Artyleria nadbrzeżna

Dział dotyczący współczesnych sił morskich.

Artyleria nadbrzeżna

Postprzez pio » 24 wrz 2015, o 22:20

Mam dwa pytania:
- czy testowano kiedykolwiek skuteczność pocisków kasetowych w zwalczaniu okrętów lub przynajmniej jego nadbudówek?
- czy można byłoby w miarę celnie prowadzić ogień całej baterii np. Goździków lub nawet pojedynczej haubicoarmaty samobieżnej do ruchomego celu morskiego, oddalonego o maksimum 8 km od brzegu? (przyjmując, że ta bateria ma stanowiska ogniowe 500-1000 metrów od plaży)
"Bez zgody ani państwo nie może egzystować, ani rodzina" - Ksenofont
Avatar użytkownika
pio
Moderator
Moderator
 
Posty: 2163
Dołączył(a): 13 lut 2015, o 14:31

Re: Artyleria nadbrzeżna

Postprzez leanderr » 25 wrz 2015, o 10:54

A do czego chcesz z tego goździka strzelać? Do amfibii wielkości PTS? Czy do Zubra poruszającego się do 110km/h? Ryzyko POPRna tyle odsunęło wszystkie duże jednostki od brzegu na znaczny dystans, w strefie przybrzeżnej to już tylko szybkobieżne barki, poduszkowce i amfibie. Poczytaj sobie co amerykanie zmodzili w ramach EFV. Trochę drogi im co prawda wyszedł i nie wdrożyli go, zostając przy wymęczonym AAV7
leanderr
Użytkownicy
Użytkownicy
 
Posty: 53
Dołączył(a): 25 mar 2014, o 09:33

Re: Artyleria nadbrzeżna

Postprzez pio » 25 wrz 2015, o 11:30

Akurat mi chodziło o kutry desantowe, ewentualnie o trałowce trałujące podejścia do plaż lub - jak w przypadku wojny z Tamilskimi Tygrysami - o kutry patrolowe.

Zresztą i tak pytam się dla zaspokojenia ciekawości, bo domyślam się, że Spike NLOS byłby lepszą bronią przeciwdesantową. A na odległość 20-25 mil morskich zadania obrony brzegu mogłyby wypełniać armatohaubice kal. 155 mm.
"Bez zgody ani państwo nie może egzystować, ani rodzina" - Ksenofont
Avatar użytkownika
pio
Moderator
Moderator
 
Posty: 2163
Dołączył(a): 13 lut 2015, o 14:31

Re: Artyleria nadbrzeżna

Postprzez leanderr » 25 wrz 2015, o 12:52

Problem jest taki, że przy ostrzale na lądzie artylerią ostrzeliwujesz obszar, a za resztę odpowiadają odłamki. Na wodzie musiałbyś trafić w okręt, bo w innym przypadku pocisk poprostu wpadnie w wodę. Nawet pociski samokorygujące lot raczej nie poradzą sobie z celami ruchomymi. Więc jeśli już chcesz niskobudżetowo bronić wybrzeża, to KM w każdy krzak, RG rura co drugi, i moździerz co trzeci :wink:

"Desant musi być powstrzymany na plazy" - E. Rommel
leanderr
Użytkownicy
Użytkownicy
 
Posty: 53
Dołączył(a): 25 mar 2014, o 09:33

Re: Artyleria nadbrzeżna

Postprzez pio » 25 wrz 2015, o 14:28

I ewentualnie wierzyć, że któryś kuter dostanie bezpośrednio.
Ale chciałbym właśnie wiedzieć, jak stałaby sprawa, gdyby artyleria ostrzeliwała prowadzony desant amunicją kasetową.
"Bez zgody ani państwo nie może egzystować, ani rodzina" - Ksenofont
Avatar użytkownika
pio
Moderator
Moderator
 
Posty: 2163
Dołączył(a): 13 lut 2015, o 14:31

Re: Artyleria nadbrzeżna

Postprzez satanikus robotikus » 28 wrz 2015, o 00:23

A ja chciałbym przypomnieć o kontekście geograficznym - bo mam wrażenie że rozmawiamy cały czas o Polsce.

W Polsce jest znikoma szansa masowego desantu na wybrzeże bo taki łatwo odciąć od linii zaopatrzenia kontruderzeniem z zachodu. Ponieważ nie jest to koniecznością geograficzną takie akcji nie będzie. Szansę mają uderzenia punktowe odcinające tymczasowo wybrane punkty oporu jak np Gdańsk - ale tu w dłuższej mierze wciąż zachód stanowi zaporę a do odparcia penetracji małymi mobilnymi siłami trzeba myśleć tak jak to opisano powyżej (km, granatnik, moździerz plus artyleria) lub szykować się na desant śmigłowcowy.

Jeżeli chodzi o zwalczanie celów nawodnych z kolei to Bałtyk jest wybitnie podłym morzem dla dużych jednostek. Całe prawie wybrzeże to wody głębokości poniżej 50m (poza głębią Gdańską) a więc najskuteczniejsze sa tu.... miny denne. Natomiast w trałowce można strzelać większymi i mniejszymi kierowanymi pociskami rakietowymi z lądu czy z powietrza. Każdy inny okręt nie ma większej racji bytu na Bałtyku bo nie bardzo ma co tam robić. Flota Bałtycka ma zasadniczo jeden cel - straszyć kraje ościenne swoim istnieniem oraz zabezpieczać transport morski do Obwodu Kaliningradzkiego. Próba wykonania ataku na np. instalacje gazoportu będą samobójstwem wobec przygotowanego przeciwnika ponieważ okręty takie muszą przedefiladować przez całą długość wybrzeża po ostrzałem lub rozpocząć akcję w okolicy gazoportu - czyli najpierw grupując się w otoczeniu wrogich państw (Niemcy, Polska, Dania, Szwecja).

Natomiast zatarg morski z każdym innym krajem - zwłaszcza taki który kończy się penetracją linii brzegowej - jest obecnie czysto teoretyczny i ma znikome oparcie o realia.
satanikus robotikus
Użytkownicy
Użytkownicy
 
Posty: 976
Dołączył(a): 29 kwi 2015, o 18:33

Re: Artyleria nadbrzeżna

Postprzez ORKAN » 1 paź 2015, o 01:25

W Polsce jest znikoma szansa masowego desantu na wybrzeże bo taki łatwo odciąć od linii zaopatrzenia kontruderzeniem z zachodu.


Jednak Piechota Morska i Jednostki Brzegowe to nadal istotny komponent FB. Prowadzone nowe jednostki desantowe posiadają znaczną szybkość co przy ich małej wielkości utrudnia trafienie np. NSM.

Po zdobyciu nawet małego portu rybackiego np. Ustki będą wstanie się zaopatrywać zanim przyjdzie pomoc z zachodu.

Ponieważ nie jest to koniecznością geograficzną takie akcji nie będzie.


Dywersyjny wypad na Redzikowo? Odcięcie odwrotu sił NATO z pod Trójmiasta? Na wojnie nigdy nie mów nigdy. Vide Francuzi i Ardeny 1940. Takich znawców strategii jak ty było wypełnione całe C-C.

Szansę mają uderzenia punktowe odcinające tymczasowo wybrane punkty oporu jak np Gdańsk - ale tu w dłuższej mierze wciąż zachód stanowi zaporę a do odparcia penetracji małymi mobilnymi siłami trzeba myśleć tak jak to opisano powyżej (km, granatnik, moździerz plus artyleria) lub szykować się na desant śmigłowcowy


Na razie Zachód nie stanowi żadnej zapory. To ułuda.
Jeżeli chodzi o zwalczanie celów nawodnych z kolei to Bałtyk jest wybitnie podłym morzem dla dużych jednostek.


Jakos działania KM w 1944 i 1945 temu przeczą. Grupa Thule świetnie sobie radziła.
Całe prawie wybrzeże to wody głębokości poniżej 50m (poza głębią Gdańską) a więc najskuteczniejsze sa tu.... miny denne.


Które można wytrałować a zespół trałujący osłonić zespołem okretów OPL/ZOP/Udeż.

Natomiast w trałowce można strzelać większymi i mniejszymi kierowanymi pociskami rakietowymi z lądu czy z powietrza.


Ciekawe czy mając ograniczoną liczbę pocisków o-o i z-o będziesz zwalczać małe rosyjskie plastiki.

Każdy inny okręt nie ma większej racji bytu na Bałtyku bo nie bardzo ma co tam robić.


Po prostu brak ci wyobraźni. A na Baltopsie to nawet Okręty Liniowe pływały i jakieś zadanie otrzymywały.

Flota Bałtycka ma zasadniczo jeden cel - straszyć kraje ościenne swoim istnieniem oraz zabezpieczać transport morski do Obwodu Kaliningradzkiego.


Flota Baltycka kogoś straszy? Kogo? Szwedów z ich paranoją OP na skałach ? Bałtów z ich podejrzliwością wobec Rosjan? Nas? FB co prawda jest zdolna do desantów ale bez wsparcia innych flot tego desantu nie osłoni. (nowe fregaty OPL ). Transport do Kaliningradu zapewni im korytarz wybity na Litwie a transport morski po prostu wstrzymają.

Próba wykonania ataku na np. instalacje gazoportu będą samobójstwem wobec przygotowanego przeciwnika ponieważ okręty takie muszą przedefiladować przez całą długość wybrzeża po ostrzałem lub rozpocząć akcję w okolicy gazoportu - czyli najpierw grupując się w otoczeniu wrogich państw (Niemcy, Polska, Dania, Szwecja).


Ty myślisz że FB będzie defilować pod naszym wybrzeżem aby udeżyć w GP? ::) Wystarczy deszcz Kalibrów wystrzelony z Piławy. Okręty nawet nie będą musiały wypływac z portu aby dosięgnąć Swinoujście. I polecą trasą nad morzem aby ominąć Wisłę i Narew. Udeżą w te instalacje z nad morza gdzie jesteśmy bezbronni bo wg ciebie duże okręty na Bałtyku nie mają racji bytu.


Natomiast zatarg morski z każdym innym krajem - zwłaszcza taki który kończy się penetracją linii brzegowej - jest obecnie czysto teoretyczny i ma znikome oparcie o realia.


Ke?
ORKAN
Użytkownicy
Użytkownicy
 
Posty: 1150
Dołączył(a): 26 gru 2007, o 17:13
Lokalizacja: Westerplatte

Re: Artyleria nadbrzeżna

Postprzez Darth Stalin » 1 paź 2015, o 02:14

Orkan napisał(a):Grupa Thule świetnie sobie radziła

THIELE, jeśli już, od nazwiska jej dowódcy.
"Thule" to było takie ciekawe stowarzyszenie okultystyczne szukające Graala, Arki Przymierza, starożytnych Aryjczyków w Tybecie i generalnie klimaty Indiany Jonesa :P chociaż mocno na poważnie 8)
Avatar użytkownika
Darth Stalin
Użytkownicy
Użytkownicy
 
Posty: 4383
Dołączył(a): 10 sty 2005, o 20:13
Lokalizacja: Płock

Re: Artyleria nadbrzeżna

Postprzez satanikus robotikus » 1 paź 2015, o 03:51

Jednak Piechota Morska i Jednostki Brzegowe to nadal istotny komponent FB. Prowadzone nowe jednostki desantowe posiadają znaczną szybkość co przy ich małej wielkości utrudnia trafienie np. NSM. Po zdobyciu nawet małego portu rybackiego np. Ustki będą wstanie się zaopatrywać zanim przyjdzie pomoc z zachodu.


Flota Bałtycka a obecnie wg publicznie dostępnych informacji - 2 poduszkowce desantowe Żubr (550t, 3 czołgi lub 8 BTR lub 500 żołnierzy ) 4 okręty desantowe typu Dyugon (280t, 3 czołgi lub 5 BTR lub 140t), 2 okręty Serna (90t, 1 czołg, 2 BTR lub 90 żołnierzy lub 50t) i 4 okręty typu Ropucha (4000t 10 czołgów i 340 żołnierzy lub 500t). Za wyjątkiem okrętów Serna żaden nie jest specjalnie mniejszy od Tarantuli/Orkana. O ile te jednostki nie są "trudno trafialne" przez NSM to nie ma tu odmiennej sytuacji. Ich prędkość to także 30 węzłów a nie 600 (tyle mniej więcej zasuwa NSM).

No ale załóżmy że Rosjanie z jakiegoś powodu zdobywają Ustkę. Angażując całą flotę desantową złożoną z małych i szybkich jednostek które trudno trafić NSMami mamy ile? Kompania zmechanizowana z plutonem czołgów dla wsparcia będzie? I co dalej? Małe szybkie i trudne do trafienia NSMami jednostki bedą dalej śmigać dowożąc dalsze oddziały i zaopatrzenie? Rozumiem tego typu dyskusję w sytuacji kiedy Rosja dokonuje inwazji na Litwę ( lub Łotwę lub Estonie lub wszystkie trzy na raz, co za różnica ) - tam udany desant odcina jakąkolwiek drogę morską dla zaopatrzenia lub posiłków. Twierdzę że właśnie w tym celu Flota Bałtycka utrzymuje zdolność desantową a w OK stacjonuje 336 Brygada. W przeciwieństwie do Polski państwa bałtyckie są teoretycznym kolcem w boku Rosji który w razie potrzeby można łatwo zneutralizować. W Polsce ma to sens tylko jeżeli Polska (a tym samym Litwa, Łotwa, Estonia) byłaby w pełni osamotniona wobec zdeterminowanej agresji rosyjskiej w celu zagarnięcia polskiego terytorium (wiadomo że ten herb na godle zobowiązuje!) lub ustanowienia Rosyjsko-Niemieckiego Kondominium i jest to atak oskrzydlający wobec nawały idącej z Kaliningradu, Białorusi i całkowicie opanowanej i podporządkowanej Ukrainy. A czy teraz możemy się ocknąć i zacząć rozmawiać na poważnie? Bo rozmowa o strategii czy militariach z osobami które ignorują kontekst geopolityczny jest nudna i mnie mało interesuje.

Dywersyjny wypad na Redzikowo? Odcięcie odwrotu sił NATO z pod Trójmiasta? Na wojnie nigdy nie mów nigdy. Vide Francuzi i Ardeny 1940. Takich znawców strategii jak ty było wypełnione całe C-C.


A kto będzie atakował to Trójmiasto i jakimi siłami i po co?... Przypomnij sobie jak armia sowiecka obchodziła się z umocnionymi punktami oporu Wehrmachtu podczas ofensywy na Berlin. A jeżeli ktoś będzie musiał się pod Trójmiastem bronić to dlaczego zakładasz że kompania będzie w stanie cokolwiek tu zmienić?

Na razie Zachód nie stanowi żadnej zapory. To ułuda.


Podobnie jak potwór na północnym-wschodzie czychający na Trójmiasto.

Jakos działania KM w 1944 i 1945 temu przeczą. Grupa Thule świetnie sobie radziła.


W XVIII wieku świetnie radziły sobie żaglowce, a w czasie wojny Peloponeskiej sukcesy odnosiły triremy (lub jak kto woli triery). A tak wogóle to w 1944 i 1945 to na koło Bałtyku przetaczał się największy front w historii. Trochę kontekst i skala inna...

Które można wytrałować a zespół trałujący osłonić zespołem okretów OPL/ZOP/Udeż.


Cała Flota Bałtycka zbierze się do osłony tych 6 czy 8 okrętów wysadzających kompanię lub - zgroza! - 12 okrętów wysadzających batalion w promieniu nie większym niż 50km (maksymalny zasięg Buka, nie pamiętam jak wariant morski) i będzie roznosić w strzępy... wszystko! Dwa Sowremienne (z morskimi Bukami) i dwie Nieustraszone (z morskimi Torami) poparte rojem Nanuczek i Tarantul (z morskimi Strzałami i Igłami) rozniosą w strzępy każdego atakującego! A przez to że tyle się sprzętu w jednym miejscu zgromadzi to nikt nawet tego nie zauważy i nie zareaguje. A jeszcze mi wytłumacz proszę po co ma się ten zespół zebrać i desantować tę kompanię czy batalion? Bo takie podstawowe kwestia jak po co zajmować polskie wybrzeże w dalszym ciągu są nierozwiązane.

Ciekawe czy mając ograniczoną liczbę pocisków o-o i z-o będziesz zwalczać małe rosyjskie plastiki.


Nie wiem co to są "małe rosyjskie plastiki" ale zakładam że wszystko co ma 100t wyporności też ma "ograniczoną liczbę" podczas gdy wszystko co jest wielkości motorówki (i tym bardziej jest z plastiku) można rozwalać bez potrzeby pocisku rakietowego lub przy pomocy Spike lub Malutkiej z brzegu. To co sugerujesz to jest dyskusja na temat czy i dlaczego do obrony wybrzeża sa tylko NSMy i czy nie ma niczego czym można by strzelać w jednostki 50m i poniżej bez obawy że idzie Tomahawk w namiot z kozą w środku. Ja nie wiem jakie plany ma SG ale dla mnie oczywistym jest że taka zdolność powinna być. Jak jest to dobrze. Jak nie ma to pretensje kieruj nie do mnie ale do dowództwa i MONu.

Po prostu brak ci wyobraźni. A na Baltopsie to nawet Okręty Liniowe pływały i jakieś zadanie otrzymywały.


Nie brak mi wyobraźni tylko tobie chęci zrozumienia że nie mówimy o pojawieniu się całej grupy bojowej USNavy tylko o sytuacji kiedy sa tarcia i jest Rosja, Litwa, Polska i może kilka ościennych krajów. W sytuacji kiedy na Bałtyk wpływają wielkie jednostki sytuacja przechodzi z rąk MW wyżej i cała ta dyskusja pt. "Artyleria nadbrzeżna (ale tak naprawdę to jak się obronić przed Ruskim desantem bo nie ma innych ciekawszych tematów do rozmowy)" jest bezcelowa.

Ja bym bardzo chętnie porozmawiał o innych sytuacjach gdzieś w innym zakątku świata.. no ale po co jak można n-ty raz rozmawiać o rosyjskiej inwazji w celu wypicia polskiej krwi.

Flota Baltycka kogoś straszy? Kogo? Szwedów z ich paranoją OP na skałach ? Bałtów z ich podejrzliwością wobec Rosjan? Nas? FB co prawda jest zdolna do desantów ale bez wsparcia innych flot tego desantu nie osłoni. (nowe fregaty OPL ). Transport do Kaliningradu zapewni im korytarz wybity na Litwie a transport morski po prostu wstrzymają.


Nie w czasie wojny. Ostatnio dużo było różnych analiz odnośnie potencjalnych zagrożeń na Bałtyku i jak się tu lokuje Kaliningrad i Flota Bałtycka. I większość sprowadza się do konfliktów podprogowych, prowokacji, łamania praw na morzu, blokad torów podejściowych etc. Wydawałoby się że kto jak to ale ty powinieneś to wiedzieć.

Ty myślisz że FB będzie defilować pod naszym wybrzeżem aby udeżyć w GP? ::) Wystarczy deszcz Kalibrów wystrzelony z Piławy. Okręty nawet nie będą musiały wypływac z portu aby dosięgnąć Swinoujście. I polecą trasą nad morzem aby ominąć Wisłę i Narew. Udeżą w te instalacje z nad morza gdzie jesteśmy bezbronni bo wg ciebie duże okręty na Bałtyku nie mają racji bytu.


Deszcz "kalibrów"? Masz na myśli nowy pocisk dla Sewierodwińska (okrętów dla Floty Północnej sztuk 1 - słownie: jeden) ? Ten na którym głowicę atomową w razie czego będą wstawiać na Amerykańskie lotniskowce? A co on tam bedzie topił? Amerykańskie lotniskowce? Bo jeżeli tak to patrz któryś tam punkt wyżej i zakończmy bezcelowa dyskusję. Alternatywnie od razu rozważmy atomowe uderzenie w Warszawę i też skończmy rozmowę bo nie ma o czym.

Miałem wrażenie że rozmawiamy o prawdopodobnych scenariuszach - z czym i tak ciężko od samego początku bo w końcu rozmowa jest o odpieraniu rosyjskiego desantu na Bałtyku. ;)

Darth Stalin napisał(a):THIELE, jeśli już, od nazwiska jej dowódcy.
"Thule" to było takie ciekawe stowarzyszenie okultystyczne szukające Graala, Arki Przymierza, starożytnych Aryjczyków w Tybecie i generalnie klimaty Indiany Jonesa :P chociaż mocno na poważnie


Ja tej nazwy nie skojarzyłem na poczatku... wpisuje w wyszukiwarkę żeby sprawdzić co to za zespół....

:o
<szuka bardziej >
:o :o
<szuka jeszcze bardziej>
:o :o :o
Da Fuq???

Przyznam się że pamiętając jaki czepialski wobec nazw i nomenklatur jest Orkan to dawno już nie przeżywałem takiego zwątpienia czy ogarniam wątek...
satanikus robotikus
Użytkownicy
Użytkownicy
 
Posty: 976
Dołączył(a): 29 kwi 2015, o 18:33

Re: Artyleria nadbrzeżna

Postprzez ORKAN » 1 paź 2015, o 04:39

Sorki ale dawno czytałem 'Pomorze" i mogło mi się to Thiele (od wiceadmirała dowodzącego zespołem) zlać z tym nieszczęsnym Thule. Zespół okrętów był zacny obejmował on Eugeniusza, Lucka i Sheera. Pocisk z Eugeniusza rozwalił piec kaflowy Dworu Artusa po wywieszeniu na budynku polskiej flagi. Eugeniusz był taki celny bo na wieży biskupiej górki siedział PO z łącznością z krążownikiem. Piec odbudowano dopiero w XXI wieku.
ORKAN
Użytkownicy
Użytkownicy
 
Posty: 1150
Dołączył(a): 26 gru 2007, o 17:13
Lokalizacja: Westerplatte

Re: Artyleria nadbrzeżna

Postprzez Raven » 4 paź 2015, o 19:05

Odpowiadając pio, tak, lądowa artyleria lufowa może być skuteczna w zwalczaniu okrętów/statków przeciwnika.
Ale prawie na pewno nie Goździki czy Kraby, i to ogniem pośrednim. Przynajmniej zakładając, że mówimy o przemieszczających się jednostkach, a nie stojących np. na kotwicowisku. ;) Jeszcze w przypadku relatywnie wolnych, dużych okrętów można zakładać pewną skuteczność artyleryjskiego ognia pośredniego w szczególnych przypadkach. Ale na pewno nie robiłbym z tego doktryny użycia np. Goździków.

Do takich zadań potrzebne są wyspecjalizowane jednostki zdolne do odpowiednio szybkiej reakcji, mające odpowiednie środki rozpoznania.
Rosjanie dla przykładu wykorzystują system A-222 Bereg. Można o nim trochę poczytać w Internecie więc nie będę podawał więcej szczegółów.

Zachód raczej nie jest zainteresowany podobnymi systemami ale można powiedzieć, że Włosi stworzyli przy okazji swój "odpowiednik", tzn. Draco z działem 76 mm Oto Melary. W teorii jest to system przeciwlotniczy, ale w praktyce jest w stanie zwalczać jednostki nawodne, w tym małe.
Avatar użytkownika
Raven
Użytkownicy
Użytkownicy
 
Posty: 140
Dołączył(a): 27 gru 2014, o 15:40

Re: Artyleria nadbrzeżna

Postprzez marek8888 » 5 paź 2015, o 17:33

Problemem nieco wykraczającym poza techniczne możliwości Goździków jest też potencjalna taktyka ataku rosyjskich sił - na oficjalnych materiałach widać, że atak z morza poprzedzony jest atakiem z powietrza + desant grup specjalnych ze śmigłowców. Przy braku zaawansowanych systemów naprowadzania te nasze działa musiały by stać w piachu plaż/wydm a tam raczej szbko by padły ofiarą nalotu z powietrza...
Co do neutralizacji GP to warto pamiętać, że kupując Możejki analizowano czy i jak wraże siły mogłyby zakład unieruchomić - znaleziono takie punkty więc i GP je także posiada... Podobnie zresztą np. w stolycy jest raptem jeden słup, którego zniszczenie to utrata energii na co najmniej 48 godzin prawie całego miasta. Po prostu każda zaawansowana instalacja może być unieruchomiona w prosty sposób pod warunkiem, że ktoś wie jak i ma taką możliwość.
marek8888
Użytkownicy
Użytkownicy
 
Posty: 615
Dołączył(a): 29 paź 2008, o 10:58
Lokalizacja: Gdynia

Re: Artyleria nadbrzeżna

Postprzez Viper » 24 lis 2015, o 22:18

satanikus robotikus napisał(a):Jeżeli chodzi o zwalczanie celów nawodnych z kolei to Bałtyk jest wybitnie podłym morzem dla dużych jednostek.


A gdzie na polskiej linii brzegowej ma schować się mała jednostka przed wykryciem i atakiem rakietowym z powietrza lub wody, w dodatku z nieodległych baz, gdzie czas reakcji musi być krótki?
Małe okręty rakietowe bez silnej osłony z powietrza są właściwie jednorazowego użytku. Do tego bałtycka fala potrafi dać się załogom małych jednostem mocno we znaki (optymalny na Bałtyk jest okręt wielkości i kształty kadłuba Gawrona)
Tylko jednostka dysponująca własną, silną obroną plot. ma jakieś szanse na Bałtyku. Czyli od korwety wielkości nieukończonego Gawrona (znowu) począwszy.

Całe prawie wybrzeże to wody głębokości poniżej 50m (poza głębią Gdańską)


A w czym to przeszkadza jednostkom nawodnym?
Okręt wielkości Gawrona przy jego zanurzeniu może spokojnie operować milę-dwie od wybrzeża.
Dla podwodnych też nie jest to dramat, zważywszy na zasolenie Bałtyku, hałasy w płytkiej wodzie - miejsca może do manewrowania nie ma zbyt wiele, ale wykryć OP w tych warunkach niełatwo.
Viper
Użytkownicy
Użytkownicy
 
Posty: 779
Dołączył(a): 23 wrz 2006, o 10:59

Re: Artyleria nadbrzeżna

Postprzez pio » 25 lis 2015, o 02:17

Viper napisał(a):Dla podwodnych też nie jest to dramat, zważywszy na zasolenie Bałtyku, hałasy w płytkiej wodzie - miejsca może do manewrowania nie ma zbyt wiele, ale wykryć OP w tych warunkach niełatwo.


Tylko żeby OP nie został wykryty z powodu peryskopu, nie został staranowany przez jednostkę go poszukującą albo nie tarł kadłubem po dnie (choć osadzenie się na dnie to ostateczność), to potrzebuje akwen o głębokości 50-60 metrów właśnie. I chodzi mi tu o normalny OP, a nie o miniaturki jak ta, która penetrowała wejścia do Sztokholmu.

Viper napisał(a):Tylko jednostka dysponująca własną, silną obroną plot. ma jakieś szanse na Bałtyku.


A kto powiedział, że swoją?
Jest druga opcja, ale trzeba byłoby w niej dogadać się ze Szwedami, Łotyszami, Estończykami i Finami. Usadowić blisko brzegu wyrzutnie przeciwlotnicze średniego zasięgu (100-150 km) i nagle się okazuje, że cały Bałtyk od naszego do fińskiego wybrzeża jest osłonięty parasolem przeciwlotniczym (poza luką o nazwie Litwa i Okręg Kaliningradzki). Do tego przedsięwzięcia potrzeba byłoby 8-10 baterii przeciwlotniczych (3 u nas, 3 u Szwedów, 1(?) na Łotwie, 1 na któreś z wysp estońskich i 1-2 w Finlandii). Dla każdego przyniosłoby korzyści, bo żaden z kooperantów nie ma okrętów z silną OPL.

Poza tym to nie jest temat o OP i OPL. EOT
Ostatnio edytowano 25 lis 2015, o 02:33 przez pio, łącznie edytowano 1 raz
"Bez zgody ani państwo nie może egzystować, ani rodzina" - Ksenofont
Avatar użytkownika
pio
Moderator
Moderator
 
Posty: 2163
Dołączył(a): 13 lut 2015, o 14:31

Re: Artyleria nadbrzeżna

Postprzez satanikus robotikus » 25 lis 2015, o 03:11

Bałtyk jest podłym morzem dla dużych jednostek ponieważ jest morzem małym - a więc łatwym do ogarnięcia lotnictwem i rakietami a nawet małymi jednostkami nawodnymi - oraz płytkim - a więc korzystnym z punktu widzenia wojny minowej. Na otwartym oceanie duża jednostka ma zdecydowane zalety ponieważ jest najlepszym substytutem infrastruktury lądowej. Na małym morzu jest wrażliwym celem we wrogim środowisku (woda).

Jednostka typu Gawrona ( 2100t) to nie jest duża jednostka nawodna - mówimy tu przede wszystkim o promowanych przez kolegę oskarma ( i innych) pomyśle zastąpienia korwet dużymi fregatami plot bazującymi na modelu Iver Huitfeldt (6500t) i więcej.

Okręty podwodne mają bardzo nikłe zastosowanie w doktrynie obronnej Polski a w przeliczeniu na ich koszt cała gra jest niewartym świeczki marnowaniem pieniędzy publicznych. Dobrze zostało to ujęte w ostatnim MSiO: "jedynym argumentem za posiadaniem przez MW okrętów podwodnych jest fakt że takie jednostki były w służbie niemal od jej początku". Zamiast OP lepiej dokupić systemów OPL, radarów, samolotów, rakiet taktycznych lub artylerii rakietowej...
satanikus robotikus
Użytkownicy
Użytkownicy
 
Posty: 976
Dołączył(a): 29 kwi 2015, o 18:33

Następna strona

Powrót do Marynarka wojenna

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości