Daleki Wschód - Japonia i takie tam...

Dyskusje na temat sytuacji kryzysowych i konfliktów zbrojnych.

Re: Daleki Wschód - Japonia i takie tam...

Postprzez urbanoid » 13 kwi 2016, o 13:11

Japończycy wydają się uważać inaczej i IMHO mają rację.

Po pierwsze "namacalna" korzyść - Senkaku, a właściwie to co jest wokół i poniżej.

Po drugie - ustalenie czyje porządki będą obowiązywać w Azji Wschodniej (i Południowo-Wschodniej), czy utrzymają się amerykańsko-sojusznicze czy nastąpi przesunięcie w kierunku ChRL. Tokio zdecydowanie woli ten pierwszy wariant, stąd zacieśnianie relacji z niemal każdym krajem, któremu nie po drodze z ekspansywną polityką ChRL. Indie, Wietnam, Filipiny, Tajwan i jeszcze coś tam by się znalazło, minus Korea Południowa oczywiście. To z grubsza to, co robi USA.

Jeśli rozpatrywalibyśmy "państwo vs. państwo" to jeszcze by się to jako tako trzymało kupy, ale ja bym się skłaniał do rywalizacji "blokowej". Po to Japonii przyklepanie tej całej "kolektywnej samoobrony", będącej po prostu eufemizmem dla sojuszy militarnych innych niż z USA.
Avatar użytkownika
urbanoid
Moderator
Moderator
 
Posty: 5374
Dołączył(a): 5 lip 2010, o 13:34
Lokalizacja: Łódź

Re: Daleki Wschód - Japonia i takie tam...

Postprzez 2Katarakta » 13 kwi 2016, o 15:04

No w kwestii "wypowiadanej" japonia jasno stawia sprawę. Trudno żeby było inaczej- podobnie w NATO jak zapytasz to każdy deklaruje że "hoho i nie inaczej każdy stanie murem" a wszyscy dobrze wiemy JAK TO W REALU WYGLĄDA. Podobnie jest w Azji. Deklaratywnie to "hoho i nie inaczej każdy będzie powstrzymywał Chiny" tymczasem Japonia wozi się po morzu zupełnie ignorując oczywistą oczywistość jaką jest kierunek nie tylko naturalnej ekspansji Chin jak i to co w rzeczywistości robi w Tybecie- nie ma tematu chyba ze w jakiś niszowych grupach wzajemnej adoracji. Więc wniosek jest jeden. Chiny chcą kawałek tortu wyciąć z morza i nie widzę powodu żeby Japonia miała im swoim kosztem pomagać by był to jak największy kawałek tortu ale już jeśli chodzi o spory na linii Korea- Jaopnia czy Wietnam- Japonia jasno widać że tam nie ma żadnego wspólnego frontu antychińskiego tylko każdy będzie drapał w swoją stronę. A drugi wniosek to taki że Japonia ignoruje radosną działalność Chin w Tybecie fizycznie(bo niewiele może zrobić) ale i politycznie i medialnie- bo pasuje jej kanalizowanie zakusów chińskich w tamtym kierunku.Dlatego piszę o naturalnym sojuszu jaki tu widzę. Cały czas twierdzę że morza to tylko deser i zasłona dymna co nie oznacza że nie mają one wartości samej w sobie tyle że to front dugo a może i trzecioplanowy w wychodzeniu Chin z izolacji.
2Katarakta
Użytkownicy
Użytkownicy
 
Posty: 598
Dołączył(a): 5 sie 2015, o 14:40

Re: Daleki Wschód - Japonia i takie tam...

Postprzez urbanoid » 13 kwi 2016, o 15:28

Absolutnie nic nie stałoby na przeszkodzie, żeby japoński rząd w kwestii Artykułu 9 postawił sprawę tak: "Nic nie możemy zrobić, społeczeństwo nie chce, wszystko zostaje tak jak jest, dalej chowamy się za parasolem USA i nic więcej nie robimy". Od ćwierć wieku jednak robią co tylko się da, żeby sytuacja de facto się zmieniła, systematycznie reinterpretują konstytucję żeby umożliwić większe zaangażowanie w politykę światową, w tym militarne. I mimo tego, że doskonale wiedzą, że nie będzie to szczególnie popularne w społeczeństwie.

A jak to z grubsza wyglądało?
-1990 - Japonia daje (a żeby dać, zadłuża się) bodajże 7 miliardów baksów na Pustynną Burzę, później Kuwejt wykupuje przestrzenie w najbardziej poczytnych światowych tytułach prasowych i dziękuje wszystkim, którzy się przyczynili do wyzwolenia. Japonii początkowo nie, efekt - szok, niedowierzanie, pomstowanie na czarną niewdzięczność itp. I wyciągnięcie wniosków:
-1992 - Kambodża, pod egidą ONZ. Tak sobie wcześniej zreinterpretowali, że jak z ONZ to mogą za granicę wysyłać. Kilka innych misji później było.
-2004-06 - Irak, oddziały niebojowe, ale już bez ONZ.
-2015 - kolektywna samoobrona, czyli de facto otwarcie na sojusze wojskowe inne niż z USA.

Ad Tybetu szukasz skomplikowanych wyjaśnień, gdy dostępne są znacznie prostsze - w tej sprawie po prostu nic nie da się zrobić, tak samo jak w Xinijiangu - to są Chiny i de iure i de facto. I będą coraz bardziej, ze względu na politykę "zalewania" tych terytoriów Hanami. Japonia nie miałaby się tam jak dostać nawet gdyby była silna na lądzie, a nie jest. Jest silna na morzu i na tym chce coś budować.

Z kolei z Wietnamem jak najbardziej zacieśniają współpracę, i to w taki sposób, że ewidentnie chcą tutaj oficjalnie nadepnąć Pekinowi na odcisk.* Z Tajwanem również, jest to zresztą najbardziej projapońskie społeczeństwo w Azji Wschodniej i ten trend będzie się tylko umacniać (wzrost poparcia dla DPP, głównie wśród młodych Tajwańczyków). Do jednej z filipińskich baz ostatnio zawinął japoński okręt podwodny, po raz pierwszy od 15 lat.** Kolejny niezadowolony z chińskiej "asertywności" - Indie, również szukają zbliżenia z Tokio.***

Naprawdę nie wiem ile "złej woli" trzeba wykazać, żeby uparcie nie zauważać, że Japonia chce brać udział w zbożnym dziele okrążania ChRL, może nawet grać drugie skrzypce, po USA.

*http://thediplomat.com/2015/10/the-japan-vietnam-maritime-security-relationship/
**http://www.japantimes.co.jp/news/2016/04/03/national/msdf-submarine-escort-ships-arrive-philippines-port-call-training/#.Vw5IXnrtggs
***http://www.wsj.com/articles/india-japan-strengthen-ties-with-industrial-military-agreements-1450026031
Avatar użytkownika
urbanoid
Moderator
Moderator
 
Posty: 5374
Dołączył(a): 5 lip 2010, o 13:34
Lokalizacja: Łódź

Re: Daleki Wschód - Japonia i takie tam...

Postprzez 2Katarakta » 13 kwi 2016, o 15:48

Po pierwsze w sprawie Tybetu można zrobić dużo choćby tylko medialnie tymczasem NIE ROBI SIĘ NIC.
Po drugie piszę że "Japonia może być naturalnym sojusznikiem Chin" a nie że jest
Po trzecie chętnie mogę ci zapodać linki do 3 artykułów gdzie Chiny prowadzą wojskowe deale z krajami regionu.
2Katarakta
Użytkownicy
Użytkownicy
 
Posty: 598
Dołączył(a): 5 sie 2015, o 14:40

Re: Daleki Wschód - Japonia i takie tam...

Postprzez urbanoid » 13 kwi 2016, o 16:08

Z Tajwanem, Filipinami i Indiami? Broń im może sprzedają/przekazują? Bo z Birmą i innymi Bangladeszami to owszem. I chyba coś z Tajlandią ostatnio było, wypełniają (próbują?) próżnię po puczu wojskowym w tym kraju.

I co jest naturalnego w sojuszu chińsko-japońskim? Surowców potrzebują jedni i drudzy, będą raczej o nie konkurować (m.in. o to chodzi z Senkaku, co nie znaczy, że Japonia nie robi tego "dla zasady" - jak z Terytoriami Północnymi). Rynek zbytu dla japońskich produktów? Do pewnego stopnia tak, ale Chińczycy dążą do zastąpienia produktów importowanych krajowymi, rozwijanymi dzięki kradzieży własności intelektualnej, w dużej mierze japońskiej. Wspólni wrogowie? Brak. Do tego KPCh od ćwierć wieku podsyca nastroje nacjonalistyczne w społeczeństwie, przede wszystkim resentymenty antyjapońskie. Do tego żądania terytorialne, podnoszone przez stronę chińską.

To już bardziej, czysto teoretycznie, Japonia ma po drodze z z Rosją, bo ta ostatnia przynajmniej ma dużo surowców na zbyciu. Do tego żadna z nich konkurencja dla japońskich produktów, a spór terytorialny pomiędzy krajami jest wyłącznie "dla zasady", nic ciekawego na i wokół tych miniaturowych wysepek nie ma. Nie żeby Tokio było zainteresowane.
Avatar użytkownika
urbanoid
Moderator
Moderator
 
Posty: 5374
Dołączył(a): 5 lip 2010, o 13:34
Lokalizacja: Łódź

Re: Daleki Wschód - Japonia i takie tam...

Postprzez 2Katarakta » 13 kwi 2016, o 18:22

Z Tajwanem, Filipinami i Indiami? Broń im może sprzedają/przekazują? Bo z Birmą i innymi Bangladeszami to owszem. I chyba coś z Tajlandią ostatnio było, wypełniają (próbują?) próżnię po puczu wojskowym w tym kraju.
A czym niby różni się robienie interesu z Bangladeszem od robienia interesu z Filipinami? Indie czym różnią się od Pakistanu?
I co jest naturalnego w sojuszu chińsko-japońskim? Surowców potrzebują jedni i drudzy, będą raczej o nie konkurować (m.in. o to chodzi z Senkaku,
A co tam są za surowce które koniecznie muszą być stamtąd?

co nie znaczy, że Japonia nie robi tego "dla zasady" - jak z Terytoriami Północnymi).

A co niby Japonia robi z terytoriami północnymi?
Rynek zbytu dla japońskich produktów? Do pewnego stopnia tak, ale Chińczycy dążą do zastąpienia produktów importowanych krajowymi, rozwijanymi dzięki kradzieży własności intelektualnej, w dużej mierze japońskiej.
Czyli dokładnie to samo co Japonia robiła 50 lat wcześniej i każdy kto ma okazję coś ukraść czego sam nie potrafi zrobić.


Do tego KPCh od ćwierć wieku podsyca nastroje nacjonalistyczne w społeczeństwie, przede wszystkim resentymenty antyjapońskie. Do tego żądania terytorialne, podnoszone przez stronę chińską.
W Polsce podsycali resentymety antyniemieckie przez 50 lat (a właściwie przez 170) a teraz jesteśmy na śmierć i życie w sojuszu.

To już bardziej, czysto teoretycznie, Japonia ma po drodze z z Rosją, bo ta ostatnia przynajmniej ma dużo surowców na zbyciu. Do tego żadna z nich konkurencja dla japońskich produktów, a spór terytorialny pomiędzy krajami jest wyłącznie "dla zasady", nic ciekawego na i wokół tych miniaturowych wysepek nie ma. Nie żeby Tokio było zainteresowane.
No i? To zupełnie jak Polska i Hiszpania.
Po pierwsze i ostatnie Japonia nie wychodzi z izolacji żeby poprawić samopoczucie wujka Sama. Wychodzi bo ma OLBRZYMI problem gospodarczy który pogłębia się z każdym rokiem i wiecznie nie da się go maskować ukrytymi podatkami. Japonia stoi przed krachem i nie jest istotne kiedy on nastąpi bo to jest po prostu nieuniknione. Będzie musiała redefiniować swoją pozycję, relacje i miejsce w regionie. I tu wychodzi jej bliskość z Chinami. Nie ma rzeczywistych punktów spornych jeśli będzie to zdefiniowane jako ekspansja polityczno-gospodarcza bo ten tandem się będzie uzupełniał. Chiny na półwyspie indochińskim a Japonia na ich flance. I nie mówię tu o sojuszu militarnym a właśnie o wspólnocie interesu i polityki zdefiniowanej jako osiągnięcie przez Chiny hegemonii w regionie (na podobnej zasadzie jak definiowało to USA względem ameryki środkowej) a wyjścia ze stagnacji i marazmu przez Japonię.
2Katarakta
Użytkownicy
Użytkownicy
 
Posty: 598
Dołączył(a): 5 sie 2015, o 14:40

Re: Daleki Wschód - Japonia i takie tam...

Postprzez urbanoid » 13 kwi 2016, o 19:29

Różni się tym, że Filipiny mają spory terytorialne z ChRL i są "na śmierć i życie" w obozie Wuja Sama, tak jak i Japonia. Filipiny można wykorzystać do powstrzymywania Chin, Bangladeszu nie bardzo, pro-chińskiego Pakistanu też nie.

Wokół Senkaku jest ropa. Dla kraju, który żadnej innej nie ma, to jest coś. Do tego dochodzi to samo "dla zasady", o którym mówiłem w przypadku Terytoriów Północnych, które Rosjanie uważają za Kuryle Południowe. Tam nie ma akurat nic istotnego, ale na żaden "deal" inny niż "to wszystko jest nasze" Japończycy nie poszli i iść nie chcą.

Jakbyś nie zauważył, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, a mocno popierane przez Japonię TPP między innymi kładzie spory nacisk na własność intelektualną. Japończycy już nie muszą kraść technologii, Koreańczycy Południowi też nie, zależy im na ukróceniu tego procederu.

Rządząca PL-D w dużej części chciała odrzucenia Artykułu 9 na długo zanim Japonia wpadła w kłopoty gospodarcze. Uważali go za najzwyczajniej w świecie haniebny dla potężnego i dumnego państwa. W japońskiej polityce masz na dobrą sprawę klany* i w dużej części "demokrację dziedziczną" (nie ma nic nadzwyczajnego w sytuacji, gdzie 20-latek przejmuje lokalne struktury polityczne i fotel w parlamencie po zmarłym/wycofanym z życia politycznego ojcu). To można prześledzić na pokolenia wstecz, w tym do uznanych za "zbrodniarzy wojennych klasy A" i jeszcze dalej. Czy to aż takie dziwne, że i dużą część poglądów się niejako "dziedziczy"?

*choćby sam Shinzo Abe - syn premiera, wnuk członka parlamentu i innego premiera ze strony matki (wcześniej członka gabinetu Tojo), którego biologiczny brat (on sam został adoptowany przez inną rodzinę) też był premierem.

Resentymenty antyniemieckie w Polsce były podsycane przez system, który się zawalił. Jak chiński się zawali a Chiny zdemokratyzują (taa, jasne), to zobaczymy.

Tak się Japonia od lat "redefiniuje", że chce tylko zrzucić z siebie okowy Artykułu 9 i jeszcze mocniej zaangażować w regionie po stronie USA, a teraz także i kolejnych sojuszników. Czyli wzmacniać hegemonię USA, a nie zastępować ją chińską. Żadna biznesowa marchewka i oferty "normalizacji" ze strony Pekinu czy Moskwy ich nie interesują, choć dla biznesu na pewno byłoby to dobre.
Avatar użytkownika
urbanoid
Moderator
Moderator
 
Posty: 5374
Dołączył(a): 5 lip 2010, o 13:34
Lokalizacja: Łódź

Re: Daleki Wschód - Japonia i takie tam...

Postprzez 2Katarakta » 13 kwi 2016, o 20:16

Różni się tym, że Filipiny mają spory terytorialne z ChRL i są "na śmierć i życie" w obozie Wuja Sama, tak jak i Japonia. Filipiny można wykorzystać do powstrzymywania Chin, Bangladeszu nie bardzo, pro-chińskiego Pakistanu też nie.
Chyba zgubileś wątek. Bangladesz i Pakistan były przywołane jako przykłady tego że Chiny też prowadza "deale" militarne w regionie więc ta odpowiedź niby co wnosi?
Wokół Senkaku jest ropa. Dla kraju, który żadnej innej nie ma, to jest coś. Do tego dochodzi to samo "dla zasady", o którym mówiłem w przypadku Terytoriów Północnych, które Rosjanie uważają za Kuryle Południowe. Tam nie ma akurat nic istotnego, ale na żaden "deal" inny niż "to wszystko jest nasze" Japończycy nie poszli i iść nie chcą.
Ty chyba nie bardzo jesteś w temacie. Ropa jest w całym basenie nie tylko wokoło Senkaku. Po drugie Chiny mają własnej ropy "do porzygania" tyle że jej nie wydobywają wychodząc ze słusznego założenia że po co wydobywać własną drogo jak można kupić cudzą tanio ( w odróżnieniu od USA). 30 miliardów ton ropy i o ile mnie pamięć nie myli
Shale’s potential to deliver much-needed energy for China is obvious. According to the U.S. Energy Information Administration’s 2013 estimate, China has an estimated 31.6 trillion cubic meters (tcm) of technically recoverable shale gas resources, almost as much as the United States and Canada combined.
Tak więc ja rozumiem że medialnie się szum robi wokół Senkaku tyle że to właśnie taki szum z punktu widzenia Chin w dwójnasób pożyteczny- cokolwiek uzyskają na morzach to dla nich czysty zysk plus odwracanie uwagi od tego gdzie toczy się prawdziwa rozgrywka

Jakbyś nie zauważył, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, a mocno popierane przez Japonię TPP między innymi kładzie spory nacisk na własność intelektualną. Japończycy już nie muszą kraść technologii, Koreańczycy Południowi też nie, zależy im na ukróceniu tego procederu.
Jak każdemu złodziejowi który się obłowił i płacze że "kradną". Tyle że kradli, kradną i kraść będą- nie wiem czemu mieliby nagle pochylić się z troską nad byłym złodziejem i jego problemami.
Rządząca PL-D w dużej części chciała odrzucenia Artykułu 9 na długo zanim Japonia wpadła w kłopoty gospodarcze. Uważali go za najzwyczajniej w świecie haniebny dla potężnego i dumnego państwa. W japońskiej polityce masz na dobrą sprawę klany* i w dużej części "demokrację dziedziczną" (nie ma nic nadzwyczajnego w sytuacji, gdzie 20-latek przejmuje lokalne struktury polityczne i fotel w parlamencie po zmarłym/wycofanym z życia politycznego ojcu). To można prześledzić na pokolenia wstecz, w tym do uznanych za "zbrodniarzy wojennych klasy A" i jeszcze dalej. Czy to aż takie dziwne, że i dużą część poglądów się niejako "dziedziczy"?
I o tym dokładnie piszę. resentymenty są mocne a gdzie mogą je obecnie Realizować Japończycy gdyby system się wywrócił i trzeba by rekombinować gospodarkę i politykę? Między Chinami i USA? W Zambii? Hondurasie? Pozostają tylko słabsze państwa regionu a tutaj właśnie interes Chin i Japonii będzie zbieżny.
Tak się Japonia od lat "redefiniuje", że chce tylko zrzucić z siebie okowy Artykułu 9 i jeszcze mocniej zaangażować w regionie po stronie USA, a teraz także i kolejnych sojuszników. Czyli wzmacniać hegemonię USA, a nie zastępować ją chińską. Żadna biznesowa marchewka i oferty "normalizacji" ze strony Pekinu czy Moskwy ich nie interesują, choć dla biznesu na pewno byłoby to dobre.
Nie Japonia tylko jak zauważyłeś jedyna słusznie obrana partia. A ta partia przez ostatnie 20 lat skutecznie kręci sznur na własną szyję i albo zawiśnie albo zaproponuje coś więcej niż "wzmacnianie hegemonii USA" i kolejną porcję haraczu w postaci obligacji- bo to eldorado już się kończy).
2Katarakta
Użytkownicy
Użytkownicy
 
Posty: 598
Dołączył(a): 5 sie 2015, o 14:40

Re: Daleki Wschód - Japonia i takie tam...

Postprzez urbanoid » 13 kwi 2016, o 21:17

Chin nie powstrzymuje od tego konstytucja, Japonię tak. I Japonia ją znowu omija, właśnie po to żeby u boku USA zacieśniać relacje ze "słabszymi państwami regionu", w tym gospodarcze (i gospodarczo-militarne, tj. coraz mocniejsze przymierzanie się do eksportu broni). Czemu mieliby zmieniać hegemona na takiego, który raczej nie byłby równie "dobrotliwy" co obecny?

Jedyna słusznie obrana partia rządzi niemal nieprzerwanie od lat 1950-tych, a sznura jak nie było tak nie ma. W tym stagnacja gospodarcza trwa od ćwierć wieku, ale jest to jednak stagnacja na wysokim poziomie. Na pysk wbrew pozorom nie lecą, po prostu nie/ledwo co rosną. Dług jest wielki, ale odsetki od niego chyba najmniejsze na świecie. Starzejąca się populacja, owszem, ale w Chinach czy Korei Południowej jest to samo, zresztą w większości państw rozwiniętych. Trzeba będzie "coś" wymyślić, żeby znaleźć jakąś nową, możliwą do utrzymania równowagę w tym względzie.
Avatar użytkownika
urbanoid
Moderator
Moderator
 
Posty: 5374
Dołączył(a): 5 lip 2010, o 13:34
Lokalizacja: Łódź

Re: Daleki Wschód - Japonia i takie tam...

Postprzez Ronson » 13 kwi 2016, o 21:39

Ciekawe, Indie po zakupie amerykańskiej broni, dalej zacieśniają relację ze stanami. Ponoć za niedługo mają otworzyć bazy dla amerykańskich okrętów i samolotów.

http://southasiamonitor.org/detail.php?type=n&nid=16348
Avatar użytkownika
Ronson
Użytkownicy
Użytkownicy
 
Posty: 1397
Dołączył(a): 14 gru 2008, o 23:22

Re: Daleki Wschód - Japonia i takie tam...

Postprzez duszek » 13 kwi 2016, o 21:48

Naturalna przeciwwaga dla Chin w regionie więc żadne zaskoczenie.
Kluczowy będzie Pakistan...
duszek
Użytkownicy
Użytkownicy
 
Posty: 1791
Dołączył(a): 1 kwi 2015, o 12:46

Re: Daleki Wschód - Japonia i takie tam...

Postprzez 2Katarakta » 13 kwi 2016, o 23:09

Jedyna słusznie obrana partia rządzi niemal nieprzerwanie od lat 1950-tych, a sznura jak nie było tak nie ma. W tym stagnacja gospodarcza trwa od ćwierć wieku, ale jest to jednak stagnacja na wysokim poziomie. Na pysk wbrew pozorom nie lecą, po prostu nie/ledwo co rosną. Dług jest wielki, ale odsetki od niego chyba najmniejsze na świecie. Starzejąca się populacja, owszem, ale w Chinach czy Korei Południowej jest to samo, zresztą w większości państw rozwiniętych. Trzeba będzie "coś" wymyślić, żeby znaleźć jakąś nową, możliwą do utrzymania równowagę w tym względzie.
Co z tego że rządzi? W Polsce jedyna słuszna partia rządziła od lat 40 i przeszła od rozwoju szybszego niż zachód do zapaści. I o dziwo też do końca twierdziła że wszystko jest ok. Ciekawe że skrzętnie omija się dane ekonomiczne (ale tylko jeśli nie pasują do rozważań teoretycznych natomiast wyciąga się je natychmiast kiedy coś potwierdzają). Owóż nie ma żadnego "coś wymyśli" i "jakoś to będzie". Przynajmniej w ekonomii realnej. Przytaczałem tu dane. Dług nie jest wielki tylko astronomiczny a odsetki nie są najmniejsze tylko pochłaniają 20% budżetu który i tak pochodzi z tzw "obligacji" w 50%- Bo to nie są żadne obligacje tylko ukryty podatek którego REALNIE nie da się spłacić a pieniądze to to przyszłe "emerytury" Japończyków już dawno przejedzone. Biadoli się o deficycie Polski tymczasem aby dzisiaj zrównoważyć budżet Japoński trzeba by go zmniejszyć O POŁOWĘ. Zdolności gospodarstw domowych do oszczędności spadły w ciągu 15 lat z 6% do 1%- Japończycy wykupują obligację tyle że już nie bardzo mają nawet za co. Ale ja wiem "coś się wymyśli".

Chin nie powstrzymuje od tego konstytucja, Japonię tak. I Japonia ją znowu omija, właśnie po to żeby u boku USA zacieśniać relacje ze "słabszymi państwami regionu", w tym gospodarcze (i gospodarczo-militarne, tj. coraz mocniejsze przymierzanie się do eksportu broni). Czemu mieliby zmieniać hegemona na takiego, który raczej nie byłby równie "dobrotliwy" co obecny?
Właśnie dowodzisz że Japonia też nie.
A Hegemona czemu mieliby zmieniać?
Bo im się gospodarka posypie i będą musieli jakoś prosty lud trzymać za mordę.
Bo o ile USA jest hegemonem to Chiny nim stać się prędko nie staną.
Bo nie muszą wiązać się sojuszem na śmierć i życie z Chinami tym bardziej że "ekspansja" gospodarki Japońskiej to w dużej części mit. Ciekawostka jeszcze w 1995 PKB PC Japończyka do mieszkańca USA był jak 1,5 do 1 w 2000 jak 1 do 1 w 2005 jak 0,85 do 1 a na dzisiaj oscyluje w granicach 0,7 do 1 czyli mieszkaniec Japonii ZBIEDNIAŁ w stosunku do mieszkańca USA PONAD DWUKROTNIE w ciągu 20 lat.... ;D Tak to im wychodzi na zdrowie ich ekonomia oparta na łupieniu obywateli i inwestycje w amerykańskie obligacje. W 1995 PKB Japonii był 38 razy większy od Polskiego dzisiaj jest 8 razy większy. Chyba przegapiłeś że PKB Japonii SPADŁO w ostatnich dwóch latach o 20%? Robią dokładnie to o czym mówię czyli podnoszą podatki żeby zapchać dziurę obligacyjną czyli płacą owe "emerytury" z dzisiejszego poziomu życia. Tyle że to się nie przekłada i nie przełoży na uzdrowienie gospodarki bo to kropla w morzu.
W tym przypadku jeśli będzie jak mówię Japonia z partnera na poziomie spadnie i stanie się klientem USA. W relacjach z Chinami jeszcze długo mogą być równorzędnymi partnerami. Po drugie partnerstwo gospodarcze z biedą regionalna nie wyciągnie ich za uszy z "nawozu" w którym siedzą. Muszą zmienić politykę na drapieżną żeby doić okolicę gospodarczo. USA będzie im w tym przeszkadzać żeby nie osłabiać "koalicji"- Chinom jest to na rękę.
Dlatego te podchody japońskie to nie żadne "szykowanie się na stanie u boku USA"(bo niby co mieliby tam robić czego nie robili do tej pory kiedy gospodarka kwitła czy była w dobrym stanie) tylko szykowanie się do rozgrywki. Wcale nie twierdzę że MUSZĄ wejść w sojusz z Chinami. Mogą dalej "stać u boku" USA w ich walce o wpływy i dalej płacić za amerykańskie imprezyaż do chwalebnego seppuku gospodarki ale nie sądzę żeby samym Japończykom się to uśmiechało jak im się pusto zaczyna robić a na otarcie łez dostaną możliwość zakupu niespłacalnych obligacji.
2Katarakta
Użytkownicy
Użytkownicy
 
Posty: 598
Dołączył(a): 5 sie 2015, o 14:40

Re: Daleki Wschód - Japonia i takie tam...

Postprzez urbanoid » 14 kwi 2016, o 10:37

Otóż nieraz się coś "wymyśla" i działa. Tak sobie szacują, że PKB mogłoby wzrosnąć o 15%, gdyby udział kobiet w rynku pracy byłby taki jak mężczyzn. Niech zachęcą "brakującą" połowę, a resztę do robienia dzieci (choć po prawdzie do tego to i mężczyzn trzeba by zachęcać). Amerykańskie firmy wracają produkować w USA, czemu japońskie nie mogą, jeśli to odpowiednio przeprowadzić? Japońską gospodarkę ubija też deflacja, skoro towar tanieje to się zakupy odkłada na później.

20% budżetu na obsługę długu przy 240-250% PKB tegoż? To przecież tylko potwierdza to, o czym mówiłem, my mamy ~12-13% budżetu przy zadłużeniu ~60%. I gdzie masz spadek o 20% w ostatnich dwóch latach?

Obrazek

Może chodziło Ci o 2011/12, ale IMHO to wygląda jakby była jakaś bańka i/lub zwyczajne przeliczanie jenów na dolary (a jen spadł później mocno, do euro to chyba nawet o 30% w 2013, dla eksporterów to akurat dobrze).

W każdym razie wszystko co robili w dziedzinie polityki zagranicznej przez ostatnie 25 lat i wciąż robią raczej potwierdza moją tezę. I oprócz tego swoją drogą również tezy znacznie mądrzejszych ode mnie ludzi zajmujących się geopolityką, w tym speców od Azji Wschodniej. Ty sobie tylko "coś policzyłeś" i wydaję Ci się, że lepiej od nich wiesz, co będzie dla nich optymalne. Wzrost pozycji ChRL przyjęliby w Tokio z takim "entuzjazmem" jak my wzrost pozycji Rosji. Geopolityka to złożona sprawa, "księgowi" mogą mieć z tym problem.


Japan’s own ‘pivot’ to Southeast Asia seen bearing fruit ahead of G-7 summit, China isles arbitration

Japan’s own “pivot” to East Asia has been on full display over the last two months as Tokyo’s efforts to lay the foundation for a more proactive approach to countering Beijing’s growing maritime assertiveness begin to bear fruit.

The flurry of recent activity in the region by Japan comes ahead of a Group of Seven leaders’ summit in Mie Prefecture next month and a verdict by the Permanent Court of Arbitration in the Philippine case against China’s “nine-dash line” claims to much of the disputed South China Sea.

Tokyo’s ramped-up moves appear to be the culmination of months of plans, often made in conjunction with allies and other claimants to waters in the South China Sea, to ratchet up pressure on a recalcitrant Beijing.

Dubbed the “Great Wall of Sand” by Adm. Harry Harris, head of the U.S. Pacific Command, China’s massive island-building program — and its alleged militarization of the contested waters — has stoked anger among Southeast Asian claimants, including Vietnam and the Philippines, as well as countries with vital interests in the waters, such as the United States, Australia, Indonesia and Japan.

Analysts say the island-building and aggressive moves by China have pushed Southeast Asian nations closer to both the U.S. and Japan.

“Overall, I think China’s continued provocative moves in the South China Sea are alarming many and making this kind of diplomacy possible,” said James Schoff, with the Asia program at the Carnegie Endowment for International Peace. “So Japan’s approach is perhaps better thought through, but it’s China’s actions that are making it successful.”

While Washington has conducted what it calls freedom of navigation operations in the disputed waters, Tokyo has been quietly helping Southeast Asian nations to beef up their maritime security capabilities, ostensibly to help counter China.

“Japan is steadily increasing its contribution to regional security,” said Patrick Cronin, a senior director of the Asia-Pacific Security Program at the Center for a New American Security (CNAS). “Building partnerships with South China Sea claimant states such as the Philippines and Vietnam, Japan is simultaneously deepening strategic partnerships with Australia, India, and others.”

These contributions have included not only the provision of patrol vessels for Vietnam and the Philippines, but other, less tangible efforts such as upgraded defense ties and exchanges and assistance for countries in the Association of Southeast Asian Nations to help boost their capabilities at sea.

“The key goal is to stabilize a region anxious about Chinese assertiveness,” Cronin said.

Over the last two months these Japanese efforts have hit a fever pitch.

In a rare port call Tuesday, two Maritime Self-Defense guided-missile destroyers made the first visit of its kind to Vietnam. The visit to Cam Ranh Bay, home to a sprawling naval and air base — the crown jewel of Vietnam’s military — had been announced last November. It came after the two vessels, accompanied by an MSDF submarine, made a similar trip to Subic Bay in the Philippines for drills. That visit was the first by a Japanese submarine in more than a decade.

Speaking at a news conference Tuesday, Japanese Defense Minister Gen Nakatani said the visit to Cam Ranh Bay would strengthen the two countries’ growing security ties as well as help to guarantee freedom of navigation and keep sea lanes secure in the South China Sea.

About $5 trillion in global trade passes through those sea lanes each year, including vast amounts of cargo shipped to and from Japan each day.

“It’s from this point of view that we are both making these port calls and helping countries in the area of the South China Sea like Vietnam and the Philippines to bolster their capabilities,” Nakatani said, adding that Japan would continue to strengthen its ties with the U.S., Australia and other nations through joint drills in the region.

The Vietnam visit coincided with the arrival of the MSDF’s 13,950-ton Hyuga-class helicopter destroyer Ise for the Indonesian Navy-led Komodo Exercises, which kicked off Tuesday in the waters off the western Indonesian city of Padang. It also came on the heels of talks Monday between Nakatani and Australia’s army chief to boost joint training.

Tokyo’s focus on Southeast Asia also comes as it attempts to give its fledgling arms export industry a shot in the arm.

“Japan has a strong interest in exporting weapon systems and platforms to like-minded states to help support Japan’s own struggling defense industry,” said Malcolm Cook, a senior fellow at the Institute of Southeast Asian Studies in Singapore. Japanese friendship visits now feature higher-end Japanese capabilities that domestic firms would like to sell overseas, including P3-C anti-submarine planes and Soryu submarines, Cook added.

But perhaps more importantly, Japan’s moves come as it plays host to the G-7 leaders’ summit next month.

At the conclusion of the G-7 foreign ministers’ meeting Monday in the atomic bomb-hit city of Hiroshima, the top diplomats of Britain, Canada, France, Germany, Italy, Japan and the United States released a statement expressing strong opposition to “intimidating, coercive or provocative unilateral actions that could alter the status quo and increase tensions.”

In the maritime security statement, which did not specifically single out China, the ministers also stressed the importance of the “peaceful management and settlement of maritime disputes” through “internationally recognized legal dispute settlement mechanisms, including arbitration” — a clear jab at Beijing and its pending case with the Philippines. China has said it will neither accept nor participate in any arbitration that it says is “illegally forced” upon it.

“Tokyo’s burst of activity is undoubtedly timed to the diplomatic agenda,” said Cronin. “From hosting a G-7 meeting that focused on maritime and other security issues, to anticipating the forthcoming international tribunal judgment on the law of the sea, Japan is backing up its political goals with firmness and action.”

Tensions over the South China Sea are likely to remain high this spring, Cronin said, with a U.S. freedom of navigation operation around Defense Secretary Ash Carter’s visit this week to the Philippines sure to elicit angry denunciation in Beijing.

“Japan and the region hope China will become more cooperative, but they are prepared for the opposite,” Cronin added.

Whether or not Tokyo’s recent whirlwind of activities translate to actual patrols or joint patrols by the MSDF, however, remains to be seen.

“Japan now has created the legal and policy foundation on which to participate in multilateral patrols in the South China Sea,” said Cronin. “But I would be surprised if Japan were to join a joint patrol, at least not without a major new provocation from China. Instead, I expect Prime Minister Abe to hew to making a proactive but independent Japanese contribution to peace.”

http://www.japantimes.co.jp/news/2016/0 ... w9NnXrtggs
Avatar użytkownika
urbanoid
Moderator
Moderator
 
Posty: 5374
Dołączył(a): 5 lip 2010, o 13:34
Lokalizacja: Łódź

Re: Daleki Wschód - Japonia i takie tam...

Postprzez 2Katarakta » 14 kwi 2016, o 13:53

Otóż nieraz się coś "wymyśla" i działa. Tak sobie szacują, że PKB mogłoby wzrosnąć o 15%, gdyby udział kobiet w rynku pracy byłby taki jak mężczyzn. Niech zachęcą "brakującą" połowę, a resztę do robienia dzieci (choć po prawdzie do tego to i mężczyzn trzeba by zachęcać). Amerykańskie firmy wracają produkować w USA, czemu japońskie nie mogą, jeśli to odpowiednio przeprowadzić? Japońską gospodarkę ubija też deflacja, skoro towar tanieje to się zakupy odkłada na później.
Ale ja nie mówię że nie mogą i nie robią nic żeby wyjść z impasu. Tyle że to co robią to polewanie z konewki pożaru tankowca.W Polsce w latach 80 co i rusz przeprowadzano ofnastą z kolei "reformę" która niczego nie zmieniała i podobnie jest w Japonii. Tam musi dojść podobnie jak w Polsce do reorganizacji państwa i jego reorientacji. Bez ekspansji utkną na dobre w przyspieszającym świecie i będą się pogrążać jak gospodarka angielska w latach 70.
20% budżetu na obsługę długu przy 240-250% PKB tegoż? To przecież tylko potwierdza to, o czym mówiłem, my mamy ~12-13% budżetu przy zadłużeniu ~60%.
To ma pocieszyć japończyków że mają tylko dwa razy większe obciążenie budżetu obsługą długu niż jakieś państwo w drugim końcu świata? To jak jakieś państwo będzie miało 1000% PKB długu i 40% Budżetu na jego obsługę to jeszcze lepiej niż Japonia ? ;D To jeszcze pociesz ich że taka Polska ma deficyt budżetowy na poziomie aż 10% gdy oni tylko 50% I to tak ładnie brzmi 250% PKB ale kolejna pocieszająca wiadomość to zadłużenie rośnie a deficyt na poziomie 30 -50% budżetu radośnie powtarzają od bagatelka 40 lat i reformy Abe niczego nie zmieniają.
Obrazek
Co do spadku PKB to mówię o PKB w dolarach bo PKB przeliczeniowy tak nie leci na łeb na szyję (stabilna inflacja) o ile w gospodarce wewnętrznej się na razie trzymają to w PKB liczonym w dolarach polecieli na łeb na szyję a to ma właśnie wymiar jeśli chodzi o zdolności gospodarki do ekspansji w regionie.
https://www.google.pl/publicdata/explor ... l=pl&dl=pl
I wracając do tematu mówisz o zacieśnianiu współpracy i sprzedaży Japońskiego sprzętu do krajów regionu zagrożonych ekspansją Chin.
Mamy dwie grupy bogate i biedne. Bogate jak Tajwan i Korea Pd albo produkują to samo albo kupią od wujka Sama bo wujcio czegoś rząda w zamian za ochronę. Japonia zapewni im polityczny parasol? ;D A biedne? Mamy Filipiny, Malezję i Wietnam. Oni chętnie by kupili tylko za co kupią drogie zabawki z Japonii? Budżety wojskowe tych 3 państw ŁĄCZNIE to aż 2/3 budżetu Polski... ;D Japonia będzie dokładać do interesu? A może filipiny z 1,5 mld dolarów czy Malezja z 4 mld kupi sobie po 5 myśliwców ale za to 5 generacji? To mrzonki są.
Abe wypalił o tej broni jądrowej z jednego powodu. Chiny ogłosiły że ich nowe rakiety balistyczne o zasięgu 15 000 km przenoszące po 10 głowic zdolnych do atakowania różnych celów mogą wejść do służby kilka lat wcześniej niż zakładano (czyli "na dniach") więc Abe musiał jakoś "pocieszyć" społeczeństwo i pokazać że Nippon silny i gotowy.
2Katarakta
Użytkownicy
Użytkownicy
 
Posty: 598
Dołączył(a): 5 sie 2015, o 14:40

Re: Daleki Wschód - Japonia i takie tam...

Postprzez urbanoid » 14 kwi 2016, o 14:34

Reformy nie muszą oznaczać zmiany orientacji polityki zagranicznej, a przeorientowanie się na ChRL to zamiana siekierki na kijek. I to niepewny kijek, bo teraz przynajmniej wiedzą czego się spodziewać. Obserwujemy przesunięcie gospodarczego środka ciężkości w kierunku Azji i nie oznacza to tylko Chin. Te wszystkie Indie, Malezje i inne Filipiny z Wietnamami będą się bogacić i tu jest pole do popisów eksportowych. Głównie cywilnych, nie oszukujmy się. USA tu w niczym nie przeszkadza, a ChRL jak najbardziej może (i swoją drogą bezpośrednio konkuruje w tych samych grupach produktów). Japonia jak najbardziej "dokłada do interesu", spójrz na te miliardy dolarów pomocy rozwojowej dla tych "biednych". Parasol polityczny? Pewnie, w końcu wojna to tylko przedłużenie polityki, a mówimy o de facto sojuszach wojskowych. Wbrew USA niewiele zrobią, ale razem z USA jak najbardziej mogą. Waszyngton też głupi nie jest, wie że amerykańska siła będzie relatywnie już jedynie malała, potrzebują silnych partnerów (i tam i tu też).

W eksporcie broni tak się na te myśliwce uparłeś, bo wiesz, że akurat one będą drogie? No fakt, będą, za to okręty już niekoniecznie - i Japończycy i Koreańczycy budują znacznie taniej i szybciej niż Amerykanie, mimo mniejszych serii. Ciekawe też, kto kupi konwencjonalne OP od Wuja Sama? :P

2x większe koszty obsługi długu w relacji do budżetu przy 4x większym zadłużeniu w relacji do PKB to jest akurat ... całkiem nieźle, mimo wszystko. Dodaj bazę technologiczną, przemysłową, olbrzymie zasoby gotówkowe (chyba 2 razy większe względem światowych niż japoński udział w PKB) japońskich firm i osób prywatnych, to tak czarno ta przyszłość nie wygląda.
Avatar użytkownika
urbanoid
Moderator
Moderator
 
Posty: 5374
Dołączył(a): 5 lip 2010, o 13:34
Lokalizacja: Łódź

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Konflikty zbrojne

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 14 gości