Karbala (2015)

Dyskusje dotyczące źródeł informacji związanych z tematyką forum.

Karbala (2015)

Postprzez szafran » 14 sie 2015, o 15:10

Szykuje się porządny film a nie wypociny Jana Robiłem 8 lat film Komasy i innych amatorów.

https://www.youtube.com/watch?v=yFTZoHtuct4

Zwiastun wygląda obiecująco. Premiera 11 września :) :) :)
szafran
Użytkownicy
Użytkownicy
 
Posty: 2421
Dołączył(a): 14 lut 2005, o 13:16
Lokalizacja: Sopot

Re: Karbala (2015)

Postprzez piotr791 » 19 sie 2015, o 14:44

Ja natknąłem się też na zapowiedź książki "Karbala", pisaną przez dowódcę polskich żołnierzy. Może kogoś też zainteresuje:)
https://czarne.com.pl/katalog/ksiazki/karbala
piotr791
Użytkownicy
Użytkownicy
 
Posty: 2
Dołączył(a): 19 sie 2015, o 14:40

Re: Karbala (2015)

Postprzez Darth Stalin » 12 wrz 2015, o 00:50

Wróciłem z „Karbali”. I mnie ku***ca strzela.
Jeszcze w drodze miałem sporo do przemyślenia. I po rozważeniu tudzież ochłonięciu stwierdzam:
Jak zarżnąć zajefajny temat na świetny i nowoczesny film wojenny? Pozwolić go nakręcić polskiemu reżyserowi, który jest jednocześnie scenarzystą.
Ale po kolei:

1. Jeeezzzuuuu… gdyby to było zmontowane tak, jak trajler, to dałoby się z tego filmu coś zrobić. Ale to, co wyszło…. trwa 1h 40 minut… i ma dłużyzny!
2. Muzyka nie dość, że słaba, to jeszcze nie współgra z akcją. Jeden fajny szybki kawałek arabskiego rocka leci w napisach, chociaż byłby genialny podkładem do scen ataków.
3. Reżyser oszalał, bo pokazuje, jak małą grupą statystów dysponował - szeroki plan zamiast zbliżeń. Żenada.
4. Jak się czyta książkę, to z niej aż bucha żar ognia sadrystów, których dosłownie „szły hordy” (jak na Kamieniec). A na filmie… jakieś takie pukanki i w sumie nic szczególnego.
5. Nie tylko nie ma napięcia, ale nawet nie było pomysłu na jego zbudowanie. Tragedia.
6. Do tego nijak nie czuje się atmosfery „oblężonej twierdzy trwającej samotnie w morzu wrogów”.

Plusy:
+ scenografia
+ kostiumy

Minusy:
- dłużyzny!
- brak napięcia!
- brak „ognia” (wystrzały, wybuchy, płonące samochody)!
- brak odpowiedniej ilości statystów ewentualnie kompletny brak umiejętności zrobienia z małej grupy efektu „hordy”
- brak BRDM-2 M96, który dawałby świetną siłę ognia i efekty
- nienaturalne efekty trafień (jak w starożytnym „Czapajewie” albo „4PiP”) - a wystarczyło zrobić jak w „Szeregowcu Ryanie” czy „Kompanii braci”.

Powiedzmy, że autorom dam 3= i to wszystko, bo nawet w „4 Pancernych” było więcej akcji, ognia i suspensu. Porażka na całej linii.

A wszystko dlatego, że reżyser i jego ekipa najwyraźniej NIE oglądali: „Helikoptera w ogniu”, „Potopu”, „Admirała” i „Czapajewa” (nawet tego, co jest na Youtube). Ani nawet „Krzyżaków”.

Komentarze do tego, co napisałem:
Ad 1. Kompletnie skopany montaż, szczególnie w sekwencjach walki. A wydawałoby się, że 20 lat po „Szeregowcu Ryanie” czy 15 lat po „HwO” można się tego w końcu nauczyć. Ba, wystarczyłoby obejrzeć „9 kompanię” czy „Burzowe wrota”.

Ad 2. Muzyka idealnie dopasowana do akcji to znowu „HwO”. Sceny akcji to szybkie, ostre kawałki; chwilowe przerywniki mogą byś nostalgiczne i zwolnione; tymczasem wyszło niewiadomo co.

Ad 3. jeśli się ma 20 statystów i dwa pickupy-technicale (czarny i biały) to się nie pokazuje pustej ulicy, wzdłuż której biegnie z prawa na lewo tych 20 gości filmowanych z dachu!
Się robi patent jak w „Krzyżakach” - osobno kręcono scenę, w której jechało paruset gości w zbrojach krzyżackich z prawa na lewo, a osobno scenę, w której ci sami goście jechali w zbrojach polskich z lewa na prawo. Potem to zmontowano, a sceny starcia są kręcone w zbliżeniach, gdzie ci sami goście są poubierani po połowie na Krzyżaków i Polaków.
Powtarzamy to w ‘Karbali” banalnie: najpierw 20 gości ubranych na czarno biegnie z prawa na lewo za białym technicalem, filmujemy ich na tle jednej strony ulicy z poziomu ulicy w zbliżeniu, żeby wypełnili cały kadr. Potem ubieramy ich w inne ciuchy, biegną z lewa na prawo na tle przeciwnej strony ulicy, filmujemy w zbliżeniu. Potem można ich sfilmować od przodu jak biegną na kamerę (w mieszance ciuchów czarnych i „różnych”, a za nimi dwa technicale.
I zamiast 20 łebków mamy „całą armię nadbiegająca z wielu stron”.
Abecadło filmowe!

Ad 4. Efekt „hordy” bez komputerów - kręcimy krótkie sceny z tymi samymi ludkami ubieranymi w różne ciuchy, jak wybiegają jako „kolejne fale atakujących”. Pomiędzy scenami dokładamy na planie manekiny robiące za zwłoki - poszarpane, pokrwawione, nadpalone itepe. I wszędzie rozsypane łuski!
A jak brakowało ludzi, to trzeba było „Polaków” przebrać za „dodatkowych sadrystów” i nakręcić od strony obrońców.
No i oczywiście skoro naszym brakowało amunicji, to się to pokazuje efektem kontrastu: obrońcy strzelają krótkimi seriami (pamiętacie scenki z obrony strażnic w „Westerplatte” Różewicza? no właśnie), a napastnicy walą bez opamiętania długimi seriami, wszędzie widać błyski i smugi, noc zamienia się w dzień (patrz „HwO”). Do tego wybuchy granatów, RPG, pocisków moździerzowych itepe. W książce jest świetna scena, jak obrońcy trafiają i zapalają samochód, który chciał w nich wjechać; wóz się pali, z niego wyskakują płonący napastnicy. Filmowa scena-miód!
Ale tego w filmie NIE MA. Żenada.

Do tego cały czas czekałem na wsparcie obrońców przez „Żbiki” czyli zmodernizowane BRDM-y - mieli dwa, które wydatnie naszych wspomagały. Też mogła być świetna scena, jak seria z 14,5mm KPWT rozstrzelała jednego sadystę z RPG „na sztuki”, wskutek czego celowniczy wpadł w szok.
Ale to by pewnie było „zbyt krwawe” i latające wokół odstrzelone kończyny pewnie byłyby zbyt „ostre” dla szkolnej dziatwy (kurza melodia! a co pokazał Scott w „HwO”, hę? Gość przestrzelony pociskiem z RPG, oderwana ręka wkładana do chlebaka, gość przecięty wpół… w „Szeregowcu Ryanie” w scenie na plaży Omaha jeden nieszczęśnik łapie rękoma własne jelita wzywając matkę. Mocne? No pewnie! Ale to było już 20 lat temu! A tu można by nakręcić to z punktu widzenia tego nieszczęsnego strzelca BRDM-a: widzi w celowniku, jak sadrysta biegnie z RPG, celuje… koledzy wokół krzyczą „strzelaj!” - no to on strzela, widać bryzgającą krew, odstrzeloną rękę z RPG lecącą gdzieś w bok… a potem najazd kamery na zszokowaną twarz żołnierza, który pewnie po raz pierwszy do kogoś strzelał i go zabił w tak przerażający sposób…

Ale lipa, nic takiego nie było. Czy naprawdę wojsko nie mogło wypożyczyć filmowcom jednego Żbika? Jakoś Pasikowski do "Demonów wojny" dostał.

Ad 5. Znowu odwołanie do „HwO”… ale też „Pana Wołodyjowskiego” i „Krzyżaków”.
W „K” mamy scenę wyjazdu krzyżackiego rycerstwa z chorągwiami na wzgórze. Mocne? Pewnie! W „PW” są „białe hordy tureckie”, przy czym statyści w dalekim planie są ubrani w prześcieradła tylko (to jak patent z „widownią wyścigu” zrobioną z wacików do czyszczenia uszu w „Mrocznym widmie”). W „HwO” - cóż, napięcie rośnie od sceny, w której dzieciak dzwoni z komórki do „złego bossa” i podnosi do góry rękę z telefonem, żeby słychać było lot śmigłowców. Po czym u „złych” jest scena mobilizacji, rozdawania broni, obwieszania amunicją, wyjazdu technicali itepe.

Takiego czegoś próżno w „Karbali” szukać - sadryści biorą się nie wiadomo skąd, nie wiemy, skąd mają broń i amunicję, nie widać procesu ich „motywowania” - w ogóle nic. Jest fajny motyw z megafonami i radiem, ale skoro już pokazujemy „głównego złego”, to niech on najpierw przemawia do zgromadzonych bojowników, którzy potem wznoszą chóralnie okrzyki i potrząsają złowrogo „kałaszami” (pamiętacie scenę z bombą atomową na wyspie w „Prawdziwych kłamstwach”? no właśnie, o coś takiego mi chodzi).
Potem powinny być scenki z „hordami wrogów biegnącymi ulicami ze wszystkich stron” (patrz ad 3.) i mamy napięcie jak ta lala.

Ba, a pamiętacie scenę przygotowań do ataku w „Złocie dla zuchwałych”? Po prostu poezja, do tego ze świetnie dobranym motywem muzycznym.
Wystarczyło zrobić dokładnie w tym samym stylu, z niepokojącą muzyką a’la „HwO” i byłoby rewelacyjnie. Ale niestety… twórcy „Karbali” najwyraźniej nie widzieli żadnego z tych filmów.

No i oczywiście przy każdym ataku powinno być „Allah akbar!” z każdej możliwej strony. Salwa z kałasza i „Allah akbar!” I walnięcie z RPG, I znowu okrzyk. I salwa z moździerzy, jednocześnie długie serie z PK i AK, gwizd pocisków i sadryści biegnący bez wahania po śmierć z okrzykiem „Allah akbar!” na ustach.
Pamiętacie, jak wyglądały w „HwO” sceny ataków na amerykańskie pozycje, czy na śmigłowiec Duranta? Otóż to.
Ale tego w naszym filmie też NIE było…

Ad 6. Atmosfera „oblężonej twierdzy” to znowu „PanW” i obrona Kamieńca - widok z wałów na „tureckie hordy” tudzież scena szturmu i ogień „organków”, tudzież widok z pozycji tureckich w czasie, gdy wybucha mina.
I oczywiście „Potop” - scena ostrzału twierdzy jasnogórskiej. Widok na obóz Szwedów z wałów twierdzy, tudzież widok na twierdzę ze stanowisk szwedzkich dział osłoniętych koszami. I umierający obrońca patrzący gasnącym wzrokiem w górę, widzi wieże klasztorne i monstrancję niesioną w procesji. Jest atmosfera? I to jaka!

A w „Karbali” wystarczyło puścić kamerę od strony sadrystów, pomiędzy czarnymi sylwetkami biegnącymi po śmierć, strzelającymi z biodra, wrzeszczącymi „Allah akbar!”… po czym kamera skupia się na rosnącej w oczach sylwetce City Hall, na której pojawiają się co i rusz ogniki wystrzałów… po czym wali się na ziemię pokazując „widok niezdobytej twierdzy oczami trafionego napastnika”, którego oczy kierują się w górę… i widzą polską flagę dumnie powiewającą na maszcie nad ratuszem pomiędzy kłębami dymu z płonących samochodów i opon…

Rzecz w sumie banalna i raczej oczywista… ale tego TEŻ NIE zrobiono.

Kurde, przecież to nie ja jestem absolwentem Szkoły Filmowej! Ja tylko obejrzałem paręset filmów, dobrych i złych. I wyłapałem tyle błędów warsztatowych i nieudolności, że szkoda gadać.
Avatar użytkownika
Darth Stalin
Użytkownicy
Użytkownicy
 
Posty: 4351
Dołączył(a): 10 sty 2005, o 20:13
Lokalizacja: Płock

Re: Karbala (2015)

Postprzez urbanoid » 12 wrz 2015, o 00:55

Też właśnie wróciłem z Karbali.

Większości minusów pewnie bym nie wyłapał, choćbym się miał zes..., jedyne co mogę powiedzieć to, że mi się podobało na tyle, że tylko raz wyszedłem na fajkę - co jest w moim przypadku wyczynem. :P
Avatar użytkownika
urbanoid
Moderator
Moderator
 
Posty: 5368
Dołączył(a): 5 lip 2010, o 13:34
Lokalizacja: Łódź

Re: Karbala (2015)

Postprzez LooZ^ » 12 wrz 2015, o 01:02

Darth Stalin - "a ci żołnierze to w ogóle głupi, bo ja czytałem w książce". Polecam zasadę z mojej branży - bardzo rzadko jest coś dlatego, że "autor jest głupi", "autor nie ma warsztatu", "on się nie zna, a ja się znam". Praca twórcza wiąże się na pogodzeniu możliwości warsztatowych, finansowych i czasowych. Najwyraźniej nie ogarniasz.

Film bardzo mi się podobał, dawał sporo emocji, podobał się również mojej dziewczynie, która się mocno niektórymi scenami emocjonowała, a teraz chce przeczytać książkę.

Ludzie z kina też z tego co słyszałem wychodzili zadowoleni. Warto pójść, bo to dobry film, a dobre pieniądze pozwolą na rozwój polskiego kina wojennego.
LooZ^
Użytkownicy
Użytkownicy
 
Posty: 1536
Dołączył(a): 25 sty 2005, o 14:08
Lokalizacja: Opole

Re: Karbala (2015)

Postprzez Darth Stalin » 12 wrz 2015, o 01:17

LooZ^ napisał(a):Praca twórcza wiąże się na pogodzeniu możliwości warsztatowych, finansowych i czasowych. Najwyraźniej nie ogarniasz.

Wprost przeciwnie - ogarniam aż za dobrze. Mieli jak na polskie warunki spory budżet tylko reżyserowi (i scenarzyście w jednym) umiejętności zabrakło.
A to, o czym piszę, to proste i oczywiste chwyty znane i stosowane od lat. I wcale by nie wymagały jakiegoś długiego czasu ani pieniędzy - tylko umiejętności.
Avatar użytkownika
Darth Stalin
Użytkownicy
Użytkownicy
 
Posty: 4351
Dołączył(a): 10 sty 2005, o 20:13
Lokalizacja: Płock

Re: Karbala (2015)

Postprzez urbanoid » 12 wrz 2015, o 01:19

Mojej też się podobało, swoją drogą zadziwiające było to, że z 20-30 osób wstała chyba jedna gdy zaczęli wyświetlać napisy, reszta po prostu siedziała przez jakiś czas w ciszy, bez żadnego komentarza.
Avatar użytkownika
urbanoid
Moderator
Moderator
 
Posty: 5368
Dołączył(a): 5 lip 2010, o 13:34
Lokalizacja: Łódź

Re: Karbala (2015)

Postprzez Darth Stalin » 12 wrz 2015, o 01:33

Bo to jest raptem który - piąty(?) polski film wojenny w ciągu ostatniego ćwierćwiecza - po Demonach wojny, OiM, BW1920 i M44. Poza tym najwyraźniej mało kto o tej bitwie słyszał.

Ale "filmowo" to jest przeciętniak i to słaby, chociaż miał potencjał na bardzo dobry film.
Tak samo jak słabiutkim filmem jest "Katyń" Wajdy.
Avatar użytkownika
Darth Stalin
Użytkownicy
Użytkownicy
 
Posty: 4351
Dołączył(a): 10 sty 2005, o 20:13
Lokalizacja: Płock

Re: Karbala (2015)

Postprzez LooZ^ » 12 wrz 2015, o 01:43

No widzisz. Przykładowa recenzja z filmweba: "muzyka światowej klasy" vs twoje "słaba" - ja przy swoich produkcjach pracuję z ludźmi o światowej renomie (nawet z kompozytorem z hollwood) i moim zdaniem muzyka była bardzo mocnym punktem całośći.

Dalej - w Filmwebie twierdzą, że autor wręcz kopiuje klasyki gatunku, ja się z tym zgadzam - ty sugerujesz, że nawet nie widział BHO.

I tak można by długo.

Polecam recenzję, bo jest bardzo merytoryczna i wydaje mi się dużo sensowniejsza od twojej - http://www.filmweb.pl/reviews/%22Heliko ... 2+PL-17788
LooZ^
Użytkownicy
Użytkownicy
 
Posty: 1536
Dołączył(a): 25 sty 2005, o 14:08
Lokalizacja: Opole

Re: Karbala (2015)

Postprzez szafran » 12 wrz 2015, o 09:27

Też jestem po seansie. Recenzja wkrótce na wiadomym portalu.

Reżyser ewidentnie inspirował się Helikopterem w ogniu. Widziałem również nawiązania do Hurt Lockera i 9 kompanii. Reżyserowi jego praca wyszła bardziej niż Janowi "8 lat pracowałem nad filmem" Komasie. O późnym Wajdzie czy Hoffmanie nie wspominając.
szafran
Użytkownicy
Użytkownicy
 
Posty: 2421
Dołączył(a): 14 lut 2005, o 13:16
Lokalizacja: Sopot

Re: Karbala (2015)

Postprzez asimo2 » 12 wrz 2015, o 11:29

Obrońcom City Hall film się podobał - informacja z pierwszej ręki :)
Pozdrawiam
asimo2
Użytkownicy
Użytkownicy
 
Posty: 1460
Dołączył(a): 12 kwi 2006, o 18:45
Lokalizacja: Bydgoszcz

Re: Karbala (2015)

Postprzez Darth Stalin » 12 wrz 2015, o 12:47

LooZ^ napisał(a):No widzisz. Przykładowa recenzja z filmweba: "muzyka światowej klasy" vs twoje "słaba" - ja przy swoich produkcjach pracuję z ludźmi o światowej renomie (nawet z kompozytorem z hollwood) i moim zdaniem muzyka była bardzo mocnym punktem całośći.

Bo nie była zła sama w sobie, ale odczuwałem wyraźny rozdźwięk między muzyką a akcją, szczególnie w scenach nocnych szturmów (które były dla mnie mało wiarygodne właśnie z uwagi na małą ilość statystów po stronie atakujących - poczytaj ksiażkę, tam masz opisy konkretne - po 200-300 ludzi w jednej fali; tego się w ogóle nie "czuło").

Dalej - w Filmwebie twierdzą, że autor wręcz kopiuje klasyki gatunku, ja się z tym zgadzam - ty sugerujesz, że nawet nie widział BHO.

Owszem, stara się... ale akurat nie tam, gdzie powinien. Przeciwnicy są kompletnie anonimowi, nie wiadomo SKĄD się biorą ani DLACZEGO. Powtarzam - zobacz sobie początek "HwO", jak to wygląda; przecież ten "główny zły Murzyn" (w ciemnych okularach, któy potem rozmawia z Durantem) jest wprowadzony od samego początku, i to w taki sposób, że widz nie ma wątpliwości iż z nim "ciężka będzie przeprawa". A tutaj ten "zły brodacz" pojawia się znikąd i tak naprawdę nie ma możliwości zbudowania antagonizmu: bohaterski "Kali" dowodzący obroną kontra "zły sadrysta" pchający do szturmu kolejne setki bojowników.
A wystarczyłaby prosta rzecz: zrobić scenkę "narady dowództwa rebeliantów" z tymże gościem, który dostaje zadanie zdobycia City Hall, potem przebitka na polski checkpoint w mieście, kolejna przebitka na kolesi po kryjomu przenoszących skrzynie z bronią z cywilnych pojazdów do domów w okolicy (było w filmie, chociaż trochę mało), potem znowu scena z Polakami, a na koniec ów brodacz robi ze swoimi podwładnymi scenę "zagrzewania do akcji", w której wszyscy skandują te hasła, które leciały z głośniików i w radiu.
I byś miał zbudowane napięcie, że hej, a do tego ciekawie wprowadzoną postać "głównego złego" a widz mógłby się zastanawiać, "co też paskudnego ten koleś wymyśli, żeby zrobić krzywdę naszym".

Polecam recenzję, bo jest bardzo merytoryczna i wydaje mi się dużo sensowniejsza od twojej - http://www.filmweb.pl/reviews/%22Heliko ... 2+PL-17788

Też zwraca uwagę na wady, chociaż znacznie oględniej ;)
IMHO mogło być znacznie lepiej. I to w ramach tego budżetu.

Aczkolwiek nie zgadzam się, że było "za dużo patosu" - przeciwnie; zwłaszcza polskiej flagi było za mało. W scenie wjazdu grupy "Kalego" do City Hall powinno być skierowanie kamery do góry, na maszt, z powiewającą flagą iracką i polską. I potem w przynajmniej jednej scenie szturmu powinien być widok od strony atakujących na podziurawiony budynek, nad którym wciąz powiewa polska flaga. I dopiero wtedy na końcu scena z podziurawioną i poszarpaną polską flagą.
Byś wtedy miał czytelny przekaz: "Tu jest Polska!"

Poza tym uważam, że Głowackiego zmarnował - jego postać mogła się przydać do kontrapunktu napięcia w czasie odpierania kolejnych szturmów.

I jeszcze jedna rzecz - wręcz filmowa zbrodnia:
sanitariusz się odnalazł, sierżant też wrócił... a co z "Rożenem", hę?
Masz niezamknięty wątek - żołnierza porwali... i nie wiadomo, co się z nim stało. Ani tego nie pokazano w filmie, ani nawet w napisach.

A skoro reżyser "wzorował się na HwO" to powinien pamiętać, że w filmie Scotta wyjaśniono wszystko: jest plansza informująca, że Durant został wymieniony i wrócił do swoich; jest info o tym, że Aidid zginął; jest informacja o wszystkich poległych i odznaczonych MoH.

EDIT:
Ale żeby być sprawiedliwym:
powinienem dać jeszcze jednego „plusa” - za zdjęcia: bo są naprawdę bardzo ładne, udany mariaż ujęć z planu w Polsce i w Ammanie, a materiału nakręcili jak sądzę tyle, że spokojnie dałoby się z niego wykroić parę scenek do zabiegów, o których pisałem wcześniej. Ewentualnie ich nakręcenie nie byłoby jakimś strasznym wyczynem - jak np. sceny z kolejnymi falami atakujących, biegnących wśród rosnącej liczby zabitych leżących pokotem na placu.
Avatar użytkownika
Darth Stalin
Użytkownicy
Użytkownicy
 
Posty: 4351
Dołączył(a): 10 sty 2005, o 20:13
Lokalizacja: Płock

Re: Karbala (2015)

Postprzez Darth Stalin » 13 wrz 2015, o 16:58

Tak przy okazji, z wywiadu z reżyserem:

Jacek Szczerba: Dlaczego zajął się pan tym wojennym tematem?

Krzysztof Łukaszewicz: Bo przeczytałem reportaże Adama Zadwornego i Marcina Górki "Psy z Karbali". W pierwszej wersji scenariusza oprócz wątku dowódcy granego przez Bartka Topę i sanitariusza oskarżonego o tchórzostwo na polu walki, którym jest Antek Królikowski, był jeszcze motyw trzeci - o archeologu, który przyjechał, żeby ratować zabytki. Miał go zagrać Maciej Stuhr. Okazało się jednak, że trudno to ze sobą powiązać.

Z iloma uczestnikami bitwy w Karbali się pan spotkał?

- Grzegorz Kaliciak, dowódca obrony City Hallu, był naszym konsultantem. A gdy w 2014 r. byłem w Międzyrzeczu na obchodach 10-lecia tej bitwy, rozmawiałem ze wszystkimi, którzy tam przyjechali.

Dajmy jakieś przykłady przydatności Kaliciaka jako konsultanta.

- Pomijając to, że aktorzy przeszli szkolenie u komandosów w Lublińcu, to na planie Kaliciak co rusz dawał im elementarne wskazówki - np. gdy przełazisz przez rozbite okno, musisz się pochylić. Ja rozmowy radiowe żołnierzy z Karbali pisałem w scenariuszu na czuja, podczas zdjęć przepisywaliśmy je z Kaliciakiem na poczekaniu. Pomagał też przy przystrajaniu samochodów - żeby nie przebiły ich kule, Polacy wieszali na nich deski, worki z piaskiem, siatki maskujące. To była prowizorka, samochody w Karbali wyglądały jak z filmu o Mad Maksie, amerykańscy żołnierze się z nich śmiali i robili sobie z nimi zdjęcia.

Kaliciak powiedział nam, że polscy oficerowie, nie mając noktowizorów, w nocy mocowali na lornetkach nakładki z celowników optycznych - dawały zieloną poświatę i efekt noktowizyjny. Kaliciak pomagał też scenografowi przy budowaniu polskich stanowisk obronnych.

Narzekał na realizm waszej wersji?

- Na początku mówił często: "Tak to chyba nie było". Ale pod koniec zdjęć powtarzał mi: "Nie przejmuj się, tak mogło być". Zorientował się, że montaż dynamicznej sceny złożonej z wielu ujęć pozwala tak ukryć jakiś nietrafiony detal, że nikt go nie wychwyci.

Na pierwsze wspólne z nim oglądanie całości wymyśliłem sobie, że usiądę koło niego i będę mu szeptał do ucha: "Tu jeszcze podmontujemy, tu zrobimy lepszy wybuch w komputerze...". Ale on w szóstej minucie filmu pochylił się do przodu, opierając się na rękach, i tak został do końca projekcji. Nic nie mogłem mu szeptać.

Potem pytałem go: "Czy wybuchy są dobre?". "Dobre". "Czy takie strzelanie zza winkla jest dobre?". "Dobre, ja tak nie strzelałem, ale wielu tak robiło". "To co jest źle?". "To, że Topa drze biało-czerwoną flagę, gdy chce się poddać. My byśmy tak nie postąpili". Podciąłem tę scenę, ale ją zostawiłem. Symbolicznie wyraża złość żołnierzy na państwo, które wysyłając ich na wojnę, nie przygotowało ich, jak się mają zachować w pewnych okolicznościach.

Podstawowy problem musiał się zawierać w pytaniu: "Gdzie to kręcić?".

- Najpierw plany były mocarstwowe: cały film zrobić w Egipcie. Osoby związane z rządem sugerowały nam nawet, że nie będzie problemów z załatwieniem dodatkowych 5 mln zł. Nasz egipski koproducent okazał się jednak nie do końca uczciwy - na rachunkach wszystko nagle zaczęło być droższe o 20 proc. A potem, w listopadzie 2012 r., w Egipcie wybuchły zamieszki. Nie mogliśmy tam pojechać ze sprzętem paramilitarnym. Okazało się też, że te rządowe obietnice były bez pokrycia. Zostaliśmy z pieniędzmi z PISF-u, z wkładem producenta - WFDiF - i tym, co wniósł dystrybutor Next Film. Stało się jasne, że główne zdjęcia nakręcimy w Polsce. Najpierw sądziłem, że dekoracja City Hallu stanie w budynkach wytwórni na Chełmskiej, ale tam nie było jednak dość miejsca. Potrzebne było miejsce do zaadaptowania. Scenograf Marek Warszewski znalazł je na terenie FSO na Żeraniu.

Bałem się tylko, że skala dekoracji nie będzie wystarczająca. Była, bo ograliśmy ją z różnych stron. Jeden atak widziany z prawego tarasu i z dołu, drugi atak z lewego tarasu i z dołu - Michał Czarnecki tak to zmontował, iż nie widać, że zbudowaliśmy jedynie City Hall, ulicę i kawałek placu. Złoty meczet widoczny w Karbali z każdego punktu dołożyliśmy komputerowo.

W Polsce kręciliście tylko na Żeraniu?

- Scenę zasadzki zrobiliśmy w kopalni margla wapiennego Folwark pod Opolem, wyglądającej jak iracka pustynia. Szczęśliwie słońce świeciło nam tam przez trzy dni. Wykorzystaliśmy też bazę wojskową w Komprachcicach pod Opolem, częściowo zasłaniając ją kontenerami i dorabiając palmy.

W sierpniu 2014 r. mieliśmy materiał z dwudziestu kilku polskich dni zdjęciowych. Brakowało nam jednak prawdziwego arabskiego miasta i tamtejszego klimatu. No ale wydaliśmy już wszystkie zebrane pieniądze.

Jak uzupełniliście te braki?

- Zaczęły się telefony, rozmowy, chodzenie z czapką. Pomogły nam firmy zbrojeniowe, wsparł finansowo Canal+. I stać nas już było na krótki wyjazd - do Jordanii.

Tam, w Madabie, spadły na nas wszystkie możliwe plagi. Najpierw rozchorował się aktor Antek Królikowski, zapalenie błędnika. W ciągu jednego dnia i jednej nocy miał zagrać siedem scen. Po drugiej wylądował w szpitalu. Wrócił na plan w środku nocy. Podprowadzano go na jego pozycję przed kamerą, bo nie mógł zrobić nawet paru kroków.

Okazało się też, że nasze pojazdy wojskowe - honkery i stary - wysłane frachtem morskim zatrzymano na jordańskiej odprawie o tydzień dłużej. Trafiły na plan dopiero czwartego dnia, a miały grać codziennie. Użyliśmy więc wnętrza innego pojazdu.

Obiekty zdjęciowe wybraliśmy w dzielnicy palestyńskiej. Jednak jej zarządca oznajmił, że nie możemy tu pracować, bo jordańska policja nie obroni nas przed miejscowymi. Ci najpierw urządzali dla nas poczęstunki, ale potem ktoś wszedł na pojazd, zdjął karabin maszynowy i nim wymachiwał. Rzucano w nas kamieniami, mówiąc, że jesteśmy podobni do armii izraelskiej. Na próżno tłumaczyliśmy, o czym opowiada nasz film. Poprosiliśmy statystów, żeby się modlili, a oni na to, że pewnie naśmiewamy się z ich religii. Z meczetu wyszedł duchowny, jeszcze ich podburzył, awantura była gotowa. Zrobiliśmy tam tylko scenę z wywiadowcą Łukaszem Simlatem o tym, jak Irakijczyk prowadzi nasłuch polskich rozmów na checkpoincie.

Skończyło się tym, że wieczorem, po zdjęciach, jeździłem zatwierdzać nowe obiekty na zdjęcia poranne. Bułgarscy kaskaderzy pomogli nam nakręcić scenę ataku na żołnierza granego przez Michała Żurawskiego. Parę osób poszło w miasto i znalazło do niej 30 statystów.

Pracowaliśmy głównie pod hotelem, gdzie było najbezpieczniej. Momentami nie miałem tłumacza, musiałem na migi pokazywać statystom, czego od nich wymagam. Na szczęście w Jordanii każda kobieta płacze na zawołanie jak najlepsza aktorka, a każdy mężczyzna ma świetnie opanowane rzucanie kamieniami. To zresztą coś mówi o realiach, w których żyją.

Ostatniego dnia, w piątek, trafiła nam się najfajniejsza lokalizacja - plac targowy. Było na nim kilka tysięcy ludzi, ale w południe mieli go opuścić. O 13 usłyszeliśmy, że już lada chwila wyjadą. O 14, że się pakują. Ledwo wyrobiliśmy się do 18.

Ostatnim ujęciem na ziemi jordańskiej było to, które otwiera film: z banerem z Saddamem Husajnem leżącym na śmietnisku. Kamera idzie do góry, widzimy miasto, a potem niebo z nadlatującymi helikopterami. Helikoptery są z komputera. Ten Husajn miał w głowie dziurkę po kuli. Jordańczycy powiedzieli, że to ich obraża, bo Saddam był ich przyjacielem, dawał im ropę za darmo. Więc scenograf drżącymi rękami zalepiał tę dziurkę. Dwa ujęcia zrobiliśmy w 15 minut i zwialiśmy stamtąd.

Taki partyzancki tryb pracy może jednak zaszkodzić jej jakości.

- Pracując przy serialach, nauczyłem się robić siedem scen jednego dnia. Zresztą tu byliśmy jak saperzy - musiało się udać za pierwszym razem. Z braku czasu skomplikowane sceny kręciliśmy w jednym dublu. Kamera w ruchu, długi obiektyw, bez gwarancji ostrości całego ujęcia...

Bułgarzy byli z Polakami w City Hallu, więc w "Karbali" jest bułgarski ślad.

- Producent uznał, że warto zainteresować koproducenta stamtąd. Pojechaliśmy do Bułgarii na rekonesans. Wyglądała jak Bieszczady, oczywiście nie mają tam pustyni ani stepu. Z ich świetnych dekoracji w studiu - śródziemnomorskiej, londyńskiej, nowojorskiej, antycznej - też nie mogliśmy skorzystać, bo nam nie pasowały.

Najważniejszy po stronie bułgarskiej okazał się udział Christa Szopowa, Piłata z "Pasji" Mela Gibsona. Grany przez niego Getow, dowódca Bułgarów, jest równorzędnym partnerem Kalickiego. Bułgarzy powinni być zadowoleni, bo kreują tu speców, a filmowi Polacy to taka zbieranina, która przyjechała na wojnę dorobić.

W ironicznej rozmowie Kalickiego z Bułgarem jest mowa o tym, że wciąż służą jakiemuś Wielkiemu Bratu - kiedyś Rosjanom, teraz Amerykanom.

- To pewnie najlepszy dialog w filmie. Zależało mi na tym, żeby pokazać niewdzięczną sytuację żołnierza z sił rozjemczych w Karbali. Jeśli Irakijczyk jest cywilem, nie możesz do niego strzelać. Jeśli jest cywilem z karabinem, wciąż do niego nie strzelasz. Jeśli on strzela w powietrze, ty dalej nie strzelasz. Dopiero jak strzeli do ciebie, możesz odpowiedzieć ogniem.

Pamiętajmy też, że gdy Polacy obronili City Hall, usłyszeli od Amerykanów: "Panowie, oficjalnie was tam nie było, tylko irakijscy policjanci".

W "Karbali" brak jakiegokolwiek wątku kobiecego, to rzadkość w kinie.

- Bo kobiet tam nie było. Dorabianie takiego wątku na siłę byłoby sztuczne. Ważną postacią w filmie jest za to pewna iracka dziewczynka.

Skąd wzięliście Irakijczyków?

- Dwaj najważniejsi to aktorzy z Berlina. Rodowity bagdadczyk zagrał policjanta, ojca wspomnianej dziewczynki. Resztę, kilkudziesięciu mężczyzn, załatwili asystenci, chodząc od jednej budki z kebabem do drugiej i namawiając na statystowanie. Okazało się, że kilku z nich uczestniczyło w walkach z Polakami, choć akurat nie w Karbali. Przyznali się do tego później, w luźnej rozmowie. Nie trzeba ich było przyuczać do noszenia broni.

A efekty specjalne?

- To była droga przez mękę - jeden dubel na wybuch i myślenie, że to poprawi się w komputerze. Podobnie było z ostrzałem. Studio Orka wstawiło nam do filmu palmy i śmigłowce w scenie otwierającej, a na resztę mieli tylko miesiąc. Z połowy planowanych efektów trzeba było zrezygnować. Na szczęście na razie nikt z pierwszych widzów nie uznał żadnego efektu za nieprzekonujący.

http://wyborcza.pl/1,75475,18753615,fil ... z3ld638dKl
Avatar użytkownika
Darth Stalin
Użytkownicy
Użytkownicy
 
Posty: 4351
Dołączył(a): 10 sty 2005, o 20:13
Lokalizacja: Płock

Re: Karbala (2015)

Postprzez szafran » 13 wrz 2015, o 18:48

Podziękujmy PISF i innym instytucjom za "wsparcie" filmu. W przytoczonym wywiadzie wszystko jest wyjaśnione.
szafran
Użytkownicy
Użytkownicy
 
Posty: 2421
Dołączył(a): 14 lut 2005, o 13:16
Lokalizacja: Sopot

Re: Karbala (2015)

Postprzez Korniusza » 26 wrz 2015, o 17:26

I jeszcze jedna rzecz - wręcz filmowa zbrodnia:
sanitariusz się odnalazł, sierżant też wrócił... a co z "Rożenem", hę?
Masz niezamknięty wątek - żołnierza porwali... i nie wiadomo, co się z nim stało. Ani tego nie pokazano w filmie, ani nawet w napisach.

A skoro reżyser "wzorował się na HwO" to powinien pamiętać, że w filmie Scotta wyjaśniono wszystko: jest plansza informująca, że Durant został wymieniony i wrócił do swoich; jest info o tym, że Aidid zginął; jest informacja o wszystkich poległych i odznaczonych MoH.


O, o, o to! Co prawda podczas filmu kilka razy bawiłem się telefonem i myślałem że scena z wyjaśnieniem gdzieś mi umknęła, teraz widzę że jej po prostu nie było :(

Co sądzicie o kostiumach ? Czy tylko mnie szczypały w oczy te jasne, niebieskie koszule irackich sił bezpieczeństwa które wyglądały jakby zostały dopiero co wyprane w perwolu ? Ja rozumiem że film i tak dalej - ale żadnej plamki potu, brudu, nic ?

Plus - czy oprócz dowódcy ktoś widział jakąś większą scenę na której przedstawieni zostali Bułgarzy ?
Avatar użytkownika
Korniusza
Użytkownicy
Użytkownicy
 
Posty: 156
Dołączył(a): 25 wrz 2015, o 21:57

Następna strona

Powrót do Internet, literatura, prasa, film

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość