie dość silne politycznie bądź militarnie, żeby móc żądać zapłaty za ropę w jakiejś innej formie. Gdyby ktoś zażądał innej zapłaty, należało go przekonać do zmiany zdania - poprzez naciski polityczne albo środkami militarnymi. Człowiekiem, który faktycznie zażądał za ropę zapłaty w euro był, w 2000 r., Saddam Husajn. W pierwszej chwili jego życzenie zostało wyśmiane, później było lekceważone, ale kiedy stawało się coraz jaśniejsze, że jego zamiary są poważne, zaczęto wywierać na niego polityczną presję, aby zmienił zdanie. Kiedy również inne kraje, takie jak Iran, zażyczyły sobie zapłaty w innych walutach, przede wszystkim w euro i w jenach, dolar znalazł się w realnym niebezpieczeństwie. Taka sytuacja wymagała akcji karnej. W Bushowskiej operacji "Szok i Przerażenie" w Iraku nie chodziło o nuklearny potencjał Saddama, o obronę praw człowieka, o propagowanie demokracji, ani nawet o zagarnięcie pól naftowych; chodziło o obronę dolara, a tym samym - amerykańskiego imperium. Chodziło o pokazanie światu, że każdy kto zażąda zapłaty za ropę w walucie innej niż dolar USA, będzie przykładnie ukarany.

Wielu krytykowało Busha za to, że wszczął wojnę, aby zająć irackie pola naftowe. Krytycy ci jednak nie potrafili wytłumaczyć, dlaczego Bushowi zależało na zajęciu owych złóż - przecież mógł po prostu wydrukować puste dolary i uzyskać za nie tyle ropy, ile tylko mu było potrzeba. Musiał więc mieć inny powód do inwazji na Irak.

Historia uczy, że imperium ma dwa uzasadnione powody do toczenia wojen:(1) w obronie własnej; albo(2) aby uzyskać poprzez wojnę jakieś korzyści. W każdym innym wypadku, co po mistrzowsku wykazał Paul Kennedy w "The Rise and Fall of the Great Powers", wysiłek wojenny wyczerpie jego zasoby ekonomiczne i przyczyni się do jego rozpadu. Mówiąc językiem ekonomicznym, aby imperium wszczęło i prowadziło wojnę, korzyści muszą przewyższać koszty militarne i społeczne. Korzyści z opanowania irackich złóż ropy z trudem usprawiedliwiają długofalowe, rozłożone na wiele lat koszty operacji wojskowej. Bush musiał natomiast uderzyć na Irak, aby bronić swego imperium. Potwierdzają to fakty: w dwa miesiące od momentu inwazji, program "Ropa za żywność" został wstrzymany, irackie konta prowadzone w euro przestawione z powrotem na dolary, a ropa znów była sprzedawana wyłącznie za walutę USA. Przywrócono globalną supremację dolara. Bush triumfalnie zstąpił z myśliwca i obwieścił pomyślne zakończenie misji - udało mu się obronić dolara, a wraz z nim - amerykańskie imperium.

II. Irańska Giełda Naftowa

Władze Iranu w końcu opracowały ostateczną broń "jądrową", która może błyskawicznie unicestwić system finansowy leżący u podstaw amerykańskiego imperium. Tą bronią jest Irańska Giełda Naftowa, której inaugurację planowano na marzec 2006 [otwarcie giełdy opóźniło się, ale ma nastąpić w najbliższym czasie - przyp. red.]. Ma ona być oparta na mechanizmie handlu ropą rozliczanym w euro. W kategoriach ekonomicznych projekt ten stanowi znacznie większą groźbę dla hegemonii dolara niż wcześniejsze posunięcie Saddama. W ramach transakcji giełdowych bowiem każdy chętny będzie mógł kupić albo sprzedać ropę za euro, bez żadnego pośrednictwa dolara. Możliwe, że w takiej sytuacji prawie wszyscy chętnie przyjmą system rozliczeń w euro. Europejczycy, zamiast kupować i trzymać dolary, aby zabezpieczyć swe płatności za ropę, będą mogli płacić własną walutą. Przejście na rozliczenia w euro w transakcjach naftowych nadałoby euro status światowej waluty rezerwowej - z korzyścią dla Europejczyków, z niekorzyścią dla Amerykanów. Chińczycy i Japończycy będą szczególnie zainteresowani nową giełdą, gdyż umożliwi im drastyczne zmniejszenie swych ogromnych rezerw dolarowych i ich dywersyfikację, co będzie dla nich ochroną przed następstwami deprecjacji dolara. Część posiadanych dolarów będą chcieli nadal zatrzymać; drugiej części być może w ogóle się pozbędą; trzecią część zachowają na pokrycie dolarowych płatności w przyszłości, tym razem już bez odnawiania tych rezerw, a przechodząc stopniowo na rezerwy w euro.

Rosjanie mają żywotny interes ekonomiczny w przejściu na euro - większość wymiany handlowej prowadzą właśnie z krajami europejskimi, z krajami - eksporterami ropy naftowej, z Chinami oraz z Japonią. Przejście na rozliczeniach w euro natychmiast uwidoczni się w handlu z pierwszymi dwoma blokami, a z czasem także ułatwi handel z Chinami i Japonią. Ponadto Rosjanie, zdaje się, z niechęcią trzymają dolary, które tracą na wartości, skoro ich nowym objawieniem jest rozliczanie się w złocie. Poza tym, w Rosji odżył nacjonalizm, i jeśli przejście na euro miałoby być dotkliwym ciosem dla Ameryki, z przyjemnością go zadadzą i będą z satysfakcją się przyglądać, jak imperium krwawi. Arabskie kraje eksportujące ropę chętnie będą przyjmować euro jako środek dywersyfikacji ryzyka wobec piętrzących się gór dewaluujących się dolarów. Te kraje także, podobnie jak Rosja, handlują przede wszystkim z krajami Europy, a zatem będą preferować walutę europejską, zarówno ze względu na jej stabilność, jak i dla ograniczenia ryzyka walutowego, nie mówiąc już o motywie ideologicznym - dżihadzie przeciwko Niewiernemu Wrogowi.

Tylko Brytyjczycy znajdą się między młotem a kowadłem. Ze Stanami Zjednoczonymi łączy ich wieczne strategiczne partnerstwo, ale równocześnie naturalnie ciążą ku Europie. Jak dotąd mieli wiele powodów, aby trzymać z tym, który wygrywa. Kiedy jednak zobaczą, że ich blisko stuletni partner upada, czy będą wytrwale trwać u jego boku, czy też go dobiją? Nie należy jednak zapominać, że obecnie dwie wiodące giełdy naftowe to nowojorski NYMEX i londyńska Międzynarodowa Giełda Ropy Naftowej (International Petroleum Exchange - IPE), obie praktycznie w rękach Amerykanów. Bardziej prawdopodobne wydaje się, że Brytyjczycy będą musieli pójść na dno razem z tonącym okrętem, w przeciwnym bowiem razie strzeliliby sobie w nogi, szkodząc własnym interesom na londyńskiej IPE. Warto zauważyć, że bez względu na retorykę objaśniającą powody utrzymania funta szterlinga, Brytyjczycy nie przeszli na euro najprawdopodobniej właśnie dlatego, że sprzeciwiali się temu Amerykanie: gdyby tak się stało, londyńska IPE musiałaby się przestawić na euro, tym samym zadając śmiertelną ranę dolarowi i strategicznemu partnerowi Wielkiej Brytanii. W każdym razie bez względu na to, co postanowią Brytyjczycy, jeśli Irańska Giełda Naftowa nabierze tempa, liczące się siły interesu - europejskie, chińskie, japońskie, rosyjskie i arabskie - z zapałem przyjmą w rozliczeniach euro, a wówczas los dolara będzie przypieczętowany. Amerykanie nie mogą do tego dopuścić, i użyją, jeśli zajdzie konieczność, szerokiego wachlarza strategii, aby powstrzymać lub zahamować funkcjonowanie planowanej giełdy:
 Sabotaż giełdy - mógłby polegać na wprowadzeniu wirusa komputerowego, ataku na sieć, system łączności lub serwery, rozmaitych naruszeniach bezpieczeństwa serwerów, albo też na zamachu bombowym na główne i pomocnicze obiekty giełdy w stylu 11 września.
 Zamach stanu - zdecydowanie najlepsza strategia długoterminowa, jaką dysponują Amerykanie.
 Wynegocjowanie takich warunków i ograniczeń prowadzenia giełdy, które będą do przyjęcia dla USA - inne znakomite rozwiązanie dla Amerykanów. Oczywiście, rządowy zamach stanu jest strategią wyraźnie preferowaną, gdyż zagwarantowałby, że giełda wcale nie będzie funkcjonować, a więc niebezpieczeństwo dla amerykańskich interesów będzie zażegnane. Gdyby jednak próby sabotażu czy zamachu stanu się nie powiodły, wówczas negocjacje byłyby z pewnością najlepszą dostępną opcją.
 Wspólna rezolucja wojenna ONZ - tę będzie bez wątpienia trudno uzyskać, zważywszy na interesy wszystkich pozostałych państw członkowskich Rady Bezpieczeństwa. Gorączkowa retoryka o tym, jak to Irańczycy opracowują broń jądrową niewątpliwie ma na celu utorowanie drogi do tego typu działań.
 Jednostronne uderzenie nuklearne - to byłby straszliwy wybór strategiczny, z tych samych względów, co strategia następna - jednostronna wojna totalna. Do wykonania tej brudnej roboty Amerykanie prawdopodobnie posłużyliby się Izraelem.
 Jednostronna wojna totalna - to jawnie najgorszy możliwy wybór strategiczny. Po pierwsze, zasoby wojskowe USA zostały już nadwerężone przez dwie poprzednie wojny. Po drugie, Amerykanie jeszcze bardziej zraziliby do siebie inne silne narody. Po trzecie, państwa posiadające największe rezerwy dolarowe mogłyby się zdecydować na cichą zemstę w postaci pozbycia się swoich gór dolarów, tym samym utrudniając Stanom Zjednoczonym dalsze finansowanie ich ambitnych wojowniczych planów. Po czwarte wreszcie, Iran ma strategiczne sojusze z innymi silnymi narodami, co mogłoby doprowadzić do ich zaangażowania się w wojnę; mówi się, że Iran ma takie przymierze z Chinami, Indiami i Rosją, znane pod nazwą Szanghajskiej Grupy Współpracy, a także osobny pakt z Syrią. Bez względu na to, która strategia zostanie wybrana, z czysto ekonomicznego punktu widzenia można stwierdzić, że o ile Irańska Giełda Naftowa nabierze rozpędu, główne potęgi gospodarcze z zapałem zaczną z niej korzystać, a to pociągnie za sobą zgon dolara. Upadanie dolara dramatycznie przyspieszy amerykańską inflację i stworzy presję na dalszy wzrost długoterminowych stóp procentowych w USA. W tym momencie Bank Rezerwy Federalnej znajdzie się między Scyllą a Charybdą - między groźbą deflacji a hiperinflacji - i będzie musiał pospiesznie albo zażyć swoje "klasyczne lekarstwo" deflacyjne, polegające na podniesieniu stóp procentowych, co wywoła poważną depresję gospodarczą, zapaść na rynku nieruchomości oraz załamanie się rynku obligacji, akcji i walorów pochodnych, a w następstwie - totalny krach finansowy, albo, alternatywnie, wybrać wyjście weimarskie, czyli inflacyjne, a więc utrzymać na siłę oprocentowanie obligacji długoterminowych, odpalić "helikoptery" i "zatopić" rynek powodzią dolarów, ratując przed bankructwem liczne fundusze długoterminowe (LTCM) i wywołując hiperinflację.

Austriacka teoria pieniądza, kredytu i cykli gospodarczych uczy nas, że pomiędzy ową Scyllą a Charybdą nie ma rozwiązania pośredniego. Prędzej czy później system monetarny musi się przechylić w jedną lub w drugą stronę, co zmusi Rezerwę Federalną do podjęcia decyzji. Głównodowodzący Ben Bernanke (nowy prezes Fed - przyp. red.), renomowany znawca Wielkiego Kryzysu i wprawny pilot śmigłowca "Black Hawk", bez wątpienia wybierze inflację. "Helikopterowy Ben" nie pamięta wprawdzie America's Great Depression Rothbarda, ale dobrze zapamiętał lekcje płynące z Wielkiego Kryzysu i zna niszczycielskie działanie deflacji. Maestro nauczył go, że panaceum na każdy problem finansowy jest wywołanie inflacji, choćby się paliło i waliło. Uczył on nawet Japończyków własnych niekonwencjonalnych metod zwalczania deflacyjnej pułapki płynności. Podobnie jak jego mentorowi, marzy mu się przezwyciężenie "zimy Kondratiewa". Żeby nie dopuścić do deflacji, ucieknie się do drukowania pieniędzy; odwoła wszystkie helikoptery z 800 zamorskich baz wojskowych USA; a jeśli będzie trzeba, nada stałą wartość pieniężną wszystkiemu, co mu się nawinie. Jego ostatecznym dokonaniem będzie hiperinflacyjna destrukcja amerykańskiej waluty, z której popiołów powstanie nowa waluta rezerwowa świata - barbarzyński relikt zwany złotem.

Krassimir Petrov
tłumaczenie: Paweł Listwan

Tegoż autora: "China's Great Depression", "Masters of Austrian Investment Analysis","Austrian Analysis of U.S. Inflation","Oil Performance in a Worldwide Depression". Zalecana lektura: William Clark "The Real Reasons for the Upcoming War in Iraq" William Clark "The Real Reasons Why Iran is the Next Target".

Krassimir Petrov uzyskał doktorat z ekonomii w USA, a obecnie wykłada makroekonomię, finanse międzynarodowe i ekonometrię na Uniwersytecie Amerykańskim w Bułgarii.

Skąd to :
http://www.bankier.pl/forum/temat_petro ... 55484.html
moluka
Użytkownicy
Użytkownicy
 
Posty: 66
Dołączył(a): 10 sty 2009, o 14:31

Postprzez Badluck13 » 3 mar 2009, o 00:17

Z sensem. Ale czy prawdziwie?
Tego nie wiem. Widać patrze tylko na koniec nosa, za głupi jestem na spoglądanie z tej perspektywy.
Рабiв до Раю не пускають
Avatar użytkownika
Badluck13
Użytkownicy
Użytkownicy
 
Posty: 5172
Dołączył(a): 12 cze 2007, o 11:10
Lokalizacja: Wrocław

Postprzez are » 4 mar 2009, o 00:25

Naprawdę ciekawe wnioski. I nie znajduję wystarczająco dobrych kontrargumentów. Fakt jest faktem. Stany "wyprodukowały" tyle tych dolarów, i jest ich tyle na świecie, i mają takie długi w tej walucie, że to aż poraża. Niemniej można znaleźć pewne ale tym artykule. Po co obecnie USA bronią kursu dolara, i to z wojną włącznie? Osłabienie tego kursu oznacza w perspektywnie mniejsze długi wobec innych krajów, jak na przykład wobec EU czy Chin.

Przyda się jeszcze (przynajmniej mnie osobiście) lektura jakiegoś podobnego artykułu traktującego o podobnej kwestii. Dlaczego Chiny tak silnie bronią bardzo obecnie "słabego" kursu swej waluty, wspomagając w ten sposób pośrednio dolara i euro? Mam wprawdzie jakieś swoje wnioski, niemniej warto poznać inne zdanie w tej materii.

Ciekawy artykuł, ciekawy. Daje do myślenia.
are
Użytkownicy
Użytkownicy
 
Posty: 623
Dołączył(a): 5 wrz 2008, o 12:07
Lokalizacja: wrocek

Postprzez Badluck13 » 4 mar 2009, o 00:32

Nota bene, ten artykuł pisany był w styczniu 2006 roku.
http://www.financialsense.com/editorial ... /main.html - tutaj więcej artykułów tego faceta ale już tylko po angielsku.
Рабiв до Раю не пускають
Avatar użytkownika
Badluck13
Użytkownicy
Użytkownicy
 
Posty: 5172
Dołączył(a): 12 cze 2007, o 11:10
Lokalizacja: Wrocław

Postprzez m.m » 5 mar 2009, o 00:00

wojna z Iranem to kolejne drukowanie pieniędzy pardon emitowanie obligacji
Irak kosztuje ich około 300mln dziennie
dokładając deficyt i chęć ratowania AIG (szacowane zobowiązania 1bln usd)

to USSA pierdykną z wielkim hukiem

kiedy? od ostatniego kryzysu w 2001 minęło 8 lat
także można zakładać rok około 2016 :shock:

Najciekawsze jest co czego nie mówią ... 11 września 2008 ktoś zrealizował opcje na 550mld usd, po czym systemy zawieszono z powodu braki pieniądza w systemie ... pytanie kto :?:
m.m
Użytkownicy
Użytkownicy
 
Posty: 153
Dołączył(a): 18 lut 2008, o 00:09

Postprzez Axure » 5 mar 2009, o 00:52

to USSA pierdykną z wielkim hukiem
kiedy? od ostatniego kryzysu w 2001 minęło 8 lat

No jak to kiedy - w 2012! Nie znasz przepowiedni? Czarny przywódca, liczba jego czterdzieści i cztery... Koniec świata idzie, chopie!

Po co obecnie USA bronią kursu dolara, i to z wojną włącznie?

Bronią kursu wojną? Co masz na myśli?

Dlaczego Chiny tak silnie bronią bardzo obecnie "słabego" kursu swej waluty
Jak to, przecież są eksporterem. Im tańsza ich waluta, tym więcej mogą kupić od nich obcokrajowcy.

15 września 2008 ktoś zrealizował opcje na 550mld usd

Nie opcje, po prostu ludzie zaczęli wycofywać pieniądze bo wpadli w lekką panikę. Dosyć wiarygodne wyjaśnienie "spisku" znajdziesz tutaj.
Arma2 Free - najlepsza gra wojskowa dostępna za darmo!
http://militarium.net/forum/viewtopic.php?f=8&t=5610
Avatar użytkownika
Axure
Użytkownicy
Użytkownicy
 
Posty: 823
Dołączył(a): 4 mar 2008, o 20:00

Postprzez nomad111 » 5 mar 2009, o 11:06

Dla mnie troszkę w tym wszystkim za dużo tej tajemniczości, spiskowości i czarnych wizji. Ale w sumie dzięki takim śmiałym prognozom ludzie stają się sławni, a wizja sławy ośmiela. Dolar i jego sytuacja jest znana. I owszem, można doprowadzić do sporego "kryzysu" na dolarze. Tylko.... po co? Komu naprawdę na tym by zależało i kto naprawdę by na tym skorzystał? Iran? I owszem... Ale co znaczy taki Iran. A inni - czy naprawdę myślicie, że Europie albo Chinom zależy na "położeniu" dolara i amerykańskiej potęgi gospodarczej? Według mnie to abstrakcja, równie dobrze mogliby wywołać III WŚ jeśli chodzi o konsekwencje gospodarcze. I jeśli tylko obecny kryzys nie przerodzi się w jakąś zupełną, anormalną zapaść (na co na razie mimo wszystko w ogóle się nie zapowiada) to "graczom" nie będzie zależało na radykalnej zmianie status quo. Oczywiście to tylko moje zdanie ale już nie raz ekonomia światowa dowiodła swoje duże możliwości "samoregulacji" i ewolucyjnej trwałości. I tego też się spodziewam, a wizje kompletnego upadku dolara, hiperinflacji w Stanach itd. itp. stawiam na półce obok Tolkiena i Asimova. I szczerze mam nadzieję, że mój "optymizm" znajdzie potwierdzenie w życiu XXI wieku bo zdecydowanie nie chciałbym być świadkiem tych "rewolucyjnych" zmian.
Avatar użytkownika
nomad111
Użytkownicy
Użytkownicy
 
Posty: 381
Dołączył(a): 6 sty 2007, o 21:43
Lokalizacja: Toruń

Postprzez are » 5 mar 2009, o 16:13

[quote=""Axure""]
Po co obecnie USA bronią kursu dolara, i to z wojną włącznie?

Bronią kursu wojną? Co masz na myśli? [/quote]To był komentarz co do rzetelności artykułu. Przeczytaj artykuł. Autor sugeruje, że głównym powodem wojny była chęć obronienia kursu dolara. Wywód skomplikowany, ale z sensem.
[quote=""Axure""]
Dlaczego Chiny tak silnie bronią bardzo obecnie "słabego" kursu swej waluty

Jak to, przecież są eksporterem. Im tańsza ich waluta, tym więcej mogą kupić od nich obcokrajowcy.[/quote]Każdy kij ma dwa końce. Im tańsza waluta, tym więcej chińczycy muszą pracować by dostać to czego chcą. To nie takie proste jak twierdzisz. To może od jutra będziesz za swą pracę brał 10 razy mniej niż bierzesz obecnie (jeśli coś bierzesz)? To będziesz mógł za tą samą płacę pracować 10 razy więcej!
Zazwyczaj o takich kwestiach jak cena za wykonaną pracę decyduje rynek. Niestety, w przypadku krajów komunistycznych tak nie jest.
are
Użytkownicy
Użytkownicy
 
Posty: 623
Dołączył(a): 5 wrz 2008, o 12:07
Lokalizacja: wrocek

Postprzez are » 5 mar 2009, o 16:39

. I jeśli tylko obecny kryzys nie przerodzi się w jakąś zupełną, anormalną zapaść (na co na razie mimo wszystko w ogóle się nie zapowiada) to "graczom" nie będzie zależało na radykalnej zmianie status quo. Oczywiście to tylko moje zdanie ale już nie raz ekonomia światowa dowiodła swoje duże możliwości "samoregulacji" i ewolucyjnej trwałości. I tego też się spodziewam, a wizje kompletnego upadku dolara, hiperinflacji w Stanach itd. itp. stawiam na półce obok Tolkiena i Asimova.
Ten artykuł jest zupełnie o czymś innym. Primo: był pisany w 2006, gdzie o żadnych gdybaniach co do kryzysu mowy nie było. Secundo: sens jego jest taki. Stany od IIwś. czerpią profity z bycia mocarstwem. Nie takie jak za czasów rzymskich, niemniej dużo z tego mają. A co do teorii spiskowych. Autor jest ekonomistą, nie pisarzem. Jego wywód ma podstawy w logice rynku i prawach ekonomicznych, nie w odwoływaniu się do emocji czy tajemniczych sił.
are
Użytkownicy
Użytkownicy
 
Posty: 623
Dołączył(a): 5 wrz 2008, o 12:07
Lokalizacja: wrocek

Postprzez R. v Gelerth » 5 mar 2009, o 17:02

Ja bym powiedział że mocarstwem są od 1917 roku. I wszelkie biadolenia Europy o mocarstwowości USA to można se w dupe wsadzić bo byliśmy na tyle głupi że sami stworzylismy to mocarstwo.
Nazywam się Saul Tigh. Jestem oficerem kolonialnej floty. Kimkolwiek innym jestem, cokolwiek innego to znaczy, jestem tym kim chce być. I jeśli dziś umrę to umrę tym kim chce być.
Jest taktycznie.
Státní bezpečnost.
Avatar użytkownika
R. v Gelerth
Moderator
Moderator
 
Posty: 10090
Dołączył(a): 26 gru 2005, o 14:56
Lokalizacja: Massaua

Postprzez Axure » 5 mar 2009, o 19:56

[quote=""are""]To był komentarz co do rzetelności artykułu. Przeczytaj artykuł. Autor sugeruje, że głównym powodem wojny była chęć obronienia kursu dolara. [/quote] Artykuł przeczytałem, dlatego zastanawiałem się do czego się odnosisz. Bo autor nie sugeruje, że wojna spowodowana była chęcią podtrzymania kursu dolara, ale utrzymania monopolu dolara jako jedynego środka płatniczego za ropę.

[quote=""are""]To nie takie proste jak twierdzisz. To może od jutra będziesz za swą pracę brał 10 razy mniej niż bierzesz obecnie (jeśli coś bierzesz)? To będziesz mógł za tą samą płacę pracować 10 razy więcej! [/quote] To właśnie Ty upraszczasz. Jeśli obniżę swoją cenę 2x, ale dostanę dzięki temu 4x więcej zamówień, to w rezultacie wyjdę 2x in plus. Owszem, napracuję się więcej, ale w Chinach problemem nie jest brak siły roboczej.
Arma2 Free - najlepsza gra wojskowa dostępna za darmo!
http://militarium.net/forum/viewtopic.php?f=8&t=5610
Avatar użytkownika
Axure
Użytkownicy
Użytkownicy
 
Posty: 823
Dołączył(a): 4 mar 2008, o 20:00

Postprzez nomad111 » 6 mar 2009, o 09:08

[quote=""are""]
. I jeśli tylko obecny kryzys nie przerodzi się w jakąś zupełną, anormalną zapaść (na co na razie mimo wszystko w ogóle się nie zapowiada) to "graczom" nie będzie zależało na radykalnej zmianie status quo. Oczywiście to tylko moje zdanie ale już nie raz ekonomia światowa dowiodła swoje duże możliwości "samoregulacji" i ewolucyjnej trwałości. I tego też się spodziewam, a wizje kompletnego upadku dolara, hiperinflacji w Stanach itd. itp. stawiam na półce obok Tolkiena i Asimova.
Ten artykuł jest zupełnie o czymś innym. Primo: był pisany w 2006, gdzie o żadnych gdybaniach co do kryzysu mowy nie było. Secundo: sens jego jest taki. Stany od IIwś. czerpią profity z bycia mocarstwem. Nie takie jak za czasów rzymskich, niemniej dużo z tego mają. A co do teorii spiskowych. Autor jest ekonomistą, nie pisarzem. Jego wywód ma podstawy w logice rynku i prawach ekonomicznych, nie w odwoływaniu się do emocji czy tajemniczych sił.[/quote]

Chyba mnie nie zrozumiałeś. O kryzysie wspomniałem tylko i wyłącznie dlatego, że wg mnie tylko jego olbrzymia skala (nierealna) mogłaby doprowadzić do wizji z artykułu (bo o niej piszę pozostawiając znaną i oczywistą kwestię pozycji dolara na świecie z boku). I zrozumiałem sens o czerpaniu profitów (patrz wyżej - kwestia znana i "oczywista") - z tym, że świat na to pozwolił, a teraz nie jest w stanie tego już zmienić, inaczej - nie chce tego zmieniać, ze względu na nieobliczalne konsekwencje dla siebie. Tyle. Taki był sens mojej wypowiedzi. Ekonomiści też potrafią pisać piękne bajki, a większość bajek ma podstawy w prawach rządzących realnycm światem - i te wizje o upadku dolara, hiperinflacji takimi dla mnie są (=jestem optymistą i mam nadzieję, że nie będę musiał przyznawać racji "pesymistom").
Avatar użytkownika
nomad111
Użytkownicy
Użytkownicy
 
Posty: 381
Dołączył(a): 6 sty 2007, o 21:43
Lokalizacja: Toruń

Postprzez are » 7 mar 2009, o 23:42

[quote=""Axure""][quote=""are""]To był komentarz co do rzetelności artykułu. Przeczytaj artykuł. Autor sugeruje, że głównym powodem wojny była chęć obronienia kursu dolara. [/quote] Artykuł przeczytałem, dlatego zastanawiałem się do czego się odnosisz. Bo autor nie sugeruje, że wojna spowodowana była chęcią podtrzymania kursu dolara, ale utrzymania monopolu dolara jako jedynego środka płatniczego za ropę. [/quote]Podtrzymję sugestię przeczytania artykułu. W miarę dokładnie. Po co chcą utrzymać ten monopol? By zachować popyt na dolara, a w ten sposób utrzymać jego uprzywilejowaną pozycję/wartość.

[quote=""Axure""]Jeśli obniżę swoją cenę 2x, ale dostanę dzięki temu 4x więcej zamówień, to w rezultacie wyjdę 2x in plus. Owszem, napracuję się więcej, ale w Chinach problemem nie jest brak siły roboczej.[/quote] Może i by tak było lepiej, ale to nie producent z Chin o tym decyduje, tylko komunistyczna partia. Gdybyś pracował w Chinach, to nie ty byś ustalał cenę swojej pracy, tylko (w skali makro) partia.
are
Użytkownicy
Użytkownicy
 
Posty: 623
Dołączył(a): 5 wrz 2008, o 12:07
Lokalizacja: wrocek

Postprzez are » 8 mar 2009, o 00:01

[quote=""nomad111""]Chyba mnie nie zrozumiałeś. O kryzysie wspomniałem tylko i wyłącznie dlatego, że wg mnie tylko jego olbrzymia skala (nierealna) mogłaby doprowadzić do wizji z artykułu (bo o niej piszę pozostawiając znaną i oczywistą kwestię pozycji dolara na świecie z boku). I zrozumiałem sens o czerpaniu profitów (patrz wyżej - kwestia znana i "oczywista") - z tym, że świat na to pozwolił, a teraz nie jest w stanie tego już zmienić, inaczej - nie chce tego zmieniać, ze względu na nieobliczalne konsekwencje dla siebie. Tyle. Taki był sens mojej wypowiedzi.[/quote]
Jeśli tak to widzisz, to zgoda. Chociaż raczej to nie świat pozwolił na dominację dolara, tylko uwarunkowania gospodarcze po IIwś. A Stany to wykorzystały, aż do przesady. A pytanie czy nie chce tego zmienić? Znasz powiedzenie że każdy szeregowiec ma w plecaku marszałkowską buławę? Owszem, znalazłyby się kraje gotowe podjąć ryzyko. Tylko że jeden kraj, wielkości RFN czy Francji, sam nic nie zdziała. Niemniej nikt za dolarem (poza Stanami) płakać nie będzie, jak straci tą uprzywilejowaną pozycję.

[quote=""nomad111""] Ekonomiści też potrafią pisać piękne bajki, a większość bajek ma podstawy w prawach rządzących realnycm światem - i te wizje o upadku dolara, hiperinflacji takimi dla mnie są (=jestem optymistą i mam nadzieję, że nie będę musiał przyznawać racji "pesymistom").[/quote]Skoro tak, to pewnie wszystkie książki, z kucharskimi włącznie, masz koło książek Tolkiena czy Asimova? Chyba we wszystkich dzialach nauki i kultury jest element niepewności czy fantazji. No może za wyjątkiem matematyki wyższej.

W komentowanym przez nas artykule nie ma raczej mowy o hiperinflacji, a przez "upadek dolara" rozumie się utratę jego uprzywilejowanej pozycji, czyli zweryfikowanie przez rynek jego wartości z uwzględnieniem jego ilości i jego pokrycia. W takim przypadku gospodarka Stanów dalej będzie bardzo dużą i ważną światową gospodarką, chociaż pewnie nie aż tak ważną jak wczoraj i dzisiaj. Z jakichś 30% światowego PKB dzisiaj zjadą pewnie do 15-20%. O globalnej katastrofie mowy być nie może.
are
Użytkownicy
Użytkownicy
 
Posty: 623
Dołączył(a): 5 wrz 2008, o 12:07
Lokalizacja: wrocek

Postprzez *^* » 8 mar 2009, o 19:04

Znaczna "nadprodukcja" dolara i związane z tym korzyści dla USA to fakt, ale reszta to kiepska teoria spiskowa... niby jak niestabilny Iran miałby się stać niemal centrum finansowym świata... A jeśli chodzi o kondycję dolara, to najważniejsze obecnie są Chiny i już widać wynikającą z tego zmianę polityki USA.
*^*
Użytkownicy
Użytkownicy
 
Posty: 1496
Dołączył(a): 9 wrz 2006, o 20:06

Następna strona

Powrót do Kantyna / Offtopic

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 3 gości