Pociski manewrujące, czy przeciwlotnicze?

Dział dotyczący współczesnych sił morskich.

Pociski manewrujące, czy przeciwlotnicze?

Postprzez analityk » 24 kwi 2017, o 11:56

Wydaje się, że aktualnie marynarka wojenna postawiona jest przed wyborem: "panowie macie zagwarantowane w ramach modernizacji floty 7,5-9,0 mld złotych, musicie wybrać: albo 3-4 fregaty przeciwlotnicze, albo 3 okręty podwodne z pociskami manewrującymi, obrona przeciwlotnicza, albo odstraszanie strategiczne". Naprawdę prosty wybór? ;)
Jeśli rzeczywiście okręty podwodne będą miały przydzielony stały rejon patrolowania na Bałtyku Środkowym (Basen Gotlandzki), uznany za optymalny dla tego typu jednostek przez marynarkę wojenną , to wystrzelone z tego obszaru pociski dolecą w rejon Biełomorska na północy, Moskwy w centrum i Briańska na południe. Czy w czasie działań wojennych przeciwnik będzie posiadał niezbędne środki (okręty, samoloty i śmigłowce ZOP) do stałego kontrolowania tego akwenu (powierzchnia około 80-85 tysięcy km2)?
Jedyny możliwy wybór w przypadku pocisków manewrujących to:
- BGM-109C Tomahawk
http://www.navy.mil/navydata/fact_displ ... =1300&ct=2
- missile de croisière naval (MdCN), którego nosicielem jest Scorpene (maksymalnie do 6 wyrzutni pionowego startu):
http://www.navyrecognition.com/index.ph ... hotos.html
Warto pamiętać o zasadzie użycia pocisków manewrujących, gdzie decyzja o wyborze celu i czasie ich odpalenia ma charakter kalkulacji politycznej:
"Avant de passer au concept d'emploi du MDCN, il est nécessaire de préciser que les missiles de croisières sont en France des armes dites stratégiques, c'est-à-dire que leur emploi est du ressort des autorités politiques. Toute utilisation d'un SCALP-EG ou d'un MDCN nécessitera donc l'accord du Président de la République, qui se verra présenter par le Chef d'Etat Major des Armées un dossier contenant les cibles potentielles en cas de conflit. La nature stratégique du missile implique que celui-ci soit utilisé contre des cibles de haute valeur constituant les centres gravités de l'Etat adverse. Ceux-ci peuvent être les centres décisionnels politiques ou militaires, les grands sites industriels ou encore des objectifs militaires d'importance (radars, centres de contrôle de la défense aérienne,...)."
W tlumaczeniu na angielski:
"Before turning to the concept of employment of the MDCN, it is necessary to specify that the cruise missiles are in France so-called strategic weapons, that is to say that their use is the responsibility of the political authorities. Any use of a SCALP-EG or a MDCN will therefore require the agreement of the President of the Republic, who will be presented by the Chief of Staff of the Armed Forces a file containing the potential targets in case of conflict. The strategic nature of the missile implies that it must be used against high-value targets that constitute the gravitational centers of the adverse state. These can be political or military decision-making centers, large industrial sites or important military objectives (radars, air defense control centers, etc.)."
http://www.aeroplans.fr/Aviation-milita ... artie.html

W przypadku fregat przeciwlotniczych sprawa jest oczywista: czy 3-4 jednostki pływające przy współpracy z lądowymi stacjami radiolokacyjnymi, rozpoznania i przeciwdziałania radioelektronicznego są w stanie zapewnić skuteczną obronę przeciwlotnicza polskiego wybrzeża w przypadku zmasowanego użycia przez przeciwnika samolotów, śmigłowców szturmowych, pocisków manewrujących i pocisków balistycznych?
Fregata przeciwlotnicza - fregaty wielozadaniowe z rozszerzonymi zdolnościami obrony przeciwlotniczej zapewniającymi ciągłą obronę powietrzną obszaru, jako okręty posiadające zdolność obrony powietrznej, mają możliwość:
- realizacji funkcji wczesnego ostrzegania dla krajowego systemu obrony powietrznej,
- zobrazowania sytuacji powietrznej znacznego obszaru (o zasięgu kilkuset kilometrów – również na lądzie),
- zwalczania celów powietrznych na odległościach ponad 100 km (a więc jeszcze przed wystrzeleniem przez wykrytego przeciwnika przeciwokrętowego kierowanego pocisku rakietowego-PoKPR),
- naprowadzania własnych samolotów
- zapewnienia informacji o sytuacji powietrznej, nawodnej i lądowej dalekiego zasięgu (w tym targetingu),
Fregaty przeciwlotnicze w ścisłej współpracy z lotnictwem rozpoznawczym i uderzeniowym powinny skupić się na rażeniu w pierwszej kolejności:
- elementów systemu wskazywania celów poza horyzontem (Over-the-Horizon-Targeting, OTHT),
- elementów systemu kierowania i dowodzenia oraz samych efektorów przeciwnika,

Realizację tych zadań zapewni:
- stacja radiolokacyjna o zasięgu 400-450km
- 8-12 pocisków Tomahawk w wariancie do zwalczania celów brzegowych BGM-109C iewentualnie w wariancie do zwalczania celów nawodnych BGM-1209B
- 32-48 pocisków przeciwlotniczych SM-2MR
- 96-128 pocisków przeciwlotniczych RIM-162 ESSM
- rozbudowane BCI (minimum 20 stanowisk operatorskich)
analityk
Użytkownicy
Użytkownicy
 
Posty: 923
Dołączył(a): 10 kwi 2011, o 16:22

Re: Pociski manewrujące, czy przeciwlotnicze?

Postprzez oskarm » 24 kwi 2017, o 13:37

Mowienie o odstraszaniu strategicznym przy pomocy 24 pociskow (lacznie na 3 okretach) manewrujacych z glowicami konwencjonalnymi, to groteska. Uwidoczniaja to liczby: 59 pociskow by zniszczyc 1 lotnisko lub 750 w pierwszej fazie ataku na Irak w 2003...

Istnieje jeszcze opcja ataku na kluczowa infrastrukture. Tu pozostaja chyba tylko elementy rafinerii i przepompowni w nafto/gazo portach. Oczywiscie wszystko to z pewnoscia, ze przeciwnik odpowie kilkukrotnie silniej. Ataki na elektrownie atomowe, to casus belli do uzycia przez przeciwnika broni atomowej. Jakakolwiek eskalacja w tym kierunku to samobojstwo dla nas (jesli nie dla planety).

Przy tak postawionym problemie jak w temacie wybralbym 3-4 Ivery Huitfeldty i 2-3 KSS-500A (jesli projekt zostal doprowadzony do konca, teoretycznie powinien byc tanszy o polowe od typowych Orek). OP zawsze wprowadza spory czynnik niepewnosci do dzialan przeciwnika.
oskarm
Użytkownicy
Użytkownicy
 
Posty: 1834
Dołączył(a): 12 maja 2006, o 15:47
Lokalizacja: 3miasto

Re: Pociski manewrujące, czy przeciwlotnicze?

Postprzez sealkw » 24 kwi 2017, o 14:14

Jako, że to mój pierwszy post, najpierw się przywitam.
Cześć wszystkim.

Raczej się nie odzywam oddając głos bardziej doświadczonym użytkownikom. Tutaj chciałbym jednak odpowiedzieć na często pojawiający się argument.
Ataki na elektrownie atomowe, to casus belli do uzycia przez przeciwnika broni atomowej

Opcja ataku WP na cywilne instalacje nuklearne innego kraju jest brana raczej jako odpowiedź na wcześniejsze użycie broni atomowej wobec Polski.
Jest to zrozumiałe podejście wobec koncepcji deeskalacyjnego użycia broni jądrowej.

Jeżeli się mylę, proszę uprzejmie o wyprowadzenie mnie z błędu.
sealkw
Użytkownicy
Użytkownicy
 
Posty: 1
Dołączył(a): 22 maja 2016, o 09:05

Re: Pociski manewrujące, czy przeciwlotnicze?

Postprzez Duckingman » 24 kwi 2017, o 15:23

W pełni zgadzam się z @sealkw Możliwość ataku odwetowego na elektrownie atomowe w przypadku ataku bronią jądrową na nas może być równie skuteczną formą straszaka jak posiadanie broni jądrowej. Skoro jako państwo ratyfikowaliśmy umowę o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej to warto posiadać inny sposób odpowiedzi na hipotetyczny atak przy użyciu broni jądrowej na nasz kraj. Natomiast inną zupełnie kwestią są szanse powodzenia takiego ataku odwetowego. Przy zdolnościach plot FR jakoś ciężko mi wyobrazić sobie nasz skuteczny atak odwetowy na rosyjską elektrownię atomową. Jak dla mnie cały ten wymóg posiadania rakiet manewrujących przez OP był stworzony tylko po to by nie znaleźć oferenta zdolnego spełnić nasze oczekiwania i w ten sposób dialog techniczny na nowe OP można prowadzić latami przepychając problem znalezienia środków na nowe okręty podwodne na kolejnych włodarzy w MON.
Duckingman
Użytkownicy
Użytkownicy
 
Posty: 325
Dołączył(a): 3 sty 2016, o 21:48

Re: Pociski manewrujące, czy przeciwlotnicze?

Postprzez Pismak » 24 kwi 2017, o 18:17

Dajcie już spokój z tymi pociskami manewrującymi... Nawet jeśli atak się powiedzie to szkody jakie spowoduje zostaną usunięte w ciągu tygodnia (jak ktoś myśli że wystarczy trafić tomahawkiem w "rafinerię" żeby ta sama z siebie spłonęła do gołej ziemi to...) Więc inwestowanie kilku miliardów aby uzyskać taki efekt to zwykłe marnotrawstwo. Atakowanie odwetowe elektrowni atomowych w razie użycia przez Rosję borni A na członka NATO... Ej no to jakiś kabaret? Jeśli NATO oleje taki atak to możemy im nawet Kreml zbombardować a oni i tak poślą Polskę w niebyt razem z całym basenem Gotlandzkim w ramach prewencji natomiast jeśli NATO odpowie to takie popierdywanie i tak nie będzie miało sensu. Scenariusze jak z anime.
Pismak
Użytkownicy
Użytkownicy
 
Posty: 1924
Dołączył(a): 7 sie 2014, o 23:01

Re: Pociski manewrujące, czy przeciwlotnicze?

Postprzez marek8888 » 24 kwi 2017, o 19:04

Zacznijmy może od tego, że te "ataki" na nuklearne obiekty to rojenia w stylu dziecięcych fantazji są. Pewne być może naszym politykom nie bardzo znane ale jednak obowiązujące nieformalne ustalenia przewidują, że pewnych rzeczy się w ramach nawet wojny nie będzie robić - no chyba, że już puszczają wszystkie hamulce ale to już armagedon ;)
Poziomy wojowania są dosyć ściśle określone i z całą pewnością nie ma w nich miejsca na swobodne wygrażanie komukolwiek swoimi Tomkami przez jakichś rząd nad Wisłą co to przeciętny amerykański kongresmen nie bardzo wie nawet gdzie to i co to...
Prawdopodobnie z tymi pociskami poza wariantem, że to niezwykle wygodna "argumentacja" aby programu nie zrealizować szybko chodzi o to, że co i rusz jakichś inżynier wychodzi z argumentacją jak to jednym takim Tomkiem można czy to "wyłączyć" rafinerię nawet na 2-3 miesiące czy pozbawić miasto wielkości W-wy prądu nawet na tydzień. Jedną celną rakietką podkreślam i jak wiedzą fachowcy w "teorii" jest to w pełni możliwe. Problem w tym, że na takie potencjalne podchody dobre może w tradycji naszych zajazdów mało kto się w poważnej polityce międzynarodowej nabiera. A już z cała pewnością Amerykanom do niczego nie jest potrzebna taka zdolność polskiego sojusznika bo tylko kłopot mógłby z tym być a nie żadna korzyść... Skończmy więc może z kompletną fikcją literacką raz a definitywnie bo już groteskowe zaczyna być ciągłe ciągnięcie tego raczej "łyskaczowego" ;) pomysłu...
Dla mnie rozstrzygającym argumentem jest to, że USA sobie na 100% nie zachcą abyśmy taką zdolność mieli więc? ;)

Powyższe nie zmienia jednak wcale tego, że nowe okręty podwodne bez tych "miraży" to jest pomysł jak najbardziej ok.
Kwestia nr 2 czyli budowa okrętów przeciwlotniczych - Pomysł jak najbardziej ok tyle tylko, że w naszej specyficznej sytuacji okręty te muszą być zdolne do "pokrycia" całego terytorium kraju operując w rejonie Zatoki Pomorskiej a to niestety nieco komplikuje problem z uwagi na bardzo dalekie zasięgi rakiet a co za tym idzie także ich koszty.
marek8888
Użytkownicy
Użytkownicy
 
Posty: 615
Dołączył(a): 29 paź 2008, o 10:58
Lokalizacja: Gdynia

Re: Pociski manewrujące, czy przeciwlotnicze?

Postprzez Duckingman » 24 kwi 2017, o 20:54

marek8888 napisał(a):Zacznijmy może od tego, że te "ataki" na nuklearne obiekty to rojenia w stylu dziecięcych fantazji są. Pewne być może naszym politykom nie bardzo znane ale jednak obowiązujące nieformalne ustalenia przewidują, że pewnych rzeczy się w ramach nawet wojny nie będzie robić - no chyba, że już puszczają wszystkie hamulce ale to już armagedon ;)


Przed każdą wojną zasady niby są ściśle określone, a życie je weryfikuje dosyć brutalnie. Przed drugą wojną światową też były ściśle określone zasady prowadzenia działań wojennych (konwencje genewskie), a jakoś ok. 60 milionów ludzi straciło podczas niej życie (z czego prawie 2/3 było cywilami) i większość się tymi ustaleniami nie przejmowała.

Dla mnie rozstrzygającym argumentem jest to, że USA sobie na 100% nie zachcą abyśmy taką zdolność mieli więc? ;)


Podobnie mówiono jeszcze niedawno o pociskach JASSM-ER i jakoś jednak je będziemy mieli (chyba jako jedyni poza Amerykanami). Oczywiście nie piszę o tym bo jestem zdania, że Tomahawki nam są potrzebne (bo nie są), ale chciałbym Ci uzmysłowić, że takie postrzeganie świata jak Twoje ma niewiele wspólnego z rzeczywistością. Akurat dla USA Polska jest jednym z kluczowych sojuszników (z wielu powodów) i wbrew zaklinaniu rzeczywistości przez PO i Nowoczesną nawet minister Macierewicz Amerykanów nie odstrasza (choć zapewne we własnym gronie darzą go poważaniem odpowiednim do jego wyskoków).

Kwestia nr 2 czyli budowa okrętów przeciwlotniczych - Pomysł jak najbardziej ok tyle tylko, że w naszej specyficznej sytuacji okręty te muszą być zdolne do "pokrycia" całego terytorium kraju operując w rejonie Zatoki Pomorskiej a to niestety nieco komplikuje problem z uwagi na bardzo dalekie zasięgi rakiet a co za tym idzie także ich koszty.


A czy to jest w ogóle możliwe? Bo ja nie kojarzę okrętowych systemów plot o takim zasięgu. Nie bardzo też widzę sensowność obrony przestrzeni powietrznej Krakowa systemami ulokowanymi w Zatoce Pomorskiej.
Duckingman
Użytkownicy
Użytkownicy
 
Posty: 325
Dołączył(a): 3 sty 2016, o 21:48

Re: Pociski manewrujące, czy przeciwlotnicze?

Postprzez Pismak » 24 kwi 2017, o 21:11

No to zupełnie boski pomysł. Nie dość że musisz zakupić systemy o zasięgu 600km zamiast 200km to jeszcze pojawia się nieprzyjaciel a twoje rakiety plot są na miejscu już pół godziny po nalocie.
Pismak
Użytkownicy
Użytkownicy
 
Posty: 1924
Dołączył(a): 7 sie 2014, o 23:01

Re: Pociski manewrujące, czy przeciwlotnicze?

Postprzez marek8888 » 24 kwi 2017, o 22:16

No tak tyle tylko, że równie dobrze postrzeganie świata w kategoriach tego, że jakoby RP jest dla USA jednym z najważniejszych sojuszników także może być koncepcją zupełnie chybioną i nietrafną... I co wtedy? Konsekwencje takie "omyłki" wydają się dosyć poważne a nasze doświadczenia historyczne pokazują przewagę raczej postawy bardzo emocjonalnej w miejsce pragmatycznych...więc co? ;)
Anglosasi mają taką mądrą, starą i bardzo prosta zasadę, z której czytelnością w kraju nad Wisłą jest nietęgo - jest nią zaangażowanie środków własnych w tego "najważniejszego" sojusznika - gdy kogoś postrzegają jako na serio ważnego płacą jemu nawet wygórowane kwoty nawet gdy mają przy tym płakać - płacą nam czy my im?
Proszę nie porównywywać niewielkiej ilości bombek, których zasad użycia przez krajowe czynniki tak naprawdę nie znamy do kuriozalnej koncepcji "odstraszania" przy pomocy kilkunastu rakiet manewrujących... To, że nam się w 1939 dla przykładu "wydawało", że możemy sobie ot tak broni chemicznej użyć zostało bardzo szybko "wyperswadowane" przez aliantów ale warto moze o tym pamiętać jako przykładzie tego jak dziwne u nas niekeidy pomysły krążą po czerepach temu czy tamtemu. Darujmy więc sobie te "mądrości" po tym jak to będziemy nukami walić gdzie popadnie... bo ktoś wreszcie przyjmie szlachetkową koncepcję wojowania...
Faktem poza sporem jest na pewno to, że taka "koncepcja" opóźnia proces budowy OP na czas tak naprawdę nieokreślony. Bo gdybyście byli na miejscu Amerykanów dalibyście Tomki komukolwiek? Ja bym nie dał i bardzo dobrze wiem, że pragmatyczni Amerykanie stricte na rzymski sposób interpretujący pojęcie "sojusznika" tego niezależnie od naszego "pocieszania się" albo nie zrobią wcale albo zrobią w takiej postaci, że szkoda jednego dnia zmarnowanego na rozważanie tej "serca pokrzepiającej" idei.
Co do koncepcji fregaty plot/przewrakietowej to ten kierunek przynajmniej ma jakiś sens nawet gdyby był w stanie jedynie częściowo zapewnić przykrycie plot kraju.
marek8888
Użytkownicy
Użytkownicy
 
Posty: 615
Dołączył(a): 29 paź 2008, o 10:58
Lokalizacja: Gdynia

Re: Pociski manewrujące, czy przeciwlotnicze?

Postprzez Duckingman » 25 kwi 2017, o 09:02

marek8888 napisał(a):Anglosasi mają taką mądrą, starą i bardzo prosta zasadę, z której czytelnością w kraju nad Wisłą jest nietęgo - jest nią zaangażowanie środków własnych w tego "najważniejszego" sojusznika - gdy kogoś postrzegają jako na serio ważnego płacą jemu nawet wygórowane kwoty nawet gdy mają przy tym płakać - płacą nam czy my im?


Specyficzne dość postrzeganie sojuszy. Jakiemu państwu będącego członkiem NATO USA płaci jakieś znaczące sumy? Brytyjczycy też nie są ważnym sojusznikiem dla USA? A z poza NATO? Płaci jakieś większe sumy Japonii albo Republice Chińskiej? Poza tym nie jest tak, że USA nie wydaje $ w Polsce na poprawę naszego bezpieczeństwa. No chyba, że uważasz, że żołd żołnierzom amerykańskim przebywającym w Polsce płaci nasz MON. Trochę $ i sprzętu od nich również otrzymujemy regularnie. Popłynęło też do nas parę miliardów zł z NATO na poprawę infrastruktury wojskowej którego głównym sponsorem jest USA. USA przede wszystkim wydaje tam pieniądze gdzie może w każdej chwili wybuchnąć kolejny duży konflikt który mógłby wpłynąć na ich pozycję w danym rejonie świata bo dzięki temu mogą ograniczyć użycie własnych sił (po wojnie w Wietnamie do dziś wielu Amerykanów jest niechętna wysyłania swoich żołnierzy na nie swoje wojny). Stąd tak wiele $ płynie na Bliski Wschód (Izrael, Egipt, Jordania), do Afryki (Uganda, Kenia, RPA, Tanzania, Nigeria) oraz do Azji Środkowej (Afganistan, Pakistan). Uważasz, że nasza sytuacja geopolityczna jest podobna do tych rejonów świata? Poza tym mimo wszystko więcej warta jest pomoc w postaci obecności żołnierzy niż same $.

Bo gdybyście byli na miejscu Amerykanów dalibyście Tomki komukolwiek?


Ty byś może i nie dał, ale Amerykanie dają. Dali Brytyjczykom. Chcieli dać też Holendrom i Hiszpanom, ale Ci ostatecznie zrezygnowali. Nam też dadzą jak poprosimy tak jak dali nam JASSM-ER choć osób wypowiadających się na ten temat tak jak Ty teraz na temat Tomahawków było wielu.

Co do koncepcji fregaty plot/przewrakietowej to ten kierunek przynajmniej ma jakiś sens nawet gdyby był w stanie jedynie częściowo zapewnić przykrycie plot kraju.


Fregaty z tego co mi wiadomo mogą co najwyżej zapewnić obronę plot/prak terenom nadbrzeżnym. Jak miałaby wyglądać obrona choćby Bydgoszczy w sytuacji gdyby wrogie myśliwce/rakiety leciały od naszej południowej granicy?
Duckingman
Użytkownicy
Użytkownicy
 
Posty: 325
Dołączył(a): 3 sty 2016, o 21:48

Re: Pociski manewrujące, czy przeciwlotnicze?

Postprzez marek8888 » 25 kwi 2017, o 11:19

No co ja mam Koledze napisać na tako ekstremalnie naiwne postrzeganie sojuszu militarnego? Poprosimy i dostaniemy… może jeszcze warto byłoby dodać ile za to zapłacimy i na jakich zasadach będziemy mogli użyć? Ja wiem, że te ostanie u nas zupełnie nieistotne ale może jednak? Może tez byłby łaskaw Kolega rozwinąć dlaczego niektóre państwa chcące uzyskać dostęp do tych pocisków na brytyjskich warunkach zrezygnowały gdy poznały szczegóły? ;) Może też słówko o tym, dlaczego Korea pozyskująca wszak z USA naprawdę nowoczesne zabawki sobie świadomie odpuściła podobnie jak Izrael? Wspomniane przez Kolegę bombki – rozumiem, że Kolega zna zasady ich użycia przez naszą stronę lub wierzy, że jesteśmy tak „zaufanym” sojusznikiem, że możemy je sobie wycelować i odpalić ot tak gdy tylko nam się zachce komuś pogrozić? ;) Być może to właśnie dlatego jesteśmy tacy „fajni” bo wiele rzeczy robimy zupełnie inaczej niż bogate kraje zachodu (dla przykładu pozyskując za ciężkie pieniądze sprzęt, którego możemy użyć tylko wtedy gdy nam „sojusznik” pozwoli) ale to wcale nie znaczy, że zyskujemy tym sobie choćby minimalny szacunek kogokolwiek lub, że cokolwiek zyskujemy jako kraj. Ja wiem, że to u nas wiedza tajemna ale w starożytnym Rzymie udostępnienie nawet najnowszych technologii „sojusznikowi” było uważane za li tylko udogodnienie w bieżącej rozgrywce i nic więcej – jaranie się jak to jesteśmy zaufanym i najważniejszym to jakichś prawie plemienny fetysz jest ;)
Tak nieprawdopodobnie naiwne opieranie swoich szans obronnych na „sojuszach” wiele razy w przeszłości skończyło się tragicznie i jakoś nas niczego nie nauczyło…
Tak czy inaczej łączenie pocisków manewrujących z nowymi Orkami = praktycznie brak realizacji programu pod bardzo efektowną wymówką przez ładnych parę lat. Ewentualna zgoda na sprzedaż pocisków pomijając fakt, że obwarowana dziesiątkami warunków i zwyczajnie droga w zasadzie nic nam szczególnego nie da w jakiejkolwiek praktycznej dziedzinie.
Co do fregat to co do zasady nie są od zapewniania obrony plot nabrzeża – no chyba, że kraj stricte wybrzeżowy jak Holandia na przykład. W naszych realiach problem z nimi jest taki, że ich wyrzutnie są na tyle uniwersalne, że mogą przenosić także inne pociski w tym owe Tomki choć wcale nie tylko bo powstaje przecież to i owo nowego. Skoro Rosja robi wielkie halo z pojedynczych wyrzutni systemu antyrakietowego to budowa tego typu okrętów oznaczałaby w zasadzie pewny wyścig zbrojeń na który nas zwyczajnie nie stać. Bo wbrew – przepraszam ale to są komunały – o partnerstwie w Nato itd., itd. – oczywiście prawda ale nie na polu finansowym… Nasza kołderka jest bardzo króciutka…
marek8888
Użytkownicy
Użytkownicy
 
Posty: 615
Dołączył(a): 29 paź 2008, o 10:58
Lokalizacja: Gdynia

Re: Pociski manewrujące, czy przeciwlotnicze?

Postprzez Człowiek Krzak » 25 kwi 2017, o 11:23

Zastanawiam się jak owe fregaty poradziłyby sobie z Moskitami, Uranami, Onyksami i innymi podobnymi typami rakiet pokr. zalegającymi tonami w Obwodzie Kaliningradzkim.
Człowiek Krzak
Użytkownicy
Użytkownicy
 
Posty: 93
Dołączył(a): 22 mar 2016, o 20:12

Re: Pociski manewrujące, czy przeciwlotnicze?

Postprzez oskarm » 25 kwi 2017, o 11:54

Człowiek Krzak napisał(a):Zastanawiam się jak owe fregaty poradziłyby sobie z Moskitami, Uranami, Onyksami i innymi podobnymi typami rakiet pokr. zalegającymi tonami w Obwodzie Kaliningradzkim.

Jeśli załogi byłby opływane i reagowały na zagrożenie na zasadzie "pamięci mięśniowej", to przy zwalczaniu 16-32 celów jednocześnie przez okręt + WE całkiem nieźle.
oskarm
Użytkownicy
Użytkownicy
 
Posty: 1834
Dołączył(a): 12 maja 2006, o 15:47
Lokalizacja: 3miasto

Re: Pociski manewrujące, czy przeciwlotnicze?

Postprzez Człowiek Krzak » 25 kwi 2017, o 13:05

Patrząc na to co pływa we Flocie Bałtyckiej, to ze 100 rakiet byliby w stanie wypalić. Do tego dochodzą jeszcze baterie nadbrzeżne. Więc jeśli nasze hipotetyczne 4 fregaty byłyby podobne do niemieckich Sachsen'ów, to przy 100% skuteczności OPL wystrzelały by się tak na styk. Wątpię w taką skuteczność, a do tego jeszcze lotnictwo może coś dołożyć od siebie. Dlatego dobrze jakby w razie takiego konfliktu połączyły się z inną flotą, np. niemiecką.
Okręty podwodne miałyby większą przeżywalność, a atak pociskami manewrującymi z OP zawsze można połączyć z atakiem JASSM'ów.
Człowiek Krzak
Użytkownicy
Użytkownicy
 
Posty: 93
Dołączył(a): 22 mar 2016, o 20:12

Re: Pociski manewrujące, czy przeciwlotnicze?

Postprzez Pismak » 25 kwi 2017, o 14:02

No ja nie chce rozwiewać waszych wizji ale w działaniach bojowych przy jednorazowym ataku kilkudziesięciu pocisków atakujących nad lustrem to możecie uzyskać pewnie w granicach 60-80% skuteczności. Nawet Izrael zwalczając swoim Iron Dome pojedyncze rakiety i pociski (intensywność bodajże ok 500 pocisków w ciągu tygodnia zwykłych rakiet i pocisków w większości "domowej roboty(" uzyskał 85% skuteczności... Te skuteczności (jakie podają producenci i lobbyści)i przy zwalczaniu kilkudziesięciu celów jednocześnie przez jeden okręt to mit i to nawet dla okrętu w pełnej gotowości bojowej przygotowanego na atak.
I jeszcze pytanko w jaki system wpięte byłyby te okręty plot który koordynowałby ich akcję lub pozwalał użyć jako zespół z innym okrętami NATO?
Pismak
Użytkownicy
Użytkownicy
 
Posty: 1924
Dołączył(a): 7 sie 2014, o 23:01

Następna strona

Powrót do Marynarka wojenna

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości