Korea Północna (znów) strzela...

Dyskusje na temat sytuacji kryzysowych i konfliktów zbrojnych po 1991 roku aż do dziś.

Re: Korea Północna (znów) strzela...

Postprzez Melon91 » 25 lis 2010, o 22:16

Tak teoretycznie się zapytam. Czy Korea płn ma w swoim skansenie jakąś broń która mogła by zagrozić temu okrętowi?
Mistrz!

rpg7 napisał(a):Śmiejecie się z takiej RT , ale sami Amerykanie wymieniają tą telewizje jako jedno z 'największych zagrożeń", co oznacza że jest merytorycznie dobra,a przynajmniej wiarygodna
Melon91
Użytkownicy
Użytkownicy
 
Posty: 489
Dołączył(a): 2 wrz 2008, o 18:02

Re: Korea Północna (znów) strzela...

Postprzez jarbla » 25 lis 2010, o 22:26

Rozważając tylko teoretycznie. Mają miniaturowe okręty podwodne ale jest skrajnie nieprawdopodobne aby lotniskowiec operował na płytszych wodach a tylko tam takie miniaturki mogą być groźne. Lotniskowcowej grupie towarzyszy zazwyczaj SSN więc na głębszych wodach nie ma o czym gadać. Więc realnie według mnie nie mogą zagrozić.
jarbla
Użytkownicy
Użytkownicy
 
Posty: 225
Dołączył(a): 14 sty 2007, o 19:33

Re: Korea Północna (znów) strzela...

Postprzez Paffcio » 26 lis 2010, o 03:14

[quote=""jarbla""]Rozważając tylko teoretycznie. Mają miniaturowe okręty podwodne ale jest skrajnie nieprawdopodobne aby lotniskowiec operował na płytszych wodach a tylko tam takie miniaturki mogą być groźne. Lotniskowcowej grupie towarzyszy zazwyczaj SSN więc na głębszych wodach nie ma o czym gadać. Więc realnie według mnie nie mogą zagrozić.[/quote]
Na głębszych wodach też mogą operować. OP-matka z jednym czy dwoma miniaturowymi op. W wariancie "extreme" mogą nawet użyć "żywych" torped. Mających tę zaletę że mogą mieć znacznie dłuższy zasięg niż zwykłe torpedy i ze względu że naprowadza je człowiek (bo to właściwie nie tyle torpedy co jednoosobowe mikro-okręciki podwodne jednorazowego użytku) ciężko je zakłócić. Amerykanie mają problemy z wykryciem dużych okrętów klasy Gotland/Kilo, tym bardziej więc będą problemy z takimi miniaturkami.
Paffcio
Użytkownicy
Użytkownicy
 
Posty: 832
Dołączył(a): 20 kwi 2008, o 02:44

Re: Korea Północna (znów) strzela...

Postprzez clash » 26 lis 2010, o 13:09

a oprocz tego - Korea Północna wyśle zdalnie zaprogramowane ptaki, ktore beda sie zderzac z samolotami lotniskowca w powietrzu oraz korpusy nurków - samobójców z dłutami, którymi rozprują kadłub Washingtona.

A tak na poważnie. Załóżmy, że Najdroższy Przywódca uroił sobie, że nadchodzące manewry to przygotowania do ataku na Północ, więc postanawia zaatakować pierwszy. Wojna wybucha praktycznie na dniach. Południowcy będą się w stanie obronić tym, co mają u siebie czy będą musieli liczyć na przybycie większych kontyngentów amerykańskich? Co Amerykanie będą mogli dosłać w trybie 'natychmiastowym'?

Ciekawi mnie też potencjalna postawa pólnocnokoreańskich wojskowych wobec rozkazu rozpoczęcia działań wojennych. Zastanawia mnie, na ile północna generalicja zdaje sobie sprawę, że obecne incydenty to swoista gra, którą Kim szantażuje sąsiadów i czy mają świadomość faktu, że atak na południe równa się samobójstwu. Jeśli tak, to chyba można się spodziewać, że paru bardziej pragmatycznych dowódców zafunduje swojemu Przywódcy jakiś eine kleine coup d'état zanim pójdą na rzeź.
clash
Użytkownicy
Użytkownicy
 
Posty: 90
Dołączył(a): 26 lip 2009, o 23:58
Lokalizacja: wrocław

Re: Korea Północna (znów) strzela...

Postprzez Paffcio » 26 lis 2010, o 13:35

[quote=""clash""]a oprocz tego - Korea Północna wyśle zdalnie zaprogramowane ptaki, ktore beda sie zderzac z samolotami lotniskowca w powietrzu oraz korpusy nurków - samobójców z dłutami, którymi rozprują kadłub Washingtona.[/quote]
Żywa torpeda to żadne novum, pojawiły się już podczas II WŚ (tyle że wtedy bardzo prymitywne). A to może być bardzo skuteczna broń. Pół roku temu Koreańczycy skutecznie zatopili Cheonana zwykłą torpedą, a żywa torpeda (będąca czymś pomiędzy zwykłą torpedą a miniaturowym okręcikiem podwodnym) w zasadniczy sposób podnosi możliwości ataku w porównaniu do zwykłej torpedy.
Paffcio
Użytkownicy
Użytkownicy
 
Posty: 832
Dołączył(a): 20 kwi 2008, o 02:44

Re: Korea Północna (znów) strzela...

Postprzez jarbla » 26 lis 2010, o 14:03

Ekhmm, dosyć oryginalne poglądy.
Wątpię aby "żywa torpeda" miała większe możliwości od układu naprowadzania nowoczesnej torpedy. Ponadto nowoczesna torpeda może być naprowadzana przewodowo z OP i od niego otrzymywać dane.
Reasumując, prawdopodobieństwo uszkodzenia/zatopienia takiego lotniskowca przez północnych Koreańczyków jest bliskie zeru.
jarbla
Użytkownicy
Użytkownicy
 
Posty: 225
Dołączył(a): 14 sty 2007, o 19:33

Re: Korea Północna (znów) strzela...

Postprzez marcamper » 26 lis 2010, o 16:36

Czemu wszyscy zakładają że Chinom jest nie na rękę wojna w Korei?

Na początek jakie są fakty:
1. Chinom nie podoba się obecność amerykanów w Korei Południowej i w ogóle w Azji - chcieliby ich stamtąd wyrzucić.
2. Korea Południowa jest gospodarczym konkurentem Chin - przez nich mają mniejsze zyski w eksporcie elektroniki, ciuchów itp.

Dlaczego Chinom miałoby zależeć na pokoju?
1 boją się uciekinierów wojennych z Korei Pn
2 chcą mieć słabego sąsiada, którym mogą w dużym stopniu sterować

Ale czy na pewno nie chcą wojny?
1: W przypadku wybuchu wojny w Korei na szeroką skalę, chińczycy mogą wkroczyć na terytorium Korei Pn tak jak to zrobili Ruscy z Polską w 1939 - jako "pomoc dla przyjaciół koreańczyków w zabezpieczenia granicy" - jak zbrojnie wkroczy wojsko chińskie od północy, uciekinierzy natychmiast zawrócą na południe.
2: Jak rozpocznie się wojna totalna w Korei z użyciem broni chemicznej i atomowej, to zniszczenia i straty w ludziach będą tak olbrzymie,że po wojnie zjednoczona Korea będzie jeszcze przez kilkadziesiąt lat podnosić się z upadku - co spowoduje że gospodarczo nie będzie już konkurencją dla Chin.
A co do obecności amerykanów - po rozpoczęciu wojny totalnej to właśnie Chiny będą miały największą możliwość żeby zapobiec dalszym walkom (np. odcinając ropę Korei Pn.), więc to Chiny mogą być zbawicielem i rozjemcą Koreańczyków (a nie amerykanie którzy "dostarczyli broń atomową i tylko zaognili konflikt") - po wojnie Chiny mogą zaproponować że "zaopiekują się" zniszczonymi sąsiadami, w takim przypadku nie byłaby już mile widziana obecność amerykanów, bo to chińczycy zajęliby się pomocą dla sąsiadów i byliby gwarantami spokoju w regionie. Jednym słowem - wyrzuciliby amerykanów z regionu i dostali jeszcze większego sąsiada na którego można by wpływać i kierować - bo zniszczony kraj sam nie dałby rady przetrwać.

Musimy pamiętać że chińczycy mają zupełnie inną mentalność niż europejczycy i amerykanie. Chińczycy chcieliby być potęgą gospodarczą i militarną, ale absolutnie nie mają aspiracji by zastąpić amerykanów na stanowisku światowego żandarma. Mają w dupie czy Iran zaatakuje Izrael, lub czy w Afganistanie rządzą talibowie. Ich obchodzą tylko ich własne interesy i ochrona tych interesów.
Np. w kwestii zbrojeń - chińczycy nie próbują dorównać uzbrojeniem amerykanom (lotniskowce, samoloty wielozadaniowe itp), ale rozwijają i produkują broń którą mogą pokonać np. wspomniane wyżej lotniskowce.
Na przykład są w posiadaniu (chyba jako jedyni na świecie) anty okrętowej rakiety balistycznej Dong Feng 21D - jakby USA im zagroziły w jakiś sposób, mogą z odległości 3000 km kilkunastoma takimi rakietami zatopić całą grupa uderzeniową lotniskowca łącznie z samym lotniskowcem. Rakiety te rozwijają prędkość wysokohiperdźwiękową (prędkość pow. 10 machów) i z głowicą manewrującą są bardzo trudne do zestrzelenia przez system AEGIS.
Zamiast nowoczesnych samolotów - chińczycy rozwijają rakiety ziemia-powietrze - przez co amerykanie pomimo super samolotów niedługo nie będą mogli czuć się bezpieczni na niebie.

Teoretycznie rzecz biorąc, chińczycy mogliby nawet przekazać jakieś nowoczesne uzbrojenie Korei Pn. - żeby Ci poczuli się na siłach że mogą rozpocząć wojnę i że mogą ją nawet wygrać. To by spowodowało że straty po obu stronach byłyby jeszcze wyższe co byłoby na rękę Chinom.

Oczywiście to co napisałem to tylko moja opinia i spostrzeżenia. :-)
Ale nie lekceważyłbym chińczyków i nie robił założeń co do tego co zrobią lub czego nie zrobią, bo tego do końca nie wiemy i możemy się na takich założenia ostro przejechać.

Zapraszam do dyskusji :-)
marcamper
Użytkownicy
Użytkownicy
 
Posty: 1
Dołączył(a): 26 lis 2010, o 15:40

Re: Korea Północna (znów) strzela...

Postprzez Paffcio » 26 lis 2010, o 16:50

[quote=""jarbla""]Ekhmm, dosyć oryginalne poglądy.
Wątpię aby "żywa torpeda" miała większe możliwości od układu naprowadzania nowoczesnej torpedy.
[/quote]
Dowódca OP będzie miał wybór czy użyć zwykłych czy żywych torped, czy obu naraz.

Ponadto nowoczesna torpeda może być naprowadzana przewodowo z OP i od niego otrzymywać dane.

Nie zaprzeczam.

Reasumując, prawdopodobieństwo uszkodzenia/zatopienia takiego lotniskowca przez północnych Koreańczyków jest bliskie zeru.

Jest niewiele mniejsze niż prawdopodobieństwo zatopienia Cheonana pół roku temu (a wtedy jak pamiętamy udało się i to jedną torpedą). Poza tym jeszcze jedna uwaga. Biorąc pod uwagę klasę celu (a lotniskowiec to najcenniejszy łup jaki można sobie wyobrazić) dowódca OP może podjąć decyzję że warto nawet poświęcić cały OP (czyli zginą już nie tylko operatorzy w torpedach, ale cała załoga wraz z OP) żeby dorwać lotniskowca. I popłynie na pewną śmierć, ale da mu to cenne kilka sekund pozwalające odpalić torpedy i trafić lotniskowiec.
Paffcio
Użytkownicy
Użytkownicy
 
Posty: 832
Dołączył(a): 20 kwi 2008, o 02:44

Re: Korea Północna (znów) strzela...

Postprzez urbanoid » 26 lis 2010, o 17:21

1. Chinom nie podoba się obecność amerykanów w Korei Południowej i w ogóle w Azji - chcieliby ich stamtąd wyrzucić.
2. Korea Południowa jest gospodarczym konkurentem Chin - przez nich mają mniejsze zyski w eksporcie elektroniki, ciuchów itp.


Zgoda.

1 boją się uciekinierów wojennych z Korei Pn


Rzecz właściwie nieistotna. Uciekinierzy z Korei Północnej są zwracani Kimowi. W razie wojny tym bardziej zabezpieczą granicę.

2 chcą mieć słabego sąsiada, którym mogą w dużym stopniu sterować


I mają takiego sąsiada, Koreę Północną, którą jak najbardziej sterują, nie wiadomo tylko do końca w jakim stopniu.

1: W przypadku wybuchu wojny w Korei na szeroką skalę, chińczycy mogą wkroczyć na terytorium Korei Pn tak jak to zrobili Ruscy z Polską w 1939 - jako "pomoc dla przyjaciół koreańczyków w zabezpieczenia granicy" - jak zbrojnie wkroczy wojsko chińskie od północy, uciekinierzy natychmiast zawrócą na południe.


W Korei Południowej są wojska US Army. Nie wiadomo czy w razie wojny przybędą kolejne, ale Pekin musi się z tym liczyć. Jeśli zdecyduje się na "bratnią pomoc", to automatycznie rozpocznie się wojna z USA. Do tego nie są gotowi, a jeśli są tak inteligentni jak mi się wydaje, to dobrze o tym wiedzą.

2: Jak rozpocznie się wojna totalna w Korei z użyciem broni chemicznej i atomowej, to zniszczenia i straty w ludziach będą tak olbrzymie,że po wojnie zjednoczona Korea będzie jeszcze przez kilkadziesiąt lat podnosić się z upadku - co spowoduje że gospodarczo nie będzie już konkurencją dla Chin.
A co do obecności amerykanów - po rozpoczęciu wojny totalnej to właśnie Chiny będą miały największą możliwość żeby zapobiec dalszym walkom (np. odcinając ropę Korei Pn.), więc to Chiny mogą być zbawicielem i rozjemcą Koreańczyków (a nie amerykanie którzy "dostarczyli broń atomową i tylko zaognili konflikt") - po wojnie Chiny mogą zaproponować że "zaopiekują się" zniszczonymi sąsiadami, w takim przypadku nie byłaby już mile widziana obecność amerykanów, bo to chińczycy zajęliby się pomocą dla sąsiadów i byliby gwarantami spokoju w regionie. Jednym słowem - wyrzuciliby amerykanów z regionu i dostali jeszcze większego sąsiada na którego można by wpływać i kierować - bo zniszczony kraj sam nie dałby rady przetrwać.


Robisz założenie, że Koreańczycy z Południa to debile, którzy nie wiedzą kto utrzymuje przy życiu Kimów ani czym skończyłaby się dla nich "opieka" ChRL. Wiedzą też, że potrzebują Amerykanów, bo gdyby nie oni to od 1950 roku żyliby w takim samym "raju" jak ci z Północy. Jeśli zapytać Koreańczyka czy woli Chińczyków (i rodaków z Północy) czy Japończyków, ten odpowie: Amerykanina. Przede wszystkim dlatego, że w interesie Amerykanów jest silna Korea. Taka która będzie nie tylko konkurentem dla Chin i sprzymierzeńcem USA w regionie, ale i taka która będzie stanowić przeciwwagę dla innego amerykańskiego sojusznika - Japonii.
Nie zakładałbym też z góry "gigantycznych zniszczeń" ani użycia broni atomowej. Zresztą był w regionie taki kraj, który zarówno został w dużej części zrównany z ziemią przez lotnictwo strategiczne, a na koniec dostał jeszcze dwie atomówki. Ale był Amerykanom potrzebny (przeciw ZSRS i ChRL), więc wzięli udział w jego odbudowie. Skoro można było odbudować Japonię, to w razie czego będzie można i Koreę.

Musimy pamiętać że chińczycy mają zupełnie inną mentalność niż europejczycy i amerykanie. Chińczycy chcieliby być potęgą gospodarczą i militarną, ale absolutnie nie mają aspiracji by zastąpić amerykanów na stanowisku światowego żandarma. Mają w dupie czy Iran zaatakuje Izrael, lub czy w Afganistanie rządzą talibowie. Ich obchodzą tylko ich własne interesy i ochrona tych interesów.


Zgoda, mają inną mentalność. Czy chcą przejąć rolę USA na świecie? Być może w odległej przyszłości, sądzę, że póki co zadowoliliby się przejęciem dotychczasowej roli USA w regionie. NA razie nie mają jak tego zrobić, ale to wybitnie cierpliwe sukinsyny.

Np. w kwestii zbrojeń - chińczycy nie próbują dorównać uzbrojeniem amerykanom (lotniskowce, samoloty wielozadaniowe itp), ale rozwijają i produkują broń którą mogą pokonać np. wspomniane wyżej lotniskowce.
Na przykład są w posiadaniu (chyba jako jedyni na świecie) anty okrętowej rakiety balistycznej Dong Feng 21D - jakby USA im zagroziły w jakiś sposób, mogą z odległości 3000 km kilkunastoma takimi rakietami zatopić całą grupa uderzeniową lotniskowca łącznie z samym lotniskowcem. Rakiety te rozwijają prędkość wysokohiperdźwiękową (prędkość pow. 10 machów) i z głowicą manewrującą są bardzo trudne do zestrzelenia przez system AEGIS.
Zamiast nowoczesnych samolotów - chińczycy rozwijają rakiety ziemia-powietrze - przez co amerykanie pomimo super samolotów niedługo nie będą mogli czuć się bezpieczni na niebie.


No popatrz, Ty o tym wiesz, a Amerykanie nie wiedzą. A nawet jeśli wiedzą to są debilami i nie mają/nie pracują nad środkami przeciwdziałania. Po prostu ślepe dzieci we mgle.

Teoretycznie rzecz biorąc, chińczycy mogliby nawet przekazać jakieś nowoczesne uzbrojenie Korei Pn. - żeby Ci poczuli się na siłach że mogą rozpocząć wojnę i że mogą ją nawet wygrać. To by spowodowało że straty po obu stronach byłyby jeszcze wyższe co byłoby na rękę Chinom.


Taaak, a po przekazaniu uzbrojenia Północy w celu zaatakowania Południa, zostaną przez Koreańczyków przyjęci jako "rozjemca" i "gwarant regionalnej stabilności", którzy to Koreańczycy dodatkowo, w ramach nowo zawartej przyjaźni chińsko-koreańskiej, pogonią "imperialistycznych podżegaczy wojennych" za Pacyfik.

Oczywiście to co napisałem to tylko moja opinia i spostrzeżenia. :-)
Ale nie lekceważyłbym chińczyków i nie robił założeń co do tego co zrobią lub czego nie zrobią, bo tego do końca nie wiemy i możemy się na takich założenia ostro przejechać.


Tutaj zgoda.
“We’ll see who cracks first, the guests or the hosts, but sooner or later, somebody’s getting loaded into cattlecars, because that’s how things go in Europe.” Instapundit
Avatar użytkownika
urbanoid
Moderator
Moderator
 
Posty: 5374
Dołączył(a): 5 lip 2010, o 13:34
Lokalizacja: Łódź

Re: Korea Północna (znów) strzela...

Postprzez urbanoid » 27 lis 2010, o 23:16

Dowódca południowokoreańskich Marines:

"All marines, including marines on service and reserve marines, will avenge the two at any cost, keeping today's anger and hostility in mind," said Lieutenant General Yoo Nak Joon, commander of the South Korean Marine Corps.

"We will put our feelings of rage and animosity in our bones and take our revenge on North Korea."

"It's time for action. Time for retaliation. Let's strike the presidential palace in Pyongyang," shouted close to 1,000 marine veterans in downtown Seoul, who burned photographs of North Korean leader Kim Jong-il and his anointed successor, his son Kim Jong-un.


http://www.reuters.com/article/idUSL3E6MN0SQ20101127

Ech ... ależ to musiało brzmieć ... co tu dużo mówić, lubię gościa. :D
“We’ll see who cracks first, the guests or the hosts, but sooner or later, somebody’s getting loaded into cattlecars, because that’s how things go in Europe.” Instapundit
Avatar użytkownika
urbanoid
Moderator
Moderator
 
Posty: 5374
Dołączył(a): 5 lip 2010, o 13:34
Lokalizacja: Łódź

Re: Korea Północna (znów) strzela...

Postprzez sickboy » 28 lis 2010, o 10:40

Może to oddawać nastroje południowych... z pewnością nie kochają swoich północnych "braci". :wink:
Avatar użytkownika
sickboy
Użytkownicy
Użytkownicy
 
Posty: 3958
Dołączył(a): 24 cze 2006, o 22:30

Re: Korea Północna (znów) strzela...

Postprzez urbanoid » 28 lis 2010, o 13:45

Mając takich "braci" zdecydowanie nie potrzebują już więcej wrogów. :wink: Chińczycy mocno napierają na powrót do rozmów sześciostronnych, które zostały zerwane w 2008, ale Południowi odmówili - i trudno im się w tej sytuacji dziwić.
“We’ll see who cracks first, the guests or the hosts, but sooner or later, somebody’s getting loaded into cattlecars, because that’s how things go in Europe.” Instapundit
Avatar użytkownika
urbanoid
Moderator
Moderator
 
Posty: 5374
Dołączył(a): 5 lip 2010, o 13:34
Lokalizacja: Łódź

Re: Korea Północna (znów) strzela...

Postprzez Kirisse » 30 lis 2010, o 00:59

http://fakty.interia.pl/swiat/news/pocz ... ,1563967,4

I a pro po tego co magą Chiny w stosunkach z USA (przynajmniej na własnym podwórku) to głos oddajmy pani H. Clinton:


Nawet amerykańska sekretarz stanu Hillary Clinton musiała przyznać w styczniu 2009 r., że trudniej jest rozmawiać z Chinami jak równy z równym. "Władcy z Pekinu kupili bowiem górę amerykańskich obligacji państwowych i od dawna są największym wierzycielem USA. "Jak można wyłożyć kawę na ławę w rozmowie z własnym bankierem?" - zapytała zrezygnowana sekretarz stanu USA byłego premiera Australii Kevina Rudda. Tak napisano przynajmniej w depeszy ambasady USA w (stolicy Australii) Canberze" - pisze "Spiegel".
Najgorszą rzeczą na świecie zaraz po przegranej bitwie jest bitwa wygrana.
Kirisse
Użytkownicy
Użytkownicy
 
Posty: 4069
Dołączył(a): 28 lut 2009, o 16:18

Re: Korea Północna (znów) strzela...

Postprzez Wilson » 1 gru 2010, o 14:54

Korea Północna traci ostatniego sojusznika? Można tak sądzić na podstawie przecieku Wikileaks. Jedna z ujawnionych dyplomatycznych depesz twierdzi, że Chiny nie będą w stanie uratować Korei Północnej przed upadkiem po śmierci Kim Dzong Ila. Zdaniem Pekinu, kraj już dawno upadł ekonomicznie, a w ciągu kilku lat po śmierci swojego przywódcy upadnie i politycznie.


http://www.tvn24.pl/-1,1684477,0,1,chin ... omosc.html
Wilson
Użytkownicy
Użytkownicy
 
Posty: 170
Dołączył(a): 27 mar 2008, o 18:46

Re: Korea Północna (znów) strzela...

Postprzez Kirisse » 1 gru 2010, o 16:52

Nie wierze w to - przynajmniej w część dotyczącą połączenia. Chiny za te marne parę mld dolarów inwestycji nie odpuszczą. Oczywiście po śmierci starego jest jak najbardziej możliwe odejście od ścieżki jaką podążała do tej pory KRLD ale nie w stronę ROK tylko w stronę modelu chińskiego. Zastanów się co by zyskała wierchuszka z KRLD po upadku reżimu i ewentualnym połączeniu. Pluton egzekucyjny? :lol: Nierealne mrzonki. To tak jakby Hitlerowscy dygnitarze nagle zapragnęli przejść na komunizm licząc na zachowanie pozycji po zajęciu Niemiec przez ZSRR.
Najgorszą rzeczą na świecie zaraz po przegranej bitwie jest bitwa wygrana.
Kirisse
Użytkownicy
Użytkownicy
 
Posty: 4069
Dołączył(a): 28 lut 2009, o 16:18

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Współczesne konflikty zbrojne

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: mjacenty, welder i 12 gości