Ostatnie ogniwo - niedoszła IV powojenna generacja czołgów p

Dyskusje poświęcone współczesnym siłom lądowym.

Ostatnie ogniwo - niedoszła IV powojenna generacja czołgów p

Postprzez militarysta » 15 kwi 2011, o 15:13

Ostatnie ogniwo - niedoszła IV powojenna generacja czołgów podstawowych.


Obrazek
Zdjęcie: prototyp EGS, wóz testowy rosyjskiego działa 2А83 kal 152mm na bazie T-72, TTB, CATTB


Ostatnie dwa lata obfitowały w liczne pancerne "coming out" - światło dzienne ujrzało kilka prototypów konstrukcji które miały wejść do uzbrojenia wojsk pancernych NATO oraz ZSRR w ostatniej dekadzie XX wieku, i stać się trzonem jednostek ciężkich w następnych latach.
Ujawniono zdekompletowany prototyp EGS - będący pokłosiem niemieckiego NGP, w sieci znalazły się dobrej jakości zdjęcia rosyjskiego Ob.640. Następnie przypadkowo podczas train spottingu w USA wypatrzono prototyp poważnie zmodernizowanego M1 który okazał się być wozem z nową wieżą znanym jako Thumper (Kolos). Na początku tego roku wypłynęły też zdjęcia Ob.195. To wraz z wcześniej znanymi pracami koncepcyjnymi pozwala na, choć pobieżne, opisanie niedoszłej IV generacji czołgów podstawowych - konstrukcji który korzenie tkwią w ostatnich latach zimnej wojny.
Oczywiście nie da się niczego pewnego napisać o danym wozie na podstawie mniej lub bardziej wyraźnego zdjęcia, aczkolwiek ogólny układ danej konstrukcji, oraz zastosowane rozwiązania pozwalają poczynić pewne spostrzeżenia oraz porównać zakładane w latach 90. kierunki rozwoju czołgów. Tak samo można określić pewne różnice i podobieństwa pomiędzy zastosowanymi rozwiązaniami. To zaś daje możliwość choć naszkicowania niedoszłej IV powojennej generacji czołgów podstawowych.

Wozy niedoszłej IV generacji powojennej możemy podzielić na dwie zasadnicze grupy:
a) głębokie modernizacje już znanych wozów III generacji - w tym wozy z nowymi wieżami na modyfikowanych kadłubach starszych wozów.
b) całkowicie nowe jakościowo konstrukcje


Grupa pierwsza jest tworzona przez takie wozy jak: Leclerck z armatą 140mm, prototypy leoparda2 z NPzK 140mm oraz Thumper z kal 140mm. W zasadzie do grupy tej można też zaliczyć rosyjski Ob.640, i wozy z wieżami podobnymi do "Burłaka"

Grupa druga to szereg awangardowych konstrukcji: NGP z prototypem EGS, znany amerykański TTB, CATTB oraz dwie radzieckie konstrukcje - Ob.195, oraz wciąż nieujawniony charkowski Ob.477 (Mołot)


Grupa pierwsza.

Pierwszym z wozów który możemy zaklasyfikować do tej kategorii jest Leclerck z armatą kal 140mm.
Obrazek
Leclerck2 z 140mm GIAT oraz nabój APFSDS tego kalibru

Owa modernizacja miała polegać głownie na zmianie armaty, oraz zmianach w automacie ładownia i magazynie II rzutu. Według nieweryfikowalnych informacji nisza wieży miała mieścić około ~14sztuk amunicji kal 140mm zaś kadłubowy magazyn 12 sztuk. Razem dawało by to 26 sztuk w wozie. Prawdopodobnie cała reszta - napęd, odporność pojazdu, przyrządy celownicze, etc nie odbiegała by od tego co znamy z ostatnich serii Leclercka (Seriee XXI). Powyższa modernizacja była planowana już od początku projektowania Leclercka i dlatego jej przeprowadzenie nie nastręczało by żadnych większych trudności.

Drugim wozem który wpisuje się ten schemat jest Leopard2 z NPzK-140. W ramach programu KWS III opracowano kilka wozów z działami kalibru 140mm - ponieważ prowadzone prace były szwajcarsko - niemieckie powstały co najmniej dwa prototypy tak zmodernizowanych Leopardów 2.

Obrazek
Jedyne znane zdjęcie niemieckiego Leoparda z NPzK-140. Poniżej nabój APFSDS 140mm, oraz porównanie armat 120 i 140mm. Po prawej - dwa zdjęcia szwajcarskiego prototypu.

O ile zdjęcia szwajcarskiej armaty 140mm zamontowanej w eksperymentalnym Pz.87 są dobrze znane, to praktycznie nie ma zdjęć prototypy niemieckiego ze zmodernizowaną dużą nisza wieży. Przyczyn może być kilka - jedną z nich jest albo zniszczenie prototypu (zaś dokumenty są nadal nie dostępne), albo utajnienie ze względu na...perspektywiczność rozwiązania. Niestety nic nie wiadomo o zastosowanym automacie - Szwajcarski prototyp z wielu przyczyn nie jest reprezentatywny zaś zdjęcie niemieckiego wozu jest bardzo złej jakości. Dodatkowo cały program jest utajniony. Można jedynie szacować, że nowa nisza wieży Leoparda2 pomieściłaby około 10-14 sztuk amunicji kal 140mm (z racji jej mniejszej niż w innych zachodnich wozach szerokości) zaś magazyn kadłubowy około ~12-14 sztuk. W efekcie zapas amunicji dla wozu wynosiłby około 22 - 28 sztuk. Systemy celownicze oraz dodatkowe opancerzenie (panele NERA w formie klinów) zapewne byłyby identyczne z tymi które znalazły się na Lepardach2A5-A6EX, dlatego też nie bedą opisywane w artykule.

Zarówno Leclerck jak i Leopard2 z armatami kal.140mm charakteryzują się stosunkowo dużymi zmianami wieży - dodanie niszy na automat, nowa armata, stabilizacją, zmiany w SKO. Jednakże są to modernizację nie polegające na opracowaniu całkowicie nowej wieży.
Inne podejście zastosowano podczas konstruowania amerykańskiego Thumpera - wozu na kadłubie standardowego M1A1, ale z całkowicie nową wieżą.

Obrazek
Pierwszy prototyp Thumpera, poniżej drugi prototyp sfotografowany podczas transportu, z prawej - projekt automatu ładowania do niszy M1A2 firmy Meggit - być może podobny miał być na Thumperze. Na dole - armata XM291 kal.140mm podczas testów.

Thumper powstał w ramach prac nad następcą Abramsa znanych ogólnie jako "tank block III". Czołg wydaje się być trzy osobowy, z automatem ładowania w niszy wieży. Ze zdjęć wynika, że dowódca siedzi po lewej stronie wieży, zaś celowniczy po prawej. Pojazd jest uzbrojony w armatę XM291 ATAC, ma ona wymienne kalibry 120mm i 140mm. W przypadku kalibru 120mm znany jest szereg automatów ładowania - w tym zaprezentowany automat firmy Meggit mieszczący aż 34 gotowe do użycia naboje kal 120mm. W przypadku zastosowania kal. 140mm automat musiałby ulec zmianie - w myśl założeń projektu Advanced Tank Cannon (ATAC) mieściłby on około 17 naboi w niszy wieży i około 22 w kadłubie. Ta druga wartość wydaje się być niemożliwa do uzyskania bez zmiany kadłuba. Obecna objętość turbiny i układu przeniesienia nie pozwala na wygospodarowanie przestrzeni na aż 22 naboje kal 140mm w kadłubie M1. Niemniej w przypadku zastosowania bardzo kompaktowych silników w rodzaju prototypowego XAP-1000 być może można by zmieścić około 8 naboi tego kalibru w standardowym kadłubie.
Thumper (angl. - Kolos) jest warty uwagi z jeszcze jednego powodu - być może wóz ten, z kalibrem 120mm (armata XM360A1), zmaterializuje się jako przyszły Abrams M1A3. W momencie wprowadzenia Thumpera jako następcy M1A2 US Army zyskała by rekordowo osłonięty wóz w klasycznym układzie -co niewątpliwie ułatwiłoby szkolenie, oraz nie wymagało by drastycznego zmieniania procedur. Zresztą układ z załogową wieżą jest preferowany przez samych czołgistów - jako zapewniający zdecydowanie lepszą świadomość sytuacyjną. Opis systemów obeserwacyjno - clewoniczych oraz SKO wykracza poza ramy artykułu, ponieważ Thumper najprawdopodobniej otrzymałby systemy które w latach 90. znalazły się w kolejnych modernizacjach M1A2. O teoretycznej odporności wieży nie sposób dywagować - dla nowych generacyjnie konstrukcji zachodnich zakładano odporność nieco ponad 1000mm RHA przeciw amunicji kinetycznej jako minimum wobec zakładanych nowych Sowieckich APFSDS kal.152mm.

Do grupy w sumie nowych, ale nie będących "nową jakością" wozów możemy też zaliczyć niewątpliwie dwie radzieckie/rosyjskie konstrukcje.
Pierwszą z nich jest Ob.640 z Omskiego KBTM - niesłusznie nazywany "Czarnym orłem".
Obrazek
Obiekt 640 - znane zdjęcia, rysunek patentowy automatu ładowania, ogólny szkic układu czołgu.

Ob.640 ujawniono po raz pierwszy 1997r - jeszcze na kadłubie bazowego T-80UM. W następnych latach nastąpiła prezentacja prototypu na kilu pokazach w Rosji. Ponadto zgłoszono jawny patent na układ konstrukcyjny Ob.640. Z tego powodu można dość dużo napisać o omskim czołgu.
Charakterystyczną cechą Ob.640 jest niskoprofilowa wieża z załogą umieszczoną poniżej pierścienia wieży. Armata 125mm jest zewnętrznie lawetowana i posiada automat ładownia umieszczony w dodatkowym module doczepianym z tyłu wieży. Moduł mieści około 32 sztuk amunicji 125mm. Novum jest możliwość jego odrzucenia w razie pożaru - w ten sposób konstruktorzy rosyjscy ominęli problem "wypalania się" trafionej niszy która nie raz doprowadziła do strat M1A2 w Iraku. Prawdopodobnie istniała by też możliwość transportowania załadowanego amunicją modułu wieżowego i wymiana pustego na pełny zaraz po zakończeniu walki. Sama wieża jest dość niska zaś załoga zajmuje miejsce poniżej jej pierścienia - taki układ niewątpliwie jest bezpieczny dla załogi podczas klasycznej walki, ale niesie poważne zagrożenia w przypadku konfliktów asymetrycznych - burty kadłuba zawsze są słabiej chronione niż burty wieży. Sam pancerz jest nietypowy - jest to podwójna warstwa ciężkiego ERA rozdzielona warstwą lekkiego napełniacza. Za szybkowymiennymi modułami umieszczona jest wewnętrzna cytadela grubości ponad 80mm. Prawdopodobnie powyższe rozwiązanie nosi nazwę "Kaktus". Efektem takiej architektury wieży jest wysoka wytrzymałość na subamunicję artyleryjską i lotniczą oraz ppk atakujące na zasadzie top-attack. Bardzo ciężko jest ocenić odporność takiego rozwiązania - ciężkie ERA zmniejszają możliwości penetracji amunicji HEAT i APFSDS-T o dany procent (dla nowych rosyjskich ciężkich ERA zwykle odpowiednio o ponad ~70 i 40%) a nie, jak to określa wiele stron internetowych, stanowią jakiś odpowiednik, zwykle zaczerpniętej z sufitu liczby mm RHA. Niemniej takie rozwiązanie ma dwie ogromne zalety - jest bardzo lekkie, i w dużym stopniu chroni wieżę przed uszkodzeniem większością amunicji przeznaczonej do zwalczania celów opancerzonych, a zwłaszcza ppk i starszymi rodzajami pocisków podkalibrowych. Problem osłony przed zbyt łatwym zniszczeniem bezzałogowej, lub niskoprofilowej wieży jest zwykle pomijany w większości tego typu konstrukcji (Anders, Falcon, Stryker MGS, etc), ponieważ ich projektanci zakładają minimalizowanie eksponowanej powierzchni. Jak widać projektanci Ob.640 nie ulegali złudzeniom.
Załoga umieszczona w koszu wieży miała dysponować przyrządami obserwacyjnymi dostosowanymi do układu wieży. Należy zaznaczyć, że taki układ nie wymaga awangardowych rozwiązań z zakresu świadomości sytuacyjnej, ponieważ załoga obraca się wraz z wieżą, i klasyczne przyrządy obserwacyjne powinny wystarczyć. Mimo tego gestor zażyczył sobie możliwość zajęcia przez dowódcę (w warunkach marszowych) miejsca w wieży powyżej pierścienia. Spowodowało to niepotrzebne skomplikowanie konstrukcji oraz wymusiło zdublowanie przyrządów dowódcy. Kierowca zajmuje swoje miejsce z przodu kadłuba - według źródeł rosyjskich jego przedział jest całkowicie odizolowany od wieży i dodatkowo osłonięty zbiornikami z paliwem. Nie jest jasna kwestia umiejscowienia amunicji II rzutu. W praktyce w grę wchodzą tylko dwa miejsca - albo obok kierowcy w jego przedziale, albo pod podłogą kosza wieży. Prawdopodobnie ów zapas nie przekraczałby 10-12 sztuk. Napęd w wersji pierwotnej miała stanowić turbina gazowa - być może GTD-1500 o mocy 1100kW.
Przypuszczalnie Ob.640 był prezentowany na wystawach w Rosji dlatego, że został uznany za nieperspektywiczny, mimo szeregu nowatorskich rozwiązań. Omski czołg przegrał zakulisową rywalizacje najpierw z awangardowym Ob.195 a potem kolejnymi modernizacjami T-90A. Możliwą tego przyczyną była wysoka cena i układ kadłuba który powielał wady i zalety T-80oraz nie zapewniał wyraźnie większej przewagi nad zachodnią konkurencją. Był to czołg równowagi a nie przewagi. Być może dlatego został zarzucony.

Drugą z rosyjskich "nowości" są wozy ze zmodernizowanymi wieżami określane jako "«Бурлак»" (Burłak?). Nie są to generacyjnie nowe wozy, a jedynie głębokie modernizacja już istniejących wozów rodziny T-72 oraz T-90.
Obrazek
Projekt wieży Burlak na T-90 wczesnej serii, poniżej - domniemany wygląd T-90M z nową wieżą z niszą. Z boku - dwa zdjęcia protoypowego wozu z wieżą Burlak.

Idea powyższej modernizacji sprowadza się do poprawy przeżywalności wozu i załogi poprzez wyprowadzenie amunicji II rzutu do modułu niszy wieży. Poniekąd jest to koncepcyjne powtórzenie układu Ob.640 ale w mniej zaawansowanej formie. W toku prób okazało się, że z powodu wyważenia praktycznie nie da się "doczepiać" moduły podczas prostej modernizacji i konieczna jest poważna integracja w wieżę, będąca właściwie jej rebuildem. Idea modernizacji ma swoje źródło w zaletach karuzeli. Karuzelowy automat ładowania (mieszczący 22 naboje) jest bardzo niskim celem, jednakże za mały zapas amunicji kal.125mm wymusił na konstruktorach sowieckich (pomnych problemów z mikrym zapasem amunicji w IS-2) dosłownie "upchnięcie" reszty 22-24 pocisków w całym kadłubie. Efekt w porównaniu do zachodnich analogów wygląda następująco:
Obrazek
W efekcie jakakolwiek perforacja kadłuba praktycznie musi spowodować trafienie w amunicję na stojakach. To zaś jak pokazała praktykach licznych konfliktów z użyciem T-72 owocuje tzw. "efektem latającej wieży". Z kolei w wozach rosyjskich używanych podczas II wojny w Czeczenii składowano amunicję tylko w karuzelowym automacie ładowania. Pomijając wadę w postaci ograniczenia o 50% zapasu amunicji zaskutkowało to wręcz "cudowną" poprawą przeżywalności zarówno załóg jak i wozów. Na bazie tych doświadczeń, oraz praz z wcześniejszego Ob.640 opracowano kilka modernizacji bazujących na modułowym automacie w niszy wieży. Pogłoski przedstawiają dwa warianty wież Burłak. Pierwszy mieści pomniejszony automat ładowania znany z Ob.640 - ale z 14 nabojami kal 125mm oraz nie zmienionym karuzelowym automatem na 22 naboje w kadłubie. Daje to łączny zapas 36 sztuk, ale dostępnych praktycznie od razu - w efekcie daje to wynik porównywalny tylko do automatu amerykańskiego Meggita, lub "większego brata" znanego z Ob.640. Druga wersja przedstawia niszę wieży wyposażoną w prosty ręczny magazyn na 14-20 sztuk amunicji, który ma być poręczniejszy, i o niebo bezpieczniejszy od składowania "luźnej" amunicji w kadłubie.
Prawdopodobnie są dostępne oba rozwiązania - automat na 14 naboi jako wersja dla T-90M, zaś prosty magazyn w niszy wieży jako opcja modernizacji dowolnych wozów z karuzelowym automatem ładownia.
Pozostałymi zmianami w wieżach Burłak są te związane ze stabilizacją głównego uzbrojenia oraz systemem kierowania ogniem - prawdopodobnie oparty on jest na ostatnich wariantach sprawdzonego Irtysza połączonego z elementami awangardowej "Ramki" sprawdzonej na BMPT-2. Być może w T-90M znajdzie zastosowanie SKO oparte tylko na "Ramce".
W efekcie przyszły T-90M nie będzie odstawać od obecnej czołówki wozów zachodnich - w takim układzie byłby to czołg równowagi, w którym po dwóch dekadach rozwoju dogoniono szeroko rozumiany "zachód" w jedynych trzech kwestiach w których konstrukcje rosyjskie były upośledzone:
a) napęd,
b)elektronika w tym systemy kierowania ogniem i przyrządy-obserwacyjno celownicze,
c) składowanie amunicji i przeżywalność załogi i wozu w razie perforacji pancerza.
Prawdopodobnie konstrukcja która wygrała zakulisową walką z nowatorskim Ob.195 opiera się na wieży będącej hybrydą T-90A i Burłaka oraz nowym kadłubie z jednym z nielicznych nowoczesnych diesli dostępnych obecnie w Rosji.
cdn...

Ostatnie ogniwo - niedoszła IV powojenna generacja czołgów podstawowych.
Cześć II.


Do drugiej grupy wozów które miałby wejść w skład IV generacji możemy zaliczyć całkowicie nowe jakościowo konstrukcje. Zaliczają się do nich:
a) niemiecki NGP oraz jego prototyp EGS
b) amerykańskie prototypy powstałe w ramach "tank block III" - TTB, CATTB, oraz inne
c) rosyjski Ob.195
d) wciąż nieujawniony charkowski Ob.477 (Mołot)

Poza CATTB cechą charakterystyczną wszystkich wymienionych powyżej konstrukcji jest układ z w pełni bezzałogowymi wieżami, oraz załogą umieszczoną w kadłubie. W konstrukcjach tych zarówno wieże, kadłuby, napęd, oraz uzbrojenie stanowi "nową jakość" w porównaniu do poprzedniej generacji. Właśnie te wozy miały stać się trzonem wojsk pancernych zarówno NATO jak i ZSRR.

Pierwszą z omawianych konstrukcji jest niemiecki NGP oraz jego prototyp EGS.
Obrazek
Prototyp EGS podczas testów, oraz zdekompletowany ten sam egzemplarz na lawecie wieziony w bliżej nieznane miejsce.

NGP (czyli Neue Gepanzerte Plattformen) był projektem, który wystartował w 1990 i w pewnych swych elementach był kontynuowany aż do 2002. Jego zadaniem było opracowanie niemieckiej „platformy pancernej nowej generacji”, czyli następcy rodziny Leopard 2. Głównym koordynatorem był Krauss-Maffei Wegmann. W okolicach 1992 powstały stanowiska badawcze, zaś w 1998 makieta przedziału załogowego, na której testowano koncepcję dwuosobowej załogi pracującej przy wspomaganiu systemów gwarantujących automatyczną obróbkę informacji. Najważniejszą nowością była zupełnie odmieniona architektura systemu tworzącego świadomość sytuacyjną załogi na wzór systemów stosowanych na statkach powietrznych z kontrolerami HOTAS oraz hełmami typu lotniczego. Hełmy te posiadać miały zintegrowane wskaźniki oraz stereoskopowe wyświetlanie obrazu powstałego z obróbki informacji spływających z sensorów pojazdu.
Prawdopodobnie w przypadku nie sprawdzenia się układu z dwuosobową załogą istniała możliwość powrotu do koncepcji załogi trzyosobowej.

Prototyp EGS był stanowiskiem testowym kadłuba przyszłego Leoparda 3 oraz przyjętych rozwiązań koncepcyjnych – w tym dwuosobowej załogi, napędu, zawieszenia, a być może i osłony pojazdu. Nieliczne zdjęcia przedstawiają pojazd wraz z makietą gabarytowo-masową bezzałogowej wieży. Prawdopodobnie istniało osobne stanowisko badawcze z wieżą NPzK-140 oraz automatem ładowania.

Paradoksalnie można dość wiele napisać o poszczególnych podzespołach niedoszłego NGP, ponieważ w następnych latach zmaterializowały się one albo jako opcje modernizacyjne Leoparda2 albo w innych awangardowych konstrukcjach - np. SPz Puma.
Ogólny układ i napęd - w stosunku do innych czołgów III generacji EGS dysponuje skróconym do 6 par kół bieżnych kadłubem o stosunkowo małej wysokości. Załoga zajmuje miejsce z przodu kadłuba w pozycji półleżącej. Taki układ został wybrany w praktycznie wszystkich konstrukcjach nowej generacji z wieżami bezzałogowymi, ponieważ ma wiele zalet. Załoga umieszczona jest w 2-3 osobowej kapsule z przodu i może sprawnie współpracować ze sobą - o wiele łatwiej w takim układzie zapewnić świadomość sytuacyjną dowódcy (np tak jak w SPz Puma - przy wykorzystaniu 6 klasycznych wizjerów, ale na poziomie kadłuba). Sama kapsuła jest oddzielona od reszty pojazdu,przy czym jest dość zwarta. Jeżeli pancerz frontu kadłuba jest dość wytrzymały oznacza to, że "kapsuła załogi" dla typowych kątów +/- 30. od osi podłużnej kadłuba jest bardzo trudna do trafienia
Obrazek
Idea 3 osobowej załogi z przodu kadłuba.
Za kapsułą załogi znajdował się przedział z zautomatyzowanym układem ładowania, a następnie przedział napędowy. Można stosunkowo trafnie ocenić zastosowany napęd, najprawdopodobniej był to nowy silnik MTU MB833 – następca legendarnego MB-873
KA-501.
Obrazek
MTU MB833

Cechą charakterystyczną nowej jednostki napędowej jest znacznie zmniejszona objętość (o ~2,5m2) i długość (nowa jednostka jest o ok 1 m krótsza) przy zachowaniu tej samej mocy. Oprócz tego silnik MB833 ma szereg innych zalet - ma bardzo bardzo niskie widmo termiczne, oraz jest wysoce oszczędnym i niezawodnym dieslem. Pojawienie się tego silnika w latach 90. była prawdopodobnie spowodowane tym, że był on już gotowy dla następców Leroparda2.
Masa NGP mogła oscylować w okolicach 48-55t.

Uzbrojenie i automat ładowania. Już pod koniec lat 80. planiści NATO zakładali, że do zwalczania kolejnych generacji sowieckich czołgów niezbędne będą armaty dysponujące mocą rzędu 12-14MJ dla amunicji kinetycznej. Takie osiągi mogła zapewnić tylko armata kalibru ponad 120mm. Jako nowy standard NATO wybrano działo kal.140mm. Niemiecka odmiana NPzK-140 dysponowała amunicją rozdzielnego ładowania, oraz osiągami pozwalającymi na teoretyczne pokonywanie ponad 1000mm RHA z odległości ponad 2km. W przypadku możliwego rozwiązania układu automatu ładowania występują liczne spekulacje na ten temat. W internecie krąży kilka szkiców koncepcyjnych rzekomo przedstawiających automat z NGP. Niestety większość z nich nie ma nic wspólnego z NGP. Najbardziej prawdopodobny wydaje się być układ zaprezentowany na zdjęciu z prawej strony:
Obrazek
Automat ładowania NGP, nabój rozdzielnego ładowania APFSDS-T kalibru 140mm, armata NPzK-140

Układ zaprezentowany na zdjęciu składa się z dwóch oddzielnych automatów - karuzelowego mieszczącego około 34-36 naboi kal. 140mm oraz ~14 ładunków miotających tego kalibru. Drugi automat mieszczący tylko ładunki miotające (~20-22sztuk) mieści się za automatem karuzelowym a przed silnikiem. Z owego drugiego automatu możliwe jest szybkie doładowanie ładunków miotających do karuzeli.
Naboje oraz ładunki miotające mają dwa osobne dosyłacze - dla nabojów na prawo od zamka zaś dla ładunków miotających na lewo. Całość jest łączona w komplet na podajniku będącym przedłużeniem lufy i ładowana do NPzk-140 w jednym cyklu.
Jak można zauważyć taki układ (dwa dosyłacze, podajnik pomiędzy nimi) wymaga dość szerokiej wieży - dokładnie takiej jakiej makieta gabarytowo masowa została umieszczona na prototypie EGS. Zwraca uwagę stosunkowo duży zapas amunicji - zakładano około 34 sztuk z czego w gotowości do nastychmiastowego użycia 14 z nich. Doładowanie ładunków z drugiego magazynu trwałoby zapewne poniżej minuty. Owa wartość: ~14/34 jest bardzo korzystna jeżeli porównać ją z innymi rozwiązaniami: Ob.477 10/24, Ob.195 18/28(?), czy koncepcjami z USA które dla kalibru ponad 120mm zakładały 17-18/22 lub np. 6/40.
Opisywanie SKO wydaje się być zbędne - praktycznie wszystkie systemy są dostępne jako pakiety modernizacyjne Leoparów2 bądź w zmodyfikowanej wersji znalazły się na SPz.Puma.

Osłona NGP.
Zastosowany układ konstrukcyjny bez wątpienia sprzyjał przeżywalności załogi, przy jednoczesnym zmniejszeniu gabarytów całego pojazdu w stosunku do Leoparda2.
Osłonę burt kadłuba miał zapewnić ciężki fartuch balistyczny oraz układ z podwójnymi sponosnami zawierającymi zawieszenie i paliwo. Zapewne na przedzie kadłuba znalazłyby się również panele NERA znane z nowszych wersji Leoparda 2. Prototyp EGS zdaje się zawierać ich elementy (makiety). Odporność frontu kadłuba (według źródeł rosyjskich) miała wynosić ponad 1000mm RHA przeciw amunicji podkalibrowej (APFSDS), co wraz z panelami NERA powinno dawać szansę przetrwania w spotkaniu z radzieckimi środkami przeciwpancernymi. Dodatkowo bezpieczeństwo wozu podnosić miał bliżej niesprecyzowany aktywny system osłony – właśnie na tym polu program kontynuowano po 2002 roku, mimo oficjalnego zamknięcia samego NGP. Prawdopodobnie pokłosiem tych prac stał się AMAP-ADS firmy IBD Deisenroth.

Pokłosie programu NGP.
Mimo zamrożenia całego programu wiele z nowatorskich rozwiązań zostało zastosowane w innych konstrukcjach - silnik MB833 znalazł się w ofercie jako "Euro Power-Pack" i został wyeksportowany do ZEA - z tym, że zainstalowany w Leclerku. Awangardowe systemy obserwacji i świadomości załogi zostały wykorzystane przy tworzeniu rozwiązań dla SPz Puma. Tak samo na tym ostatnim znalazł się układ z podwójnymi sponsonami kadłubowymi mieszczącymi nie tylko zawieszenie ale i paliwo - mimo, że seryjnie takie rozwiązanie zastosowano w Pumie to ponad dekadę wcześniej sprawdzono go na EGSie.
Układy ładowania oraz sama NPzK-140 jest nadal utajniona.


Kolejnymi konstrukcjami niedoszłej IV generacji są amerykańskie prototypy powstałe w ramach "tank block III": TTB, CATTB, oraz inne.

Tank Test Bed był prototypem w którym usiłowano połączyć koncepcję trzyosobowej załogi umieszczonej w pancernej kapsule z przodu kadłuba z automatem ładowania, który miał stać się lądową wersją morskich automatów do armat średniego kalibru.
Obrazek
TTB - prototyp, napęd, koncepcja kapsuły załogi, automat ładowania
O ile umieszczenie załogi było analogiczne do NGP i Ob.195 to automat stanowił istotne novum - mieścił aż 44 gotowe do użycia naboje kal 120mm. Niestety miał dwie wady - wymagał lat rozwoju oraz bardzo dużych nakładów finansowych, a kaliber 120mm (zmodyfikowana armata M256/L44) był za mały wobec przewidywanych sowieckich czołgów nowej generacji. Być może napęd miała stanowić kompaktowa turbina wraz z przeniesieniem LV/100 APIS.
Mimo nowatorskiego układu TTB był tylko jedną z kilku dróg rozwoju "tank block III" i wszystko wskazuje na to, że jednak nieudana adaptacja morskiego automatu ładowania, oraz za mały kaliber głównego uzbrojenia ułatwiły decyzję o zarzuceniu tej drogi. Niemniej wóz ten zasługuje na uwagę jako bardzo dobry przykład układu wozów IV generacji. .
Obrazek
Rdzewiejący prototyp TTB

Components Advanced Technology Test Bed - CATTB pod wieloma względami wyróżnia się w stosunku do innych wozów IV generacji.
Obrazek
Przede wszystkim jest to konstrukcja w klasycznym układzie, z tym że wyposażona w całkowicie nową wieżę usadowioną na głęboko zmodernizowanym kadłubie M1.
Wieża jest całkowicie nową konstrukcją o imponującej grubości sprowadzonej frontu wieży wynoszącej ponad 1,2m i wyposażoną w automat ładowania w niszy. Pancerz miał być w pełni modułowy, zaś główne uzbrojenie miała stanowić armata XM291 kalibru 140mm o gładkim przewodzie lufy (opracowana w ramach programu ATAC - Advanced Tank Cannon),zaś w tylnej niszy wieży umieszczono zmechanizowany system ładowania XM91.
Kadłub wyposażony w któryś z nowej rodziny pp miał być oparty na M1, jednakże w trakcie testów okazało się że wymaga bardzo głębokiej modernizacji aby wytrzymywać wagę nowej wieży, oraz odrzut XM291. Automat miał mieścić 17-18 naboi w niszy wieży, oraz dalsze 20-22 sztuki w kadłubie.
Powyższy układ - z rekordowo osłoniętą wieżą wydaje się być nieoptymalny - wieża jest eksponowana na trafienia i wymaga rekordowej osłony. Ponadto jej masa oraz odrzut armaty kal. 140mm przysparza szeregu problemów dotyczących wytrzymałości konstrukcji, oraz celności głównego uzbrojenia. Być może dlatego powyższej koncepcji nie powiela żaden inny, jakościowo nowy, czołg IV generacji.

W ramach amerykańskich konstrukcji ostatnią grupę stanowią wciąż skrywane przed oczami ciekawskich prototypy czołgów w układzie z wieżami szczątkowymi bądź bezzałogowymi. W zasadzie poza informacjami że takie wozy powstały brak o nich jakichkolwiek informacji.
Obrazek
Niektóre koncepcje powstałe w ramach tank block III
Znane koncepcje pokazują dwa ogólne układy - jeden będący odwzorowaniem układu z TTB ale w wersji z działem 140mm, oraz drugi będący znacznie ciekawszą konstrukcją. W ramach jej koncepcji silnik umieszczono z przodu kadłuba, następnie przedział kierowcy osłoniętego dodatkowo zbiornikami z paliwem. Wieża występuje w dwóch wersjach - jedna jest niskoprofilowa typu szczątkowego z zewnętrznie lawetowaną armatą kal.140mm - poniżej jej pierścienia zajmują w niej miejsce dowódca i celowniczy i mieści również pionowy bębnowy automat ładownia mieszczący 6 gotowych do użycia naboi. Taki układ umożliwia znacznie łatwiejsze zapewnienie świadomości sytuacyjnej załogi, ponadto wymaga mniej skomplikowanych rozwiązań w zakresie urządzeń obserwacyjno celowniczych. Drugi wariant zakładał załogę w kadłubie zaraz za kierowcą, zaś w pełni bezzałogowa wieża z 6 nabojowym bębnem mieściła się za kapsuła załogi. Wspólnym dla obu koncepcji jest istnienie magazynu amunicji II rzutu z tyłu kadłuba - miał on mieścić 40 naboi , być wyposażony w słabe ogniwa, i umożliwiać szybkie doładowywanie bębna z amunicją I rzut.


Z konstrukcji powstałych w byłym ZSRR najmniej wiadomo o Charkowskim Ob.477 Mołot . Powstawał on w najbardziej twórczym i innowacyjnym z sowieckich ośrodków badawczo -rozwojowym. Na Mołotem pracowano od wczesnych lat 80. Pod koniec dekady (1988-1989) był gotowy prototyp kadłuba wraz z układem ładowania oraz makietą wieży. Na tym jakiekolwiek pewne informacje się kończą. Zastanawiające jest to, że nie są znane żadne zdjęcia prototypu - ani ze składnic, ani z fabryki. Nieweryfikowalne informacje podają, że w okolicach 1997r zarzucono prace na Ob.477. Prawdopodobnie było to spowodowane brakiem finansów na dokończenie konstrukcji oraz perspektyw eksportu. Ponadto zerwanie więzi z kooperantami z Rosji dodatkowo musiało ułatwić zarzucenie Mołota na rzecz dopracowania znacznie mniej innowacyjnego Opłota-M.
Obrazek
Przypuszczalny wygląd Ob.477 Mołot. Poniżej: umiejscowienie trzech bębnów z amunicją oraz załogi i silnika

Ob.477 wyróżniał się układem zasilania armaty w amunicję. Tworzyły go trzy bębny - dwa po obu stronach kierowcy mieszczące po 12 sztuk amunicji kal.152mm oraz trzeci bęben w koszy wieży - rozdzielający dowódcę i celowniczego - o pojemności 10 sztuk. Po wykorzystaniu amunicji z bębna umieszczonego w niskoprofilowej wieży (z zewnętrznie lawetowaną armatą) można było - po zrównaniu osi wieży z osią kadłuba - doładować go z dwóch bębnowych magazynów obok kierowcy. W ten sposób łączny zapas wynosił 10 sztuk pierwszej gotowości + 2x12 (24) drugiego rzutu. Minusem byłoby zmniejszenie do minimum przeżywalności załogi w przypadku perforacji kadłuba -jednakże w latach 80. zagadnienie to nie stanowiło przedmiotu większej troski sowieckich konstruktorów. Napęd Ob.477 miał stanowić bardzo kompaktowy silnik 6TD, lub jego modernizacja 6TD-3 o mocy 1500KM. Masa Mołota dochodziłaby do 50 ton.

O wiele więcej można napisać na temat słynnego Ob.195 który od ponad dekady żyje na różnych forach jako na poły już mityczny T-95. Pracę nad Ob.195 rozpoczęto pod koniec lat 80 w ramach programu "Perspektywy-88" od początku był to projekt konkurencyjny wobec Ob.477. Pod koniec lat 90. gotowy były już przynajmniej dwa prototypy -wóz testowy dla nowej armaty 2A83 kal 152mm i bezzałogowej wieży, oraz właściwy prototyp Ob.195 z nowym kadłubem i rozbudowaną bezzałogową wieżą.
Obrazek
Wóz testowy wieży bezzałogowej na kadłubie T-72, pierwsze wyobrażenia T-95, automat ładowania Ob.195
Pierwsze wizualizacje Ob.195 przedstawiały właśnie wóz testowy nowej bezzałogowej wieży, oraz armaty 152mm 2A83 oparty na kadłubie T-72. Koncepcja taka byłą wyszydzana przez analityków, podczas gdy okazało się że wóz testowy 2A83 i wieży wyglądał dokładnie tak jak szkice.

Sam Ob.195 był testowany w latach 2000-2010 po czym został zamrożony z kilku przyczyn. Najważniejszą były przepychanki pomiędzy biurami konstrukcyjnymi wchodzącymi w skład kompleksów przemysłowych a władzami centralnymi i różnymi"zausznikami" władz kremlowskich. Kolejną kwestią było zjawisko "krótkiej kołdry" jakie dotyka SZ Rosji - w związku z tym SZ nie mają dość pieniędzy na dopracowanie i wdrożenie całkowicie nowej konstrukcji, wraz z nową infrastrukturą. A wobec głównego uzbrojenia Ob.195 oraz wymiarów samej konstrukcji konieczne byłoby opracowania od podstaw praktycznie całej infrastruktury - hangarów dla sprzętu, trenażerów, instrukcji, pojemników na amunicję, samej rodziny amunicji, i wielu innych. Owe "detale" stanowią ponad 60% kosztów wprowadzania nowej konstrukcji do uzbrojenia. W związku z powyższym przyszłym czołgiem w Rosji będzie któraś z hybryd wieży T-90M z modułem Burłak oraz nowego kadłuba - tym samym wybrano wariant równowagi wobec wozów zachodnich przy akceptowalnych kosztach. Awangardowy, zapewniający rekordowe wskaźniki bojowe ale też po prostu za drogi Ob.195 został zamrożony.

Obrazek
Szkice patentowe Ob.195, oraz jedyne znane dobrej jakości zdjęcia Ob.195
Układ Ob.195 jest podobny do innych awangardowych maszyn IV generacji - 3 osobowa załoga zajmuje miejsce w kapsule z przodu kadłuba, dalej znajduje się odizolowany magazyn amunicji, z bezzałogową wieżą. Przedział napędowy znajduje się z tyłu kadłuba.
Sam kadłub jest dość wysoki jak na konstrukcje wschodnie - ma ponad 1,75m wysokości i siedem par kół bieżnych - tym samym objętością oraz wymiarami jest większy niż analogiczne kadłuby wozów zachodnich III generacji. Taka jego objętość była jednak konieczna aby pomieścić wszystkie niezbędne podzespoły. Trzyosobowa kapsuła załogi jest chroniona rekordowo grubym pancerzem frontu kadłuba, oraz burt. Dalej znajduje się całkowicie odizolowany przedział amunicji mieszczący karuzelowy automat ładownia z pionowo umieszczonymi nabojami i ładunkami miotającymi. Wg. szkiców koncepcyjnych karuzela mieści około 18 kompletów amunicji 152mm, choć ponoć całkowity zapas ma wynosić 28sztuk. Oznacza to istnienie zautomatyzowanego układu z amunicją II rzutu który mieści 10 kompletów nabój - ładunek miotający. Być może mieści się on pomiędzy karuzelą a silnikiem - w ten sposób byłby to układ bardo podobny do rozwiązania z wizualizacji niemieckiego NGP. Prawdopodobnie karuzela jest dodatkowo osłonięta zbiornikami z paliwem. Sama bezzałogowa wieża jest dość wysoka - wysokość całkowita przekracza 3m, należy jednak pamiętać, że jest to spowodowane wybrzuszeniem z tyłu wieży na układ ładowania, a przede wszystkim obecnością dość dużej "budki" na celownik panoramiczny dowódcy oraz inne elementy SKO- jeżeli odejmiemy powyższe miejsca to średnia wysokość wieży a tym samym Ob.195 nie wiele przekracza np. Chelengera2 czy też Merkavę Mk.IV. Oprócz tego w wieży (po obu stornach armaty) umieszczone są: przyrządy celowniczego, dwie baterie granatów maskujących, oraz automatyczna armata kal.30mm wraz z zapasem amunicji. Umieszczenie wszystkich wymienionych systemów doprowadziło do sytuacji w której Ob.195 wydaje się być przesadnie wysoki i o za dużej powierzchni czołowej. W rzeczywistości wysokość żywotnych elementów wieży niewiele wykracza poza najwyższe z zachodnich czołgów, zaś jej powierzchnia czołowa powinna być mniejsza. O zastosowanym SKO ciężko cokolwiek napisać, aczkolwiek systemy nowej generacji, oparte na Ramce i komponentach z importu (Catherine-FC Thalesa) są już w Rosji dostępne. Przedział napędowy w wersji finalnej miał pomieścić któryś z kompaktowych diesli nowego pokolenia dostępnych w Rosji.
W grę wchodzą tak naprawdę trzy konstrukcje: któraś z modernizacji niezbyt nowoczesnego W-92S2 o mocy trwałej 1100-1200KM, UTD-38 z Transmaszu lub najbardziej dopracowany diesel nowego pokolenia 2W16-1 o mocy ~1100kWprodukcji KB OAO CzTZ. Ów silnik jest 1 cylindrową jednostką pracującą w układzie "X" z turbodoładowaniem.
Obrazek
Jeden z potencjalnych silników do Ob.195
Ocena Ob.195 na podstawie bardzo fragmentarycznych danych i zdjęć kiepskiej jakości siłą rzeczy musi być niepełna oraz narażona na błędy. Wydaje się, że Ob.195 zapewniał zdecydowanie lepszą przeżywalność załogi - umieszczonej w trzy osobowej kapsule z przodu kadłuba, niż Charkowski, wyładowany amunicją, konkurent. Z drugiej strony Ob.477 przenosił około 6 sztuk amunicji więcej. Rosyjski prototyp jest dużym czołgiem - jednakże "w granicach rozsądku"- umieszczenie armaty monstrualnego kalibru 152mm oraz zapasu amunicji i załogi po prostu musi zajmować dużo miejsca. Masa powyżej 50t jest nieunikniona w takim przypadku, jednakże dzięki układowi z bezzałogową wieżą można było dobrze osłonić kadłub oraz burty kadłuba na wysokości "kapsuły" załogi.
Konstrukcja Ob.195 wydaje się być idealna pod względem walki na stepach Rosji, lub azjatyckich pustyniach - potężna armata kal.152mm oraz czołgowe ppk (być może oparte o Korneta który ma dokładnie taki kaliber) zapewniały by zdolność do rażenia celi z dość bezpiecznego dystansu - jednocześnie układ z bezzałogową wieżą powoduje, że załoga ukryta w kadłubie o wysokości ~1,75m jest w miarę bezpieczna i dobrze osłonięta.
Wóz w tej konfiguracji mógłby stanowić odpowiednik Tygrysów I z lat 1942-1943 kiedy to podczas walki na stepach Ukrainy i południowej Rosji ich uzbrojenie oraz pancerz czoła wieży i kadłuba zapewniały możliwość "wybijania" z dystansu licznych, ale dobrze widocznych przeciwników. Z drugiej strony dość duże rozmiary Ob.195 oraz relatywnie mały dystans walki w zachodniej Europie (1300-1500m) redukują główne zalety tego czołgu.

cdn (w przygotowaniu - podsumowanie)

Autor: militarysta :-)
Ludzie dzielą się na tych którzy wiedzą co piszą, i na tych którzy piszą to co wiedzą.
Prosta sprawa: NIE ZNAM SIĘ = NIE PISZĘ O TYM

trupu chrání pancéřová deska :-)
"Czołgi nie potrzebują wiz!" - D. Rogozin
Avatar użytkownika
militarysta
Moderator
Moderator
 
Posty: 7491
Dołączył(a): 1 gru 2009, o 18:41

Re: Ostatnie ogniwo - niedoszła IV powojenna generacja czołg

Postprzez gryf001 » 15 kwi 2011, o 18:00

Bardzo ciekawy post.
Dwie sprawy;
- jakbyś mógł coś więcej o samej Ramce napisać.
[quote=""militarysta""]diesel nowego pokolenia 2W16-1 o mocy ~1100kWprodukcji KB OAO CzTZ. Ów silnik jest 1 cylindrową jednostką pracującą w układzie "X" z turbodoładowaniem. [/quote] ;)

Pozdrawiam. Gryf.
gryf001
Użytkownicy
Użytkownicy
 
Posty: 1509
Dołączył(a): 24 wrz 2006, o 14:42

Re: Ostatnie ogniwo - niedoszła IV powojenna generacja czołg

Postprzez sickboy » 15 kwi 2011, o 18:03

- jakbyś mógł coś więcej o samej Ramce napisać.


Ramka (lub Ramka-99) to SKO zainstalowane w BMPT, ale są też jej wersje czołgowe, niestety nie pamiętam ich nazw. Mniej więcej chodziło o ujednolicenie SKO między różnymi pojazdami.

Ramka posiada między innymi autotracker.
Avatar użytkownika
sickboy
Użytkownicy
Użytkownicy
 
Posty: 3958
Dołączył(a): 24 cze 2006, o 22:30

Re: Ostatnie ogniwo - niedoszła IV powojenna generacja czołg

Postprzez militarysta » 15 kwi 2011, o 18:31

@Gryf


postaram się napisać coś więcej później.
Najpełniejszy opis w języku polskim Ramki zamieścił w NTW P.Przeździecki:


Paweł Przeździecki,Terminator ze Wschodu, Nowa Technika Wojskowa marzec 2008,s.20-22

cały artykuł ad BMPT
Ludzie dzielą się na tych którzy wiedzą co piszą, i na tych którzy piszą to co wiedzą.
Prosta sprawa: NIE ZNAM SIĘ = NIE PISZĘ O TYM

trupu chrání pancéřová deska :-)
"Czołgi nie potrzebują wiz!" - D. Rogozin
Avatar użytkownika
militarysta
Moderator
Moderator
 
Posty: 7491
Dołączył(a): 1 gru 2009, o 18:41

Re: Ostatnie ogniwo - niedoszła IV powojenna generacja czołg

Postprzez gryf001 » 16 kwi 2011, o 14:34

Dzięki za przypomnienie, wróciłem do artykułu. Rzeczywiście ciekawie się ta Ramka prezentuje, przynajmniej na papierze.

Pozdrawiam. Gryf.

PS: [quote=""sickboy""] ale są też jej wersje czołgowe, niestety nie pamiętam ich nazw. Mniej więcej chodziło o ujednolicenie SKO między różnymi pojazdami.[/quote]
Czołgowa Ramka to Riedut, przynajmniej dla modernizacji T-55 i T-72. Info za w/w artykułem.
gryf001
Użytkownicy
Użytkownicy
 
Posty: 1509
Dołączył(a): 24 wrz 2006, o 14:42

Re: Ostatnie ogniwo - niedoszła IV powojenna generacja czołg

Postprzez gregorxix » 16 kwi 2011, o 15:21

Militarysta, jedna uwaga. Burłak jako taki jest projektem martwym więc jego implementacja w wariantach rozwojowych T-90 nie wchodzi w grę (w starszych czołgach też). Nadmierna komplikacja, zbyt duża masa no i pomysł konkurencji. Są jednak pogłoski że podobny koncept był/jest przygotowany w UWZ. Natomiast to co widać na rysunkach modernizowanego T-90A to jest ino "pancerny kuferek" dla części amunicji którą usunięto z wnętrza kadłuba.
Można przeładować na postoju. 8)
gregorxix
Użytkownicy
Użytkownicy
 
Posty: 765
Dołączył(a): 11 maja 2006, o 17:58

Re: Ostatnie ogniwo - niedoszła IV powojenna generacja czołg

Postprzez militarysta » 16 kwi 2011, o 20:29

Dzięki :-)
Starałem się w tym artykule zawrzeć wszystko co wyszperałem na temat niedoszłej IV generacji - tradycyjnie już najgorzej było ze źródłami po rosyjsku...
Ludzie dzielą się na tych którzy wiedzą co piszą, i na tych którzy piszą to co wiedzą.
Prosta sprawa: NIE ZNAM SIĘ = NIE PISZĘ O TYM

trupu chrání pancéřová deska :-)
"Czołgi nie potrzebują wiz!" - D. Rogozin
Avatar użytkownika
militarysta
Moderator
Moderator
 
Posty: 7491
Dołączył(a): 1 gru 2009, o 18:41

Re: Ostatnie ogniwo - niedoszła IV powojenna generacja czołg

Postprzez Lw25 » 17 kwi 2011, o 16:20

Szkoda, że te czołgi nie weszły do seryjnej produkcji :(
Lw25
Użytkownicy
Użytkownicy
 
Posty: 259
Dołączył(a): 11 paź 2009, o 14:43

Re: Ostatnie ogniwo - niedoszła IV powojenna generacja czołg

Postprzez sickboy » 17 kwi 2011, o 16:27

Wciąż jednak pozostają zdobyte z nimi doświadczenia. Tzw. Know-How, kiedyś może się to przydać.
Avatar użytkownika
sickboy
Użytkownicy
Użytkownicy
 
Posty: 3958
Dołączył(a): 24 cze 2006, o 22:30

Re: Ostatnie ogniwo - niedoszła IV powojenna generacja czołg

Postprzez Lw25 » 17 kwi 2011, o 21:48

Wydaje mi się, że może jednak zobaczymy podobne czołgi w służbie, dzięki APSom.
Ostatnio edytowano 17 kwi 2011, o 21:57 przez Lw25, łącznie edytowano 1 raz
Lw25
Użytkownicy
Użytkownicy
 
Posty: 259
Dołączył(a): 11 paź 2009, o 14:43

Re: Ostatnie ogniwo - niedoszła IV powojenna generacja czołg

Postprzez sickboy » 17 kwi 2011, o 21:55

A dlaczego dzięki aktywnym systemom obrony? Wybacz ale nie rozumiem tej pokrętnej logiki? :o

Zobaczymy raczej w przyszłości z chęci wzrostu poziomu ochrony bez zwiększania znacząco masy pojazdów... no chyba że będziemy mieli rewolucję w materiałach z których wykonuje się pancerze i inne elementy, wtedy będzie można zachować dotychczasowy układ konstrukcyjny.
Avatar użytkownika
sickboy
Użytkownicy
Użytkownicy
 
Posty: 3958
Dołączył(a): 24 cze 2006, o 22:30

Re: Ostatnie ogniwo - niedoszła IV powojenna generacja czołg

Postprzez Lw25 » 17 kwi 2011, o 22:01

W temacie o APSach było, że nie zwalczają pocisków APFSDS, przy działach 140/152mm zwalczanie byłoby jeszcze trudniejsze.
Lw25
Użytkownicy
Użytkownicy
 
Posty: 259
Dołączył(a): 11 paź 2009, o 14:43

Re: Ostatnie ogniwo - niedoszła IV powojenna generacja czołg

Postprzez sickboy » 17 kwi 2011, o 22:23

Myślę że raczej armaty kalibru 140/152mm i większe to zdecydowanie ślepa uliczka.

Przyszłość leży w coraz lepszej amunicji, następnie armatach ETC a w bardzo dalekiej perspektywie rusznicach elektromagnetycznych. Zresztą w USA nad takowymi trwają już bardzo zaawansowane prace, choć na razie tylko dla US.Navy, pojazdy lądowe jeszcze długo tak uzbrojone nie będą.
Avatar użytkownika
sickboy
Użytkownicy
Użytkownicy
 
Posty: 3958
Dołączył(a): 24 cze 2006, o 22:30

Re: Ostatnie ogniwo - niedoszła IV powojenna generacja czołg

Postprzez Lw25 » 17 kwi 2011, o 22:28

Coś, co można zainstalować na kilkadziesiąt lub kilkuset metrowym statku, niekoniecznie zmieści się na czołgu. Jest jeszcze kwestia zasilania, taka rusznica elektromagnetyczna, raczej ciągnie dużo prądu, prawda?
Lw25
Użytkownicy
Użytkownicy
 
Posty: 259
Dołączył(a): 11 paź 2009, o 14:43

Re: Ostatnie ogniwo - niedoszła IV powojenna generacja czołg

Postprzez militarysta » 17 kwi 2011, o 22:43

[quote=""Damian""]Myślę że raczej armaty kalibru 140/152mm i większe to zdecydowanie ślepa uliczka.

Przyszłość leży w coraz lepszej amunicji, następnie armatach ETC a w bardzo dalekiej perspektywie rusznicach elektromagnetycznych. Zresztą w USA nad takowymi trwają już bardzo zaawansowane prace, choć na razie tylko dla US.Navy, pojazdy lądowe jeszcze długo tak uzbrojone nie będą.[/quote]

Hmm to dość skomplikowane zagadnienie. Pod koniec lat 80. zakładano, że do zwalczania czołgów osłoniętych NERA, ERA etc potrzeba będzie amunicji która będzie mieć ponad 12MJ - z tego co pamiętam miało to być około 14-16MJ. Jak na razie działa elektromagnetycznie o akceptowalnej wielkości nie dobijają do 8MJ (mogę się mylić -piszę z pamięci) a jeszcze jest kwestia zasilania.
Nie przypadkowo każdy z niedoszłych MBT IV generacji miał armatę kal.140/152mm z dzieloną amunicją - to była najpewniejsza droga uzyskania poziomu ponad ~14MJ.

Program przezbrojenia w działa większego niż 120-125mm kalibru odsunięto w czasie z przyczyn:
a) braku wejścia do służby wozów IV gen.
b) braku pieniędzy na przezbrojenie w kolejny kaliber (cała logistyka, etc) przy zakończeniu zimnej wojny

W efekcie mieliśmy burzliwy rozwój amunicji APFSDS oraz dział 120mm. Wydaje się że pułap ponad 12MJ osiągnięto tylko w USA i RFN:
M829A3 (12,1MJ na wylocie) oraz DM53 (11,5MJ z L-44, z L-55 powyżej 12,5MJ)
prawdopodobnie przekłada się to na penetrację około 750-800mm RHA na 2000m. No ale pewności nie ma nikt.
Być może jeszcze wejdą penetratory segmentowe, lżejsze saboty, etc (o ile to już nie jest) ale wydaje się, że prędzej czy później zwiększenie kalibru będzie konieczne.
Ludzie dzielą się na tych którzy wiedzą co piszą, i na tych którzy piszą to co wiedzą.
Prosta sprawa: NIE ZNAM SIĘ = NIE PISZĘ O TYM

trupu chrání pancéřová deska :-)
"Czołgi nie potrzebują wiz!" - D. Rogozin
Avatar użytkownika
militarysta
Moderator
Moderator
 
Posty: 7491
Dołączył(a): 1 gru 2009, o 18:41

Następna strona

Powrót do Wojska lądowe

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości