Artykuły w czasopismach wydawnictwa Magnum-X

Dyskusje dotyczące źródeł informacji związanych z tematyką forum.

Postprzez Delwin » 27 paź 2009, o 18:44

[quote=""Sebis66""][quote=""Delwin""]Wiesz, pod względem stylu to myśmy się bili chyba najlepiej z całej Europy, która zderzyła się z Hitlerem[/quote] Bez przesady. Moją ocenę bardzo obniżają niepotrzebne tak wysokie straty ludzkie. Gdyby chociaż był z nich jakiś efekt. Często można przeczytać o zupełnie bezsensownych polskich frontalnych atakach na umocnione niemieckie pozycje. Nie ma co się dziwić, że tylu dowódców dywizji przeżyło załamanie nerwowe. Niemcy już 8 września byli pod Warszawą. Dla mnie całkiem nieźle radzili sobie Brytyjczycy i Grecy. Efekt co prawda identyczny jak u nas, ale straty ludzkie porównywalne z państwami osi i dużo niższe niż u nas. Belgowie skapitulowali 28 maja, mając półmilionową armię mieli tylko 7,5 tys. zabitych.[/quote]

Wiesz - przewaga siły ognia robi swoje i wcale nie jestem pewien czy na Belgów spadła ta sama siła ognia jak na nas. Skuteczność ich oporu mnie też nie powala- mimo, że to całkiem niczego sobie armia była: jakieś 12 dobrze opatrzonych dywizji piechoty + 4 dywizje szybkie + 6 słabych DP - solidnie zmotoryzowana przede wszystkim. Trudno tez powiedzieć ile Niemcy ponieśli strat w walkach z samymi Belgami - może też będzie wynik 3:1 ? Biorąc pod uwagę, że globalne straty w całej Fall Gelb (do 5 czerwca) to jakieś 18-19 tys. zabitych a nie tylko z Belgami walczyli to śmiem wątpić aby uzyskami lepszy "współczynnik". Generalna uwaga jest taka, że armie "techniczne" stracą mniej ludzi bo straty personelu np. w wojskach pancernych są skromne za to czołgów traci się więcej. Pod tym względem mieliśmy dość dobre rezultaty - nawet biorąc poprawkę na nieco cięższe czołgi użyte przez WH w 1940.

[quote=""Sebis66""][quote=""Delwin""]Shocked A jak ona miała być ? To, że mamy za mało armat i niezmotoryzowane to doskonale było widać. Widziałeś ile było przeznaczone na jej motoryzację i wzmocnienie ? [/quote] No właśnie tylko, że dac miał raptem 6 dział i aż 450 koni. Te konie też kosztowały, za kostkę cukru nie ciągnęły armat. Niemiecka dywizja dzięki temu, że miała dużo więcej samochodów, miała też przy sobie kilka razy więcej amunicji niż polska, co powodowało, że w ciągu dnia mogła wystrzelić dużo więcej pocisków na nasze pozycje. Ale o motoryzacji już było wcześniej. Nie tylko w niej leżała słabość naszej artylerii. U nas pluton topograficzny i telefoniczny z kablami, u przeciwnika dywizjon pomiarowy z łącznością radiową. Nie trzeba dodawać jaki to miało wpływ na celność i skuteczność ognia. My drugi dywizjon pomiarowy utworzyliśmy dopiero w 1938 roku.[/quote]

To, że dac 6-działowy to nie jest najlepszy pomysł to Miller pisał bodajże w swoim memorandum i nie była to dla nikogo tajemnica (zwłaszcza proporcja kadr do siły ognia). Po prostu uznano, że lepiej dać DP coś niż aby została z artylerią lekka tylko bo konna artyleria na szczeblu GO/armii nie dotarłaby na czas na wymagany kierunek. Alternatywnie można jedynie było dać pełen dac co drugiej dywizji tylko czy jej konne tabory "wyrobiły" by się z dostawą amunicji ? A odnośnie radiostacji to chyba była naprawdę jedna z niewielu dziedzin gdzie nam niedużo brakło do jako takich stanów (jeśli chodzi o radiostacje)...


[quote=""Sebis66""][quote=""Delwin""]Kwestia bez znaczenia. Z uwagi na konieczność transportowania dywizji mobilizowanych alarmowo opóźnienie mobilizacji powszechnej było właściwie bez znaczenia. Inna historia byłaby oczywiście gdyby zgodnie z wnioskiem Bortnowskiego ogłosić alarmową 10 sierpnia... [/quote] Nie wiem czy bez znaczenia, liczył się każdy dzień. Skutek był taki, że jak obliczył Porwit w pierwszym tygodniu walki:
nie walczyły lub walczyły minimalnie: 18, 33, 41, l, 15, 26, 14, 17, 25, 13, 22 DP, Suwalska, Podolska, Nowogródzka, Podlaska, Wielkopolska i Wileńska BK. Były w toku przewozów: 3, 5, 36, 12, 24 i 11 DP. Były gotowe do przewozów 35 i 38 DP. W trakcie mobilizacji lub reorganizacji były 44 i 39 DP
Wiadomo np., iż nasza artyleria ciężka była wykorzystana w kampanii 1939 r. w nieznacznym stopniu, ponieważ została uruchomiona dopiero w mobilizacji powszechnej, a zatem mogła osiągnąć gotowość bojową nie wcześniej niż 6—7 września, podobnie jak mobilizowane w trybie alarmowym dac-e dla dywizji piechoty.
Ciekawe, że Francuzi 21 sierpnia rozpoczęli mobilizację częściową i w ciągu 6 dni wcielili 886 tys. rezerwistów, a 27 sierpnia powołano kolejnych 799 tys. rezerwistów. [/quote]

Wymieniłeś też dywizje, które jak najbardziej były zmobilizowane i skoncentrowane - czyli nie po stronie mobilizacji problem. Ja czekam na książkę RKiKS o planie mobilizacyjnym. Naprawdę jednak ten dzień na mobilizacji powszechnej nie robił znaczenia - miałby je gdybyśmy alarmową uruchomili wcześniej. Odnośnie Francuzów to od powołania do dywizji na granicy droga daleka - nie pamiętam ile ich mieli 1 września na granicy z Niemcami ale zdaje się, że mniej niż Niemcy...

[quote=""Sebis66""][quote=""Delwin""]Niech będzie, że ten "trik" mamy na 8 lat (bo ok. 1938 będziemy musieli tworzyć nowe jednostki, zwłaszcza pancerno motorowe) - mamy 560 mln złotych. Nam do "normalnego" rozwoju planu modernizacji brakowało 200 mln rocznie... [/quote] Wiesz to można liczyć na wiele sposobów. Po pierwsze nie upierałbym się przy wystawieniu 40 dywizji. Wolałbym mieć mniej za to bardziej mobilnych i lepiej wyposażonych. Nawet przy kordonowym ustawieniu dużo lepiej by się sprawdziły. Kilka szybkich dywizji mogłoby działać podobnie jak u Niemców pod koniec wojny na zasadzie straży pożarnej, doświadczenia z brygadą Maczka też pokazywały, w którą stronę należało pójść. Inne armie po mobilizacji podwajały a nawet potrajały liczbę wystawionych jednostek tylko nie nasza. Największym obciążeniem były pensje zawodowych oficerów i podoficerów. Same tylko pensje oficerów wojsk lądowych to 112 mln zł w 1938/1939. Mniej jednostek na stopie pokojowej, to mniej kadry zawodowej. Po stronie niemieckiej też nie walczyli sami bogowie wojny. Czytałem np. o strąconym pilocie Me-110, który w cywilu był śpiewakiem operowym w operze w Wiedniu. Większy nacisk na oficerów i podoficerów rezerwy kosztem zawodowych dałby największe efekty. [/quote]

Wiesz - w Wilhelmshaven bodajże kapitulację przyjmował pewien generał w cywilu właściciel fabryki. Niemcom nie mieściło się to w głowie - czyli co, góra rezerwa ;-) ? Odnośnie "podwajania" itp. U nas stany pokojowe były wbrew pozorom niewielkie i dość te jednostki były "rozsmarowane" - wynikało to ponoć pospołu z konwencji wojskowej jak i obawy przed tym, że w razie nagłego ataku my nie będziemy mieli czasu na wystawianie dywizji rezerwowych i nas rozłoży kryzys mobilizacyjny. Czechosłowacy, którzy podążyli tą drogą nie zostali "przetestowani" zaś Francuzi mieli zaś 8 miesięcy ekstra na opanowanie tego. Trudno wyrokować czy czasem nasza armia nie rozleciałaby się jak jugosłowiańska. Zgadzam się, że kluczowa (obok łączności) była nasza słabość w zakresie motoryzacji - co dostrzeżono zbyt późno.

[quote=""Sebis66""][quote=""Delwin""]Nie. Trzeba było się poddać 1 września. [/quote] No tak nie ma jak bezskuteczna walka do krwi ostatniej. To takie typowo polskie. My oczywiście chociaż od czasu do czasu wzorem Czechów nie możemy dać sobie na wstrzymanie. Jaki sens miała masakra nad Bzurą w 1939?[/quote] [/quote]

Obawiam się, że takich możliwości wyboru jak Czechosłowacy nie mieliśmy - zresztą zachowanie wobec Polaków w czasie okupacji dowodzi tego, że mieliśmy tak samo przegwizdane niezależnie czy się bijemy czy nie (jakoś Belgów czy Holendrów, mimo oporu tak Niemcy nie kasowali). A odnośnie Bzury i do kiedy się bić to widzę tylko dwie opcje:
a) nie bić się wcale
b) zakończyć walkę 18 września (wtedy było już po ptokach).

Zaś sojusz z Czechosłowacją nie miał prawa się udać bez woli obu stron - a Czechosłowacy uważali, ze my mamy większy problem - bo my mamy dwóch wrogów a oni z ZSRR to przecież sojusznicy...

Ciekawe, że zalety motoryzacji właśnie we wrześniu 1939 najbardziej docenili sanacyjni generałowie, do niewoli niemieckiej trafiło ich niewielu więcej niż do Rumunii. W walkach z Niemcami z czynnych poległo tylko 4, z tego aż 3 w bitwie nad Bzurą. Trzeba było na ukochanych koniach spieprzać za granicę...


Widzisz - tak jakoś na wojnie jest, że najdzielniej biją króle a najgęściej giną chłopy. A ilu tych aktywnych (dowódców jednostek) generałów "spieprzyło" ? Bo mi nie wychodzą jakieś duże liczby. Z dowódców armii oczywiście nasz najdzielniejszy generał czyli Dąb- Biernacki bo reszta poszła do niewoli... "Trochę" generalizujesz

1. Skoro wojna z założenia była przegrana to może wcale nie trzeba było walczyć tylko pójść na kompromis w sprawie WMG i autostrady?


Jakby AH chodziło tylko to...
Delwin
Użytkownicy
Użytkownicy
 
Posty: 1390
Dołączył(a): 15 mar 2008, o 20:30

Postprzez Sebis66 » 27 paź 2009, o 22:34

[quote=""Delwin""]Biorąc pod uwagę, że globalne straty w całej Fall Gelb (do 5 czerwca) to jakieś 18-19 tys. zabitych a nie tylko z Belgami walczyli to śmiem wątpić aby uzyskami lepszy "współczynnik".[/quote] Chodziło mi głównie o Greków i Brytyjczyków, tam wyszło 1:1 w stosunku do Włochów i Niemców. W przypadku Belgów to wątpię by zadali znaczące straty, natomiast walcząc niewiele krócej od nas, mając o połowę mniejszą armię stracili niemal 8 razy mniej zabitych. Ich dowódcy nie bili się niepotrzebnie. W sumie to chyba jakaś prawidłowość. Belgowie mieli armię typu milicyjnego z dużą liczbą oficerów rezerwy.

Po wojnie w Wietnamie robiono porównanie, z których wynikało, że jednostki dowodzone przez amerykańskich oficerów rezerwy poniosły znacząco niższe straty od tych dowodzonych przez oficerów zawodowych.
Rezerwistom nie zależało tak na medalach czy awansach, nie starali się za wszelką cenę zdobyć wzgórza X czy bronić wioski Y. Myślę, polskie straty we wrześniu wynikały nie tylko z niemieckiej przewagi, ale również stylu dowodzenia wielu zawodowych oficerów.
Generalna uwaga jest taka, że armie "techniczne" stracą mniej ludzi bo straty personelu np. w wojskach pancernych są skromne za to czołgów traci się więcej.
Generalnie nie dotyczy radzieckich wojsk pancernych :wink:.
Naprawdę jednak ten dzień na mobilizacji powszechnej nie robił znaczenia - miałby je gdybyśmy alarmową uruchomili wcześniej.
Właśnie, dlaczego nie zrobiono tego 10 sierpnia? Przecież Niemcy mieli uderzyć już 26 sierpnia, rozkaz odwołano w ostatniej chwili.
A odnośnie Bzury i do kiedy się bić to widzę tylko dwie opcje:
a) nie bić się wcale
b) zakończyć walkę 18 września (wtedy było już po ptokach).
To jestem za wariantem b.
Obawiam się, że takich możliwości wyboru jak Czechosłowacy nie mieliśmy - zresztą zachowanie wobec Polaków w czasie okupacji dowodzi tego, że mieliśmy tak samo przegwizdane niezależnie czy się bijemy czy nie (jakoś Belgów czy Holendrów, mimo oporu tak Niemcy nie kasowali).
Nie tylko ich, jak się ma 2,5 mln poległych Polaków do 70 tys. Czechów i Słowaków (od całości strat odliczyłem Żydów).
Z dowódców armii oczywiście nasz najdzielniejszy generał czyli Dąb- Biernacki bo reszta poszła do niewoli...
Zapominasz o drugim legionowym "bohaterze", Kazimierzu Fabrycym. Większość to oczywiście byli sztabowcy, ale Rudolf Dreszer czy Stanisław Skwarczyński już niekoniecznie. Chodzi mi o proporcje. Niemcy stracili w Polsce dwóch lub trzech generałów. Tam dowódca był zawsze blisko żołnierzy. W czołgu który, jako pierwszy przejechał po zbudowanym moście na Mozie w 1940 siedział Guderian.
Avatar użytkownika
Sebis66
Użytkownicy
Użytkownicy
 
Posty: 3708
Dołączył(a): 15 wrz 2008, o 10:10

Postprzez Delwin » 28 paź 2009, o 00:34

[quote=""Sebis66""]Chodziło mi głównie o Greków i Brytyjczyków, tam wyszło 1:1 w stosunku do Włochów i Niemców. W przypadku Belgów to wątpię by zadali znaczące straty, natomiast walcząc niewiele krócej od nas, mając o połowę mniejszą armię stracili niemal 8 razy mniej zabitych. Ich dowódcy nie bili się niepotrzebnie. W sumie to chyba jakaś prawidłowość. Belgowie mieli armię typu milicyjnego z dużą liczbą oficerów rezerwy. [/quote]

Jeśli chodzi o duet grecko-brytyjski to o ile pamietam w starciu z WH jakiś super efektów nie zaliczyli (straty niemieckie po odjęciu Krety dość niskie były). Jakkolwiek Grekom chlubę przynosi skuteczna walka z Włochami tak jednak toczyła się ona w warunkach, w których przewaga techniczna czy ogniowa miała ograniczone znaczenie. W przypadku Brytyjczyków to trudno mówić o jakimś porównaniu do nas - oni po pierwsze zawsze mieli się gdzie cofać (w końću nie walczyli u siebie) no i brytyjskie dywizje de facto były wyłącznie dywizjami motorowymi. Wtedy można się ścigać z jednostkami szybkimi WH, ma się niższą wrażliwość na ataki z powietrza itp. A odnośnie strat - coś w tym może być odnośnie ich "uzawodowienia". W ostatnim numerze specjalnym NTW padła teza, że nad Bzurą nasi mieli tendencję do ataków frontalnych a oskrzydlenia wychodziły im przypadkiem. Dziwne to trochę bo przedwojenne wypowiedzi Śmigłego chociażby kładły duży nacisk na zalety oskrzydlenia - zwłaszcza jak się ma mało amunicji. Twierdził (jak najbardziej słusznie), że opłaca się zużyć nawet większość jej zapasu po to by wyjść na skrzydło bo sam fakt oskrzydlenia jest sukcesem nawet jeśli nie będzie siły ognia aby go wykorzystać.

[quote=""Sebis66""]
Generalna uwaga jest taka, że armie "techniczne" stracą mniej ludzi bo straty personelu np. w wojskach pancernych są skromne za to czołgów traci się więcej.
Generalnie nie dotyczy radzieckich wojsk pancernych :wink:.[/quote]

Wolałbyś być w sowieckiej piechocie ? To ja już wolę "ruski czołg"...

[quote=""Sebis66""]Właśnie, dlaczego nie zrobiono tego 10 sierpnia? Przecież Niemcy mieli uderzyć już 26 sierpnia, rozkaz odwołano w ostatniej chwili.[/quote]

Też nie rozumiem przesłanek tej decyzji...


[quote=""Sebis66""]
Obawiam się, że takich możliwości wyboru jak Czechosłowacy nie mieliśmy - zresztą zachowanie wobec Polaków w czasie okupacji dowodzi tego, że mieliśmy tak samo przegwizdane niezależnie czy się bijemy czy nie (jakoś Belgów czy Holendrów, mimo oporu tak Niemcy nie kasowali).
Nie tylko ich, jak się ma 2,5 mln poległych Polaków do 70 tys. Czechów i Słowaków (od całości strat odliczyłem Żydów).[/quote]

Świadczy to chyba o tym, że trzeba się było bić - ino skuteczniej.

[quote=""Sebis66""]
Z dowódców armii oczywiście nasz najdzielniejszy generał czyli Dąb- Biernacki bo reszta poszła do niewoli...
Zapominasz o drugim legionowym "bohaterze", Kazimierzu Fabrycym. Większość to oczywiście byli sztabowcy, ale Rudolf Dreszer czy Stanisław Skwarczyński już niekoniecznie. Chodzi mi o proporcje. Niemcy stracili w Polsce dwóch lub trzech generałów. Tam dowódca był zawsze blisko żołnierzy. W czołgu który, jako pierwszy przejechał po zbudowanym moście na Mozie w 1940 siedział Guderian.[/quote]

Fakt, kolejna gwiazda - akurat dwóch dezerterów ... Style dowodzenia wojsk szybkich w WH był dość specyficzny - zauważ jednak, że akurat oni (tj. dowódcy tychże formacji) jakoś życia nie stracili...
Delwin
Użytkownicy
Użytkownicy
 
Posty: 1390
Dołączył(a): 15 mar 2008, o 20:30

Postprzez Barg » 7 lut 2010, o 16:09

Nie chcę się czepiać (ale się czepię) bo cenię artykuły tego autora, ale w najnowszym MSiO jest artykuł o pierwszowojennych niemieckich krążownikach liniowych, a w nim zdanie że dla Brytyjczyków nie do pomyślenie było nazwanie wielkiego krążownika nazwiskiem dowódcy lądowego. Otóż Brytyjczycy tez tak robili, ale w w odniesieniu do pancerników, np nazwali okręt liniowy typu Iron Duke - nazwiskiem wybitnego generała - Marlborough. Zresztą sam Iron Duke też najwyraźniej odwołuje się do przydomka chyba jednego z najwybitniejszych, a pewnie jednego z najsłynniejszych generałów brytyjskich - Artura Wellesley. Ale w sumie taka tam drobna uwaga.
WYPŁYNIEMY DZIŚ NAD RANEM
Choćby przez kry droga wiodła
Skuty lodem cały pokład
Gdyby rumu już zabrakło
Słoną wodę wlewał w gardło
Nawet gdybym z mej wyprawy
Zawsze wracał ledwie żywy
NIEZAPOMNĘ CIĘ OCEANIE

Dobry czas na morze to początek maja
Barg
Użytkownicy
Użytkownicy
 
Posty: 4982
Dołączył(a): 9 lut 2009, o 17:50
Lokalizacja: południowe okolice Warszawy

Postprzez rpg7 » 21 lut 2010, o 21:11

Widziałem ostatnio w księgarni książkę T. Pawłowskiego- tak z ciekawości przewertowałem i niestety on dalej baja o 900 samolotach bojowych polskiego lotnictwa we IX 39. Tyle, że teraz umieścił to w przypisie i małym drukiem-najzabawniej jak on tam wylicza-ponad 100 Łosi, te wszystkie nielotne P 11, P 23, Żubry (sic!!) P 7 , a nawet dorzucił niewielką liczbę PWS (nie pamiętam tylko A czy 10). I dalej się tłumaczy, że Cynk pisał nieprawdę bo przecież u Niemców wliczył samoloty transportowe i te w naprawach, a u nas już nie. Jakby nie dociera do niego, że większośc niemieckich maszyn w naprawie po jakims czasie była zdolna do służby i brała udział w kampanii przeciw Polsce-natomiast polskie albo nie wzięły udziału w walce z powodów logistycznych (p11 i Łosie), albo były to maszyny muzealne (P7), albo niezdolne do działań operacyjnych (Żubr), albo zdolne po kapitalnym remoncie i przezbrojeniu, których to rzeczy nigdy nie przewidywano (wszystkie starsze wersje P.23). Widocznie nie wie też, że Ju-52 Cynk słusznie zaliczył do maszyn bojowych, bo we IX 39 po raz ostatni znalazły zastosowanie także jako bombowce min podczas nalotów na Warszawę. Generalnie może ta jego praca ma jakąś wartość (nie czytałem-nie oceniam) ale po takich kwiatkach nawet nie mam ochoty po nia sięgać, facet sprawia wrażenie odpornego na fakty i to nie jakieś sensacyjne, tylko znane dla pierwszego lepszego zainteresowanego problemem. Tym bardziej dziwi mnie, ze książkę wydało mu w sumie prestiżowe wydawnictwo. Facet będzie teraz pewnie cytowany przez różnych "wrześniowych" oszołomów, którzy wypisują teksty w rodzaju , że gdyby nie 17 IX to byśmy jeszcze Berlin zdobyli.
739 Новоалександрийская Дружина
Avatar użytkownika
rpg7
Użytkownicy
Użytkownicy
 
Posty: 4606
Dołączył(a): 1 lis 2007, o 21:26

Postprzez PiterNZ » 22 lut 2010, o 01:10

Niestety teksty T.Pawłowskiego należy czytać z zachowaniem szczególnej ostrożności i najlepiej wcześniej zgłębić temat.
PiterNZ
Użytkownicy
Użytkownicy
 
Posty: 5033
Dołączył(a): 29 paź 2005, o 22:09

Postprzez fernsehnaparat » 23 lut 2010, o 17:55

W artykule z nowej NTW o pakistańskich F-16 jest tabelka pokazująca zestrzelenia afgańskich i radzieckich Suchojów, wiecie coś więcej na ten temat? To było przy okazji bombardowania karawan idących z pakistanu przez sowietów?
Avatar użytkownika
fernsehnaparat
Użytkownicy
Użytkownicy
 
Posty: 105
Dołączył(a): 27 sie 2008, o 20:50


Postprzez fernsehnaparat » 23 lut 2010, o 19:27

Ciekawe, dzięki.

Pewnie przekroczyły przestrzeń Pakistanu.
Avatar użytkownika
fernsehnaparat
Użytkownicy
Użytkownicy
 
Posty: 105
Dołączył(a): 27 sie 2008, o 20:50

Postprzez Lupac » 23 lut 2010, o 19:32

W texcie jest napisane przecież, że do walki dochodziło w czasie przekraczania granicy przez lotnictwo afgańskie i sowieckie.
Avatar użytkownika
Lupac
Użytkownicy
Użytkownicy
 
Posty: 6371
Dołączył(a): 10 lis 2004, o 12:43
Lokalizacja: Bydgoszcz - Elbląg

Postprzez Barg » 6 kwi 2010, o 17:54

Tak delikatnie mówiąc artykuł o morskich siłach Japonii z kwietniowego MSiO to jakaś kpina. Rozumiem iż jest to co najwyżej wstęp do dobrego artykułu.
WYPŁYNIEMY DZIŚ NAD RANEM
Choćby przez kry droga wiodła
Skuty lodem cały pokład
Gdyby rumu już zabrakło
Słoną wodę wlewał w gardło
Nawet gdybym z mej wyprawy
Zawsze wracał ledwie żywy
NIEZAPOMNĘ CIĘ OCEANIE

Dobry czas na morze to początek maja
Barg
Użytkownicy
Użytkownicy
 
Posty: 4982
Dołączył(a): 9 lut 2009, o 17:50
Lokalizacja: południowe okolice Warszawy

Postprzez Barg » 15 maja 2010, o 19:46

Lupac, operator Negera, który ciężko uszkodził ORP Dragon to chorąży Karl Heinz Potthast (za p. Perepeczko) :wink:
WYPŁYNIEMY DZIŚ NAD RANEM
Choćby przez kry droga wiodła
Skuty lodem cały pokład
Gdyby rumu już zabrakło
Słoną wodę wlewał w gardło
Nawet gdybym z mej wyprawy
Zawsze wracał ledwie żywy
NIEZAPOMNĘ CIĘ OCEANIE

Dobry czas na morze to początek maja
Barg
Użytkownicy
Użytkownicy
 
Posty: 4982
Dołączył(a): 9 lut 2009, o 17:50
Lokalizacja: południowe okolice Warszawy

Postprzez Lupac » 15 maja 2010, o 20:15

Tak wiem Barg. Wprawdzie "zdegradowałem" go do podchorążego, ale był w tekście wymieniony - widocznie wolał zostać w wodzie niż wypłynąć na łamach TWH ;)
Avatar użytkownika
Lupac
Użytkownicy
Użytkownicy
 
Posty: 6371
Dołączył(a): 10 lis 2004, o 12:43
Lokalizacja: Bydgoszcz - Elbląg

Postprzez Barg » 17 maja 2010, o 10:13

Ja też jakoś pamiętałem że był to podchorąży. Niemniej pisząc posta sprawdziłem u Perepeczki, a tam występuje jako chorąży i dlatego tak napisałem. W końcu Perepeczko to jednak autorytet.
WYPŁYNIEMY DZIŚ NAD RANEM
Choćby przez kry droga wiodła
Skuty lodem cały pokład
Gdyby rumu już zabrakło
Słoną wodę wlewał w gardło
Nawet gdybym z mej wyprawy
Zawsze wracał ledwie żywy
NIEZAPOMNĘ CIĘ OCEANIE

Dobry czas na morze to początek maja
Barg
Użytkownicy
Użytkownicy
 
Posty: 4982
Dołączył(a): 9 lut 2009, o 17:50
Lokalizacja: południowe okolice Warszawy

Postprzez Barg » 4 wrz 2010, o 10:41

Wg moich danych CSS Albemarle nie został zatopiony torpedą systemu inżyniera Whitehead'a, czy szerzej żadną torpedą, tylko miną wytykową :wink:
Ps. za p. P.Olendrem
WYPŁYNIEMY DZIŚ NAD RANEM
Choćby przez kry droga wiodła
Skuty lodem cały pokład
Gdyby rumu już zabrakło
Słoną wodę wlewał w gardło
Nawet gdybym z mej wyprawy
Zawsze wracał ledwie żywy
NIEZAPOMNĘ CIĘ OCEANIE

Dobry czas na morze to początek maja
Barg
Użytkownicy
Użytkownicy
 
Posty: 4982
Dołączył(a): 9 lut 2009, o 17:50
Lokalizacja: południowe okolice Warszawy

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Internet, literatura, prasa, film

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość